Airbus składa Polsce ofertę dekady. „Możemy wskoczyć do ekstraklasy”

konto.spidersweb.pl 20 godzin temu

Airbus, europejski gigant lotniczy składa ciężką wagowo ofertę dla polskiego wojska. W pakiecie są najnowocześniejsze samoloty transportowe A400M Atlas oraz strategiczne latające cysterny A330 MRTT, a do tego szeroka kooperacja z polskim przemysłem.

Czerwiec 2025 r. zapisał się w historii polskiego lotnictwa cywilnego jako jeden z jego najważniejszych momentów. Airbus rozbił bank, wygrywając prestiżowy przetarg na odnowienie floty narodowego przewoźnika PLL LOT.

Europejski gigant nie zamierza spoczywać jednak na laurach i jak donosi Puls Biznesu właśnie przedstawił potężną propozycję dotyczącą sektora obronnego. Tym razem stawką jest całkowita rewolucja w transporcie powietrznym Wojska Polskiego.

Oferta, która trafiła na biurka w Ministerstwie Obrony Narodowej, to nie tylko maszyny, to obietnica wejścia do zupełnie nowej ligi operacyjnej, w której nasze Siły Powietrzne przestałyby być jedynie użytkownikiem sprzętu z drugiej ręki.

Decyzja, która zdefiniuje dekady

Obecna sytuacja polskiej wojskowej floty transportowej przypomina próbę wygrania wyścigu Formuły 1 poczciwym, choć wysłużonym oldtimerem. Trzon naszych zdolności stanowią amerykańskie samoloty C-130 Hercules.

Choć to maszyny legendarne i wciąż w pełni sprawne, polskie egzemplarze w wersji E pamiętają jeszcze czasy wojny w Wietnamie, zostały wyprodukowane w 1970 r. Mając na karku ponad pół wieku, te latające zabytki systematycznie kończą swój żywot, a ostatni z nich ma zniknąć z nieba do 2030 r.

Nawet nowsze, używane wersje H pozyskiwane od Amerykanów w ramach procedury EDA, to rozwiązanie jedynie pomostowe. Wojsko potrzebuje czegoś, co nie tylko udźwignie więcej, ale też przetrwa na nowoczesnym polu walki przez kolejne dekady.

A400M Atlas, czyli europejski siłacz bez kompleksów

W samym sercu propozycji Airbusa znajduje się A400M Atlas. To maszyna, która w świecie lotnictwa wojskowego pełni rolę uniwersalnego scyzoryka, tyle iż w gigantycznej skali. Gerd Weber, szef programu A400, deklaruje gotowość dostarczenia Polsce od 10 do 14 takich jednostek.

Podczas gdy wysłużony Hercules jest w stanie zabrać około 20 t ładunku, Atlas deklasuje go wynikiem 37 t. To różnica, która w warunkach wojennych decyduje o być albo nie być. Dzięki takiej ładowności Polska mogłaby transportować na pokładzie nie tylko zaopatrzenie, ale i ciężki sprzęt, jak bojowe wozy piechoty, a choćby dwa śmigłowce szturmowe naraz, bez konieczności ich mozolnego demontażu.

Co więcej, A400M to samolot, który nie boi się trudnych warunków. Zaprojektowano go tak, by mógł lądować na krótkich, nieutwardzonych pasach startowych. To kluczowa zdolność podczas konfliktu na dużą skalę, gdy lotniska mogą być zbombardowane lub obciążone innymi misjami.

Co ciekawe, wybierając Atlasa, Polska w pewnym sensie kupowałaby produkt, w którym już teraz ma swój udział. Elementy kadłuba tych maszyn powstają w warszawskich zakładach Airbus Poland, co czyni ten wybór naturalnym krokiem w stronę europejskiej integracji zbrojeniowej.

Więcej a Spider’s Web:

Latająca stacja benzynowa i szpital w jednym

Druga część oferty to samolot A330 MRTT. Jest to wielozadaniowa latająca cysterna, która dla polskiego lotnictwa byłaby absolutnym game changerem. w tej chwili nasze F-16, a niedługo także najnowocześniejsze F-35, mają ograniczony zasięg wynikający z pojemności zbiorników paliwa.

A330 MRTT rozwiązuje ten problem, umożliwiając tankowanie w powietrzu. Dzięki temu nasze myśliwce mogłyby operować nad Bałtykiem czy granicą wschodnią wielokrotnie dłużej, nie musząc wracać do bazy na tankowanie.

Zastosowania MRTT nie kończą się jednak na roli podniebnej stacji benzynowej. To maszyna o trzech twarzach. W razie potrzeby może zamienić się w potężny transportowiec zabierający 300 żołnierzy lub 45 t towaru na dystans mierzony w tysiącach kilometrów.

Trzecią, niezwykle istotną funkcją, jest konfiguracja medyczna. Jako latający szpital, A330 MRTT jest w stanie ewakuować 130 rannych na noszach, zapewniając im opiekę personelu medycznego w standardzie zbliżonym do stacjonarnych placówek. To zdolność, której Polska w tej chwili praktycznie nie posiada w skali strategicznej, a która jest kluczowa dla bezpieczeństwa żołnierzy.

Przemysłowy offset

Airbus doskonale wie, iż w nowoczesnych kontraktach zbrojeniowych nie chodzi tylko o to, co lata, ale też o to, co zostaje na ziemi. Propozycja złożona polskiemu MON jest mocno podlana sosem przemysłowym.

Koncern, który już teraz daje pracę ponad 800 osobom w naszym kraju, obiecuje szeroką współpracę z zakładami w Warszawie, Niepołomicach, Kaliszu i Rzeszowie. Do tej pory wiele z tych fabryk pracowało głównie na potrzeby lotnictwa cywilnego. Wejście w łańcuch dostaw A400M i A330 MRTT oznaczałoby transfer unikalnych technologii wojskowych i gwarancję zamówień na dekady.

Harmonogram proponowany przez europejskiego giganta jest ambitny, ale realny. Pierwsze dostawy mogłyby ruszyć już na początku 2028 r. Dla Polski to ostatni dzwonek, by uniknąć luki w zdolnościach transportowych, która nieuchronnie nadejdzie wraz z wycofaniem Herculesów.

Jeśli oferta Airbusa zostanie przyjęta, Polska nie tylko zmodernizuje swoje lotnictwo, ale stanie się jednym z kluczowych ogniw europejskiej obronności. To propozycja, obok której trudno przejść obojętnie, zwłaszcza gdy na horyzoncie widać koniec ery maszyn pamiętających czasy zimnej wojny.

Idź do oryginalnego materiału