Eksperci biją na alarm. Co czwarta lekcja jest transmitowana na TikToku

13 godzin temu

Coraz częściej uczniowie w polskich szkołach streamują lekcje na TikToku, nie informując o tym nauczycieli. Telefony ukryte między ławkami, anonimowi widzowie i komentarze zachęcające do prowokacji – tak wygląda nowy, niepokojący trend. Nauczyciele często nie mają pojęcia, iż stali się częścią transmisji. Dodatkowo szkolne regulaminy i zakazy używania telefonów okazują się w tej sytuacji być niewystarczające. Eksperci biją na alarm – potrzebne są systemowe rozwiązania, które ochronią zarówno uczniów, jak i pedagogów.

Uczniowie transmitują lekcje na TikToku – nauczyciele często o tym nie wiedzą

W takich transmisjach uczniowie starają się na pozór prowadzić lekcję, notują i reagują na polecenia nauczyciela. Jednak w rzeczywistości większość uwagi poświęcają ekranowi telefonu i czatowi, na którym widzowie zadają pytania, wysyłają „gifty” i zachęcają do prowokacji. Często dochodzi do sytuacji, w których uczniowie dokuczają pedagogom lub wykonują różne zadania w zamian za wirtualne nagrody.

Obserwacje pokazują, iż co czwarty lub piąty live nadawany w godzinach lekcyjnych pochodzi z klas w polskich szkołach. To więc nie incydent, tylko zjawisko masowe. Takie zachowania wprowadzają chaos, którego nauczyciel może nie zauważyć, a sytuacje te mogą wywoływać stres i poczucie bezsilności.

Specjaliści zwracają uwagę na fakt, iż taki model zabawy przez internet zagraża zarówno bezpieczeństwu psychologicznemu uczniów, jak i nauczycieli, a brak odpowiednich narzędzi do interwencji potęguje problem.

Źródło: Protest z Wykrzyknikiem

Brak regulacji i pilna potrzeba systemowych rozwiązań

Obecnie w szkołach działają jedynie wewnętrzne regulaminy dotyczące używania telefonów i urządzeń cyfrowych, które w praktyce kilka zmieniają. Nauczyciele nie mają możliwości skutecznego reagowania. Odebranie telefonu uczniowi może prowadzić do konfliktu z dyrekcją, rodzicami lub kuratorium, a próba interwencji stwarza ryzyko prawne. Osoby stojące za inicjatywą „Protest z Wykrzyknikiem” podkreślają, iż konieczne są regulacje nakładające obowiązek realnej weryfikacji wieku użytkowników platform społecznościowych. Odpowiedzialność za ich przestrzeganie powinna spoczywać na operatorach.

Eksperci wskazują też na potrzebę edukacji rodziców i nauczycieli w zakresie zagrożeń wynikających z transmisji na żywo i bezpiecznego korzystania z technologii przez dzieci. Bez takich działań zjawisko będzie narastać, a poczucie bezradności wśród pedagogów pogłębiać. Dodatkowo obserwuje się, iż brak kontroli nad transmisjami pozwala na szerokie rozpowszechnianie nagrań uczniów i nauczycieli. To z kolei rodzi pytania o ochronę prywatności i bezpieczeństwo w sieci.

Być może poszczególne placówki będą próbowały samodzielnie walczyć z tym problemem. Jakiś czas temu pisaliśmy o pierwszej szkole w Polsce, która korzysta z saszetek Yondr. Uczniowie przychodząc na lekcje, wkładają do nich swoje urządzenia elektroniczne. Jest to rzeczywiście jakiś pomysł.

Źródło: Protest z Wykrzyknikiem (Facebook)

Polska szkoła znalazła sposób na telefony. Zamyka je w saszetkach
nauczycieleszkołaTikTok
Idź do oryginalnego materiału