Targi CES to zwykle wysyp nowości w niekontrolowanej wręcz liczbie kategorii. Stąd moje coroczne przeglądy staram się dzielić na sekcje, w których opisuję urządzenia z podobnych segmentów. Niektóre z propozycji przywiezionych do Las Vegas aż ciężko sklasyfikować. W ubiegłym roku uruchomiłem tym gadżetom specjalny artykuł. W tym roku kontynuuje podejście, bo „dziwactwa z CES” przypadły Wam do gustu. Taki materiał pozwolił zebrać różnorakie wynalazki o niekonwencjonalnym, często niszowym i bardziej koncepcyjnym formacie, gdzie łatwiej też o nieco luźniejszy komentarz na temat przyszłości całej branży.
Zapraszam zatem do przeglądu najdziwniejszych rozwiązań z CES 2026. Tegoroczna edycja targów pod tym względem nie zawiodła. Propozycje tutaj zebrane są często ciekawsze od tych typowych. W odróżnieniu do pełnego przeglądu nowinek z Las Vegas, tu już nie bawiłem się w kategorie. Wszystko zaliczymy do jednej wspólnej sekcji. Przy okazji zachęcam też do zajrzenia do zeszłorocznego wpisu o podobnym charakterze (link z przekierowaniem załączyłem obok grafiki).
Sprawdź też: nowości na targach CES 2026
Loona DeskMate – ładowarka z asystentem AI dla iPhone’a
Świat nie oszalał jeszcze na punkcie robotów, ale rynek wykazuje już wstępne sygnały, iż różnego rodzaju asystenci będą niedługo oferować nam swoje usługi w postaci ruchomych kompanów. W ostatnich kilkunastu miesiącach o takich projektach już na blogu pisałem. Miały najczęściej postać desktopowych półrobotów, które nadawały chatbotom animowaną warstwę interakcji. DeskMate od Loona to wariacja takiego gadżetu. Twórcy zaprojektowali możliwie ekonomiczną konstrukcyjnie formę takiego „bota”. Mówimy bowiem o stacji dokującej z opcją ładowania iPhone’a oraz kierowania ekranu z wirtualnym asystentem AI w naszą stronę. Oczywiście z cyfrowym „buziaczkiem”. Propozycja jest o tyle ciekawa, iż spełni kilka zadań. W ramach mocowania MagSafe i podążaniem za naszym położeniem może kierować swoją ofertę bezpośrednio do użytkownika.
Koncepcja jest prosta i praktyczna. Do tego nie wydaje się droga. Huba z kilkoma opcjami ładowania (3x USB-C + USB-A i standardem Qi) używa już sporo z nas. Uchwytów z wygodną regulacją ekranu telefona także. Dlaczego zatem nie zaproponować tego z kompanem AI? DeskMate zaproponuje się niedługo w ramach crowdfundingowej zbiórki, a na CES demonstrowało swoje wdzięki na żywo. Modułu można używać w ramach videokonferencji, integracji ze Slackiem, no i do komunikacji z modelami AI. Poprzedni robocik Loona był bardziej mobilny, ale i bardziej „zabawkowy”. DeskMate wydaje się praktyczniejszy w codziennym wykorzystaniu.
Klocki LEGO robią się inteligentne dzięki systemowi Smart Play
Obecność LEGO na CES mnie trochę zaskoczyła. Marka eksperymentowała już z aplikacjami i smart narzędziami, ale zapowiedź demonstracji jeszcze przed startem imprezy musiała wiązać się z czymś jeszcze ambitniejszym. Najnowszy upgrade klocków, który zaprezentowano w Las Vegas spokojnie można uznać za jednej z największych w ostatnich kilku dekadach istnienia duńskiego giganta. Nowy system Smart Play ma zaoferować (już miałem użyć określenia dzieciom) fanom najpopularniejszych klocków bardziej interaktywną zabawę. Dekady „analogowego” składania były fajne, ale inteligentne klocki mają wprowadzić świat klocków w nowe możliwości. Jakie konkretnie?
