Vivo wprowadziło na chiński rynek model iQOO Z11 Turbo. To telefon, który mimo przynależności do średniej półki cenowej oferuje parametry kojarzone raczej z urządzeniami flagowymi. Gdy tylko przyjrzymy się jego specyfikacji odrobinę bliżej, cena zaczyna wyglądać wręcz absurdalnie nisko. Zwłaszcza jeżeli zestawimy to z tym, co w podobnych kwotach dostajemy w Polsce.
Specyfikacja – iQOO Z11 Turbo oferuje dużo dobrego. choćby bardzo dużo
Telefon działa pod kontrolą OriginOS 6, czyli nakładki opartej na Androidzie 16. W środku siedzi najnowszy Snapdragon 8 Gen 5 wykonany w procesie 3 nm. To potężny układ, który w połączeniu z dodatkowymi rozwiązaniami – chipem iQOO Q2 wspierającym gry, Monster Core Engine czy modułami poprawiającymi stabilność sygnału wykręca ponad 3,59 mln punktów w AnTuTu. W zależności od wersji dostajemy 12 lub 16 GB szybkiej pamięci RAM LPDDR5X oraz od 256 GB do choćby 1 TB pamięci UFS 4.1. Całość chłodzi rozbudowany system Ice Dome VC, który według producenta potrafi obniżyć temperaturę procesora o kilkanaście stopni. Trzeba przyznać – wygląda to imponująco. A co z ekranem?
Smartfony iQOO Z11 Turbo / Źródło: VivoTutaj również nie ma rozczarowania. Zastosowano płaski panel AMOLED o przekątnej 6,59 cala i rozdzielczości 2750 × 1260 pikseli. Odświeżanie 144 Hz i bardzo wysoka częstotliwość próbkowania dotyku sprawiają, iż to świetny wybór dla graczy i osób ceniących płynność animacji. Wyświetlacz obsługuje 10‑bitowe kolory, szeroką gamę P3, a jego maksymalna jasność w trybie HDR potrafi dobić do 5000 nitów. Do tego szkło Schott i zestaw funkcji poprawiających widoczność zarówno w pełnym słońcu, jak i po zmroku. Trudno tu znaleźć słaby punkt.
Wyświetlacz iQOO Z11 Turbo / Źródło: VivoMożna by pomyśleć, iż skoro dostajemy tak mocny procesor i świetny ekran, to producent musiał oszczędzić na baterii. Nic bardziej mylnego. W środku znalazło się ogniwo o pojemności 7600 mAh wykonane w technologii półprzewodnikowej drugiej generacji. Dzięki temu telefon działa stabilnie w szerokim zakresie temperatur i powinien wytrzymać naprawdę długo. Do tego dochodzi szybkie ładowanie przewodowe 100 W, a podczas grania można korzystać z trybu zasilania bezpośredniego, który ogranicza nagrzewanie urządzenia. Jedyną brakującą funkcją jest ładowanie bezprzewodowe.
Zestaw obiektywów prezentuje się skromnie
W materiałach promocyjnych iQOO Z11 Turbo widać, iż producent poświęcił najmniej uwagi aparatom – i trudno się temu dziwić. To najsłabszy element całej konstrukcji. Główny moduł ma 200 megapikseli, optyczną stabilizację obrazu, matrycę 1/1.56 cala i dysponuje 4‑krotnym zoom-em. Towarzyszy mu prosty, 8‑megapikselowy ultraszeroki obiektyw. Z przodu znalazła się 32‑megapikselowa kamera z możliwością nagrywania w 4K. Teleobiektywu tutaj nie ma.
Plecki i ekran telefona / Źródło: VivoObudowa jest prosta: płaskie krawędzie, otwór na aparat selfie w ekranie i kwadratowa wyspa aparatów z tyłu. telefon waży około 201 gramów i ma niespełna 8 mm grubości. Konstrukcja spełnia normy IP68 i IP69, więc odporność na wodę i pył stoi na bardzo wysokim poziomie. W ekran wbudowano ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych, a całość uzupełniają głośniki stereo, silnik wibracyjny osi X oraz pełen zestaw nowoczesnych modułów łączności. Jest tu Wi‑Fi 7, Bluetooth 5.4, NFC, podczerwień i obsługa dwóch kart 5G.
Cena, czyli największy szok
W Chinach telefon dostępny jest w kilku konfiguracjach pamięci. Najtańsza wersja 12/256 GB kosztuje około 344 dolarów, czyli mniej więcej 1 300 złotych. Najdroższy wariant, czyli 16 GB RAM i 1 TB pamięci, to wydatek rzędu 530–560 dolarów (około 2 000 złotych). Do wyboru są cztery kolory: trzy ze szklanym tyłem (niebieski, różowy i biały) oraz czarny z wykończeniem przypominającym włókno szklane.
Jeszcze raz. iQOO Z11 Turbo wyposażone w 12 GB RAM, 256 GB pamięci UFS 4.1, Snapdragona 8 Gen 5 i baterię 7600 mAh kosztuje 1300 złotych. Czy naprawdę trzeba coś dodawać? Na polskim rynku nie znajdziesz niczego o podobnych parametrach w tej cenie.
Źródło: Vivo / Zdj. otwierające: Vivo

4 godzin temu






