Widać coraz większe parcie na produkcję układów scalonych na amerykańskiej ziemi. Potwierdza to coraz bliższa kooperacja czołowych firm technologicznych w USA.
Wczoraj Intel ogłosił oficjalnie, iż wchodzi w projekt TeraFab, należący do Elona Muska. Mówimy o ambitnym pomyśle pionowo zintegrowanego zaplecza półprzewodnikowego, czyli miejsca, gdzie pod jednym dachem dałoby się projektować, wytwarzać, pakować i testować bardzo wydajne układy do AI oraz robotyki na potrzeby xAI, Tesli oraz SpaceX. Miliarder celuje w skalę rzędu 1 terawata mocy obliczeniowej rocznie, czyli dwa razy więcej niż obecne możliwości całej tej gałęzi branży w Stanach Zjednoczonych.
Moce TSMC i Samsunga nie wystarczają na potrzeby Elona Muska

Zgodnie z wpisem na platformie X (daw. Twitter), Intel nie ma być tylko doradcą albo dostawcą pojedynczych maszyn. Ma wnieść realne kompetencje foundry, czyli zdolność do przełożenia projektów chipów firm Muska na fizycznie produkowane układy. Mówimy tutaj o dostępie do procesu technologicznego i mocy wytwórczych klasy 2 nm (zapewne na licencji) oraz technologiach pakowania, pozwalających złożyć całość w gotowy układ. Brak jednak szczegółów na temat tego, czy Niebiescy pomogą z projektowaniem chipów.
Dla Muska sens tej współpracy jest prosty. Tesla, SpaceX i xAI potrzebują coraz większej liczby wyspecjalizowanych układów do autonomii, robotów, trenowania modeli i infrastruktury AI. A obecni dostawcy, tacy jak TSMC i Samsung, mogą nie wystarczyć do pokrycia przyszłego zapotrzebowania jego firm. Dochodzi też kwestia zabezpieczenia produkcji w USA, zamiast pełnego uzależnienia od Azji. Zwłaszcza przy obecnej sytuacji geopolitycznej.
Intel is proud to join the Terafab project with @SpaceX, @xAI, and @Tesla to help refactor silicon fab technology.
Our ability to design, fabricate, and package ultra-high-performance chips at scale will help accelerate Terafab’s aim to produce 1 TW/year of compute to power… pic.twitter.com/2vUmXn0YhH
Dla Intela to z kolei bardzo istotny sygnał strategiczny. Firma od dawna próbuje rozwinąć Intel Foundry, czyli biznes produkowania chipów także dla innych klientów, ale potrzebuje głośnych i dużych partnerów, którzy pokażą, iż ich technologie są sprawdzone. Opisywana kooperacja to niejako odbudowa pozycji Intela, która ma poprawić zaufanie inwestorów. Zwłaszcza, iż mimo sukcesu z Intel 18A, dział foundry przez cały czas notuje ogromne straty operacyjne.
Czy to oznacza, iż TSMC spadnie z tronu? Nie. Tajwańczycy przez cały czas mają najnowsze procesy i największe moce produkcyjne, co pozwala im kontrolować ponad 70% rynku. Z ich usług korzystają tacy giganci jak Apple czy NVIDIA, czyli najwyżej wyceniane firmy na świecie. Jednak dystans, jaki dzielił TSMC i Samsunga oraz Intel stopniowo się zmniejsza. A tradycyjnie im większa konkurencja, tym zdrowszy staje się cały rynek.

2 godzin temu













