Google zacznie piętnować ten rodzaj stron. I bardzo dobrze

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Rosnąca liczba witryn internetowych nie szanuje decyzji czytelnika o ich opuszczeniu. Walczą o uwagę metodami trudnymi do przyjęcia. Google mówi: dość.

Jeśli kiedykolwiek próbowałeś wrócić z jakiejś szemranej strony do wyników wyszukiwania, kliknąłeś „Wstecz”… i zamiast tego wylądowałeś na zupełnie innym dziwnym ekranie z reklamą, „rekomendacją” albo pseudo-ankietą – to dokładnie wiesz, o czym będzie ten tekst. Google oficjalnie uznał takie praktyki za spam i zapowiada, iż zacznie je systemowo tępić w wynikach wyszukiwania.

Czym jest „back button hijacking” i dlaczego tak wkurza?

Google nazywa to „back button hijacking”, czyli porywanie przycisku Wstecz. Chodzi o sytuację, w której strona uniemożliwia użytkownikowi normalne skorzystanie z tego przycisku, by wrócić do poprzedniej strony – na przykład do wyników wyszukiwania. Zamiast tego użytkownik trafia na stronę, której nigdy wcześniej nie odwiedził, widzi niechciane rekomendacje, reklamy, pseudo-pop‑upy, albo jest w inny sposób blokowany przed normalnym poruszaniem się po sieci.

Technicznie rzecz biorąc, takie strony manipulują historią przeglądarki: wstrzykują do niej dodatkowe wpisy albo podmieniają istniejące, tak by kliknięcie „Wstecz” nie robiło tego, czego użytkownik się spodziewa. Google nazywa to złamaniem „fundamentalnego oczekiwania” co do działania przeglądarki. I trudno się z tym nie zgodzić – przycisk Wstecz to jeden z najbardziej podstawowych elementów nawigacji w sieci. jeżeli ktoś zaczyna przy nim majstrować, to znaczy, iż ma coś do ukrycia albo chce cię gdzieś na siłę przepchnąć.

Nowa polityka Google’a: „to jest spam, traktujemy to jak złośliwą praktykę”

Google wrzuca back button hijacking do worka z tzw. „malicious practices” – złośliwymi praktykami w wyszukiwarce. W tej kategorii lądują zachowania, które tworzą rozjazd między oczekiwaniem użytkownika a rzeczywistym rezultatem, prowadząc do negatywnego, zwodniczego doświadczenia albo wręcz zagrażając bezpieczeństwu czy prywatności.

W praktyce oznacza to, iż strony stosujące takie sztuczki mogą zostać objęte ręcznymi działaniami antyspamowymi (manual spam actions) czy automatycznymi degradacjami w wynikach wyszukiwania. Innymi słowy: nie wylecą z indeksu, ale ich pozycje mogą polecieć w dół tak, iż ruch z Google dramatycznie spadnie. Dla wielu serwisów to realne uderzenie w biznes, bo organiczne wyniki wyszukiwania to wciąż jeden z głównych kanałów pozyskiwania użytkowników.

Google przyznaje wprost, iż „widzi wzrost tego typu zachowań”.

Dwa miesiące na ogarnięcie bałaganu. Deadline: 15 czerwca

Google daje właścicielom stron około dwóch miesięcy na posprzątanie. Nowa polityka zacznie być egzekwowana od 15 czerwca 2026 r. Do tego czasu wydawcy i webmasterzy mają usunąć wszelkie tego typu mechanizmy ze swoich witryn. Google podkreśla, iż część przypadków back button hijacking może pochodzić z dołączonych bibliotek lub kodu reklamowego i zwraca uwagę administratorom, iż za sprawą takich modułów mogą choćby nie być świadomi, iż ich witryny tak się zachowują.

Typowe techniki back button hijacking opierają się na manipulacji history w przeglądarce. Strona może np. wywoływać history.pushState() lub history.replaceState() w taki sposób, by wstawić dodatkowy „fałszywy” wpis do historii, podmienić poprzedni wpis na inny adres i przechwycić zdarzenie popstate i zareagować na kliknięcie Wstecz własnym przekierowaniem.

Efekt dla użytkownika jest taki, iż kliknięcie „Wstecz” nie cofa go do Google, tylko np. na „międzystronę” z reklamą, pseudo‑ankietą, „gratuluje, wygrałeś iPhone’a” albo inną kreatywną formą marnowania czasu. Czasem taki „międzyekran” pozostało sprytnie stylizowany na systemowy komunikat czy stronę operatora, żeby zwiększyć szansę, iż ktoś kliknie dalej.

Google, klasyfikując back button hijacking jako spam i złośliwą praktykę, w gruncie rzeczy broni podstawowej zasady: użytkownik ma prawo jednym kliknięciem wycofać się z decyzji. jeżeli strona mu to uniemożliwia to nie powinna liczyć na łaskę algorytmu. Czy to wystarczy, by internet stał się mniej wkurzający? Nie. Ale od 15 czerwca będzie nieco lepiej.

*Zdjęcie otwierające: Tada Images / Shutterstock

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału