
Kometa 3I/Atlas u wielu osób rozbudziła nadzieje na kontakt z obcą cywilizacją. Najnowsze wyniki badań tego obiektu studzą jednak emocje.
Kiedy w naszym Układzie Słonecznym pojawia się gość z dalekiej przestrzeni międzygwiezdnej, naukowcy i entuzjaści teorii o życiu pozaziemskim wstrzymują oddech. Historia powtórzyła się przy okazji komety 3I/Atlas, trzeciego w historii zaobserwowanego przybysza z innego systemu gwiezdnego.
Po słynnej i kontrowersyjnej Oumuamua oraz komecie 2I/Borisov, 3I/Atlas rozbudziła wyobraźnię badaczy, którzy postanowili sprawdzić, czy ten kosmiczny wędrowiec nie jest przypadkiem czymś więcej niż tylko bryłą lodu i pyłu.
Najnowsze wyniki badań, choć dla wielu mogą być rozczarowujące, rzucają nowe światło na to, jak skutecznie potrafimy dziś podsłuchiwać wszechświat. Wyniki badań opublikowano na serwerze arXiv.
Radiowy detektyw na tropie technosygnotur
Zespół astronomów wykorzystał potężny Teleskop Green Bank, pracujący w ramach projektu Breakthrough Listen, aby sprawdzić, czy kometa 3I/Atlas emituje jakiekolwiek sygnały technologiczne, zwane technosygnaturami.
Idea była prosta: jeżeli ten międzygwiezdny intruz jest sztucznie stworzoną sondą wysłaną przez obcą cywilizację, powinien zdradzać swoją obecność falami radiowymi. Benjamin Jacobson-Bell z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, który kierował badaniami, przyznał otwarcie, iż choć naukowcy spodziewali się naturalnego pochodzenia obiektu, grzechem byłoby nie sprawdzić tak rzadkiej okazji.
Skala czułości, z jaką operowali badacze, jest trudna do wyobrażenia dla przeciętnego użytkownika technologii. Teleskop Green Bank to gigantyczna czasza o średnicy 100 m, umieszczona w specjalnej strefie wolnej od ziemskich zakłóceń radiowych.
Dzięki temu instrumentowi astronomowie byli w stanie wykluczyć obecność jakichkolwiek nadajników o mocy zaledwie 0,1 wata. Aby uzmysłowić sobie, jak precyzyjne to badanie, warto wspomnieć, iż nowoczesny telefon emituje fale o mocy około 1 wata. Oznacza to, iż gdyby na pokładzie komety 3I/Atlas znajdowało się urządzenie dziesięciokrotnie słabsze od zwykłej komórki, ziemskie urządzenia bez trudu by je wykryły.
Więcej na Spider’s Web:
Dziewięć fałszywych alarmów
Podczas nasłuchu aparatura zarejestrowała dziewięć tak zwanych „zdarzeń”, czyli sygnałów, które początkowo przeszły przez gęste sito filtrów algorytmów poszukujących obcych technologii. W świecie radioastronomii to momenty najwyższego napięcia.
Jednak po szczegółowej analizie każdego z nich, naukowcy musieli ostudzić emocje. Wszystkie dziewięć sygnałów okazało się ziemskimi zakłóceniami, pochodzącymi z naszej własnej infrastruktury telekomunikacyjnej. To częsty problem w tej dziedzinie, im czulszy mamy sprzęt, tym częściej łapiemy samych siebie.
Wszyscy bylibyśmy zachwyceni, gdybyśmy znaleźli technosygnatury pochodzące z komety 3I/Atlas, ale po prostu ich tam nie ma – powiedział portalowi Space.com Benjamin Jacobson-Bell z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.
Badacze modelują swoje poszukiwania na podstawie ludzkich osiągnięć technologicznych, zakładając, iż inne cywilizacje mogą używać podobnych metod komunikacji, na przykład wąskopasmowych sygnałów radiowych. Są one relatywnie tanie w produkcji pod względem energetycznym i doskonale radzą sobie z pokonywaniem ogromnych dystansów w próżni.
W przypadku komety 3I/Atlas zapadł jednak jednoznaczny werdykt: obiekt ten zachowuje się jak kometa, wygląda jak kometa i milczy jak kometa. Nie znaleziono żadnych dowodów na to, by był on czymś innym niż naturalnym odłamkiem zrodzonym w odległym systemie planetarnym.
Wokół komety 3I/Atlas panuje spore podekscytowanie, ponieważ jest to dopiero trzecie w historii odkrycie obiektu międzygwiezdnego w naszym Układzie Słonecznym. Wysyłanie sond kosmicznych do innych układów gwiezdnych może być bardzo pouczające, dlatego kuszące jest wyobrażenie sobie, iż niektóre obiekty międzygwiezdne mogą być celowymi sondami – dodał Benjamin Jacobson-Bell.
Od anomalii do statystyki
Choć brak zielonych ludzików na pokładzie komety 3I/Atlas może smucić fanów science-fiction, dla nauki ten obiekt pozostaje skarbem. To dopiero trzeci raz, gdy udało nam się uchwycić wizytę gościa spoza naszego podwórka. Jacobson-Bell zauważa, iż nasza fascynacja takimi obiektami wynika z faktu, iż sami planujemy podobne misje.
Przykładem jest inicjatywa Breakthrough Starshot, która zakłada wysłanie tysięcy miniaturowych, lekkich sond do systemu Alfa Centauri. Skoro my o tym myślimy, rozsądne jest założenie, iż inni mogli już to zrobić.
Prawdziwy przełom w badaniu międzygwiezdnych podróżników jest jednak dopiero przed nami. Astronomowie z niecierpliwością czekają na pełne uruchomienie Obserwatorium Very C. Rubin. Dzięki 10-letniemu przeglądowi nieba LSST (Legacy Survey of Space and Time), odkrycia obiektów takich jak kometa 3I/Atlas przestaną być sensacją, a staną się codziennością.
Zamiast analizować pojedyncze anomalie, naukowcy będą dysponować całymi populacjami międzygwiezdnych gości. To pozwoli na stworzenie statystycznego wzorca i znacznie łatwiejsze wyłuskanie tych obiektów, które naprawdę zachowują się dziwnie i być może wtedy, przy którymś z kolejnych podejść, Teleskop Green Bank usłyszy coś więcej niż tylko ciszę.
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google

