LEGO obiecuje bardziej imersyjną interakcję przy użyciu czujników i światełek, które wyczują obecność różnych części. To doda klockom nową warstwę również w ramach tworzenia konstrukcji. Producent zaprezentował na CES pierwszych kilka elementów nowego zestawu. Smart klocek 2 x 4 z diodami LED, skanerem kolorów, wyczuwaniem otoczenia, a choćby malutkim głośniczkiem. Smart Tag ma z kolei przekazywać smart klockom, jak reagować na zabawę. Określiłbym go rodzajem wyzwalacza, który pozwoli na tworzenie projektów, zabaw i mini gier. Całość uzupełnią smart ludziki w postaci Smart Minifigures. Każdy z własną „osobowością” przypisaną do bohatera danego zestawu. Łatwo sobie wyobrazić, jak to wszystko uatrakcyjni zabawę i proces budowania. LEGO opracowywało smart klocki od 2017 roku, ale dopiero teraz jest gotowe wdrożyć całą platformę. Inteligentne klocki mają customowe chipy, a poszczególne rozwiązania w nich zawarte zostały odpowiednio opatentowane. Pierwsze zestaw mają objąć najpopularniejsze serie klocków, m.in. Star Wars. Premiera sklepowa już w marcu!
Razer Project Ava, czyli animowany avatar dla gamingowego chatbota AI
Asystenci głosowy nie są niczym nowi. Interaktywne chatboty ze zdolnościami AI też przestają robić wrażenie. Zainteresowaniem zaczynają się cieszyć desktopowe robociki nadające wirtualnym kompanom bardziej interaktywną warstwę. Przyszłością całego segmentu będą IMO cyfrowe avatary, która będziemy widzieć na swoich biurkach. Takie projekty już widziały światło dzienne, ale dopiero koncepcja jakiegoś większego gracza na rynku może przyciągnąć do nich większą uwagę. Na CES swój projekt tego typu zademonstrował Razer. Ava to chatbot AI z cyfrową sylwetką, który nie tylko odpowie na nasze pytania i będzie się z nami interaktywnie porozumiewał, ale też „widział” nas przez internetową kamerkę. Oczywiście otwierając drogę bardziej spersonalizowanym możliwościom.
Bardzo podobny gadżet do Project Ava widziałem już na zeszłorocznych CES. Holograficzni asystenci w kapsułach staną się niedługo czymś oczywistym. To adekwatnie ich naturalna faza transformacji. Razer pokazał wszystko w bardzo kompaktowej formie z animowanymi postaciami Kiry (o kobiecej sylwetce) oraz Zane’a (muskularniejszego osobnika płci przeciwnej). W planach jest szersza oferta asystentów, m.in. w esportowych odwzorowaniach znanych graczy, czy mniej rozpraszających uwagę amorficznych bytach. Każda z opcji ma mieć swój zakres interakcji. Od symulowania ekspresji, aż po angażujące działania. W modelu demonstracyjnym w ramach komunikacji LLM od Razer wykorzystano Groka z platformy X. Project Ava celuję w grupę graczy, którzy stereotypowo kojarzona jest samotnym , przynajmniej w realu, bo online
Vivoo Smart Toilet, czyli smart czujnik i smart stacja do sedesu
Inteligentne sensory do sedesu nie są już niczym nowym, ale wciąż bardzo niszowym. Kojarzę ze dwa tego typu moduły (m.in. od Withings), których głównym zadaniem jest monitorowanie zdrowia układu moczowego. Projekt Smart Toilet był już zwiastowany na zeszłorocznych targach CES. W 2026 jest już bliski realizacji, co potwierdza ostateczna wycena i możliwość rezerwacji sensorów. Inteligentna toaleta składa się z dwóch elementów: czujników do muszli i zewnętrznej stacji do przesyłania danych do aplikacji. Optyczne sensory mają monitorować mocz, co pozwoli w domowych warunkach przekazywać informacje na temat nawodnienia i pracy układu moczowego. To daje możliwość analizy zdrowia i sytuacji organizmu. Poprzednia propozycja bazowała na odczytach pasków, a więc mniej wygodnym i mniej higienicznym formacie elektroniki. Gadżet wyceniono na 129$. W partii oferowanej od lipca będą już dodatkowe opłaty w postaci subskrypcji, więc monitoring będzie łączył się z dodatkowymi kosztami.
Glyde – smart trymer z AI do automatycznego stylizowania fryzur
Pewnie nie tylko ja zastanawiałem się nad automatycznym trymerem/golarką, który w jakimś stopniu zastąpi profesjonalnego fryzjera (dzisiaj barbera…), a przynajmniej ograniczy ciągłe wizyty w coraz droższych salonach. Ja już od dwóch lat korzystam z pomocy siostry, która maszynką i nożyczkami stara się jak może, by głowa jakoś wyglądała. Twórcy Glyde chcą w tym obszarze coś zaproponować. Ich urządzenie wygląda jak maszynka do golenia głowy, ale z regulacjami długości przycinania włosów na „automacie” – prawdopodobnie na bazie lokalizacji położenia gadżetu.
W zestawie specjalna ochrona do oczu, no i AI, która przy okazji podpowie, jak wykonywać poszczególne ruchy. Nie wiem, czy zestaw ten posłuży do samodzielnego cięcia, bo aż tak dobrze nie będzie, ale nasz pomocnik nie musi już się stresować, iż przytnie fryz za bardzo. Na ten moment to jeden z najbardziej pożądanych przeze mnie gadżetów z tegorocznego CES w Las Vegas.
Eufy Bottle Washer S1 – „zmywarka” dla dziecięcych butelek
Inteligentne urządzenia AGD proponują dziś mnóstwo różnych działań. Producenci elektroniki, szczególnie ci już obecni w segmencie smart technologii, starają się szukać niszowych sekcji, w których mogą zaproponować domownikom coś nowego. Eufy (submarka Anker) dysponuje już bardzo szeroką ofertą smart urządzeń dla domu, a na CES przywiozła komplet kolejnych. Wśród nich wyróżnia się Bottle Washer S1, czyli „zmywarka” do butelek dla noworodków. Urządzenie ma jedną, ale bardzo istotną dla małych dzieci funkcję. Ma dbać o czystość butelek, którymi maluchy są karmione. Takich maszynek do sterylizacji jest na rynku dość sporo, a wiele z funkcją podgrzewania pokarmu. Ta od Eufy ma być ponoć skuteczniejsze w myciu poprzez zmiękczaną wodę. W dodatku z opcją kontroli przez aplikację na telefon.
Odświeżanie butelek ma być dogłębniejsze dzięki opatentowanej technologii HydroBlast z wielowarstwowym natryskiem. Pełna sterylizacja i suszenie realizowane są w ciągu 40 minutowej sesji. Sprzęt pomieści aż do ośmiu butelek jednocześnie, co również przewyższa możliwościami konkurencję. Warto jeszcze na koniec dodać, iż w trybie standby urządzenie utrzymuje gotowość butelek do działania przez choćby 72 godziny. Bardzo możliwe, iż to najlepsza tego typu myjka do butelek na rynku. Eufy nie podało jednak jeszcze jej ceny.
[18+] Lovense Emily, czyli lalka dla dorosłych z silnikiem AI do „mentalnej stymulacji”
Lovense to pewnie jedna z popularniejszych marek specjalizujących się w produkcji „zabawek” dla dorosłych. O ich produktach słyszałem (i niekiedy też pisałem) już dawno temu. Głównie w czasach, gdy wszelkie zdalnie sterowane smart gadżety robiły większe wrażenie – szczególnie z takim przeznaczeniem, jak w tym przypadku. Singapurska marka ma mnóstwo propozycji urządzeń do zaspokajania przyjemności. Ta zaprezentowana na CES wykracza poza aktualną ofertę producenta. Emily to pełnowymiarowa lalka wiadomo do czego. Ma być jednak bardziej „urokliwa” od standardowych odpowiedniczek, bo w integracji z AI. Prędzej czy później musiało do tego dojść!
Lovense idzie na całość i proponuje lalkę, która nie tylko zaspokoi, ale będzie też odpowiedzią na współczesne zapotrzebowanie, a mianowicie kompankę. Sztuczną, ale ponoć dzięki rozwiązaniom AI z elementami imitującymi rzeczywistą postać. Twórcy wspominają o procesach „poznawczych, świadomości emocjonalnej i zachowania ekspresyjnych zbliżonych do ludzkich”. „Relacja” z Emily ma z czasem się pogłębiać dzięki modelom Sztucznej Inteligencji. Wychodzi na to, iż model AI ma się uczyć i adaptować. Generalnie na wzór wirtualnych odpowiedników, ale z pełnowymiarową sylwetką. Kontrowersyjnie, ale zgodnie z aktualnymi trendami. Przerażającymi trendami. Trendami, które idą w kierunku totalnej samotności. Lalki raczej tych problemów nie rozwiążą. AI raczej też nie. Mogą ją choćby pogłębić, choć kto wie. O skutkach wpływu chatbotów i asystentów AI w ramach kompanów dowiemy się najwcześniej za kilka lat. Wracając jeszcze do Emily. Jej „hardware” ma posiadać kilka mechanizmów ekspresji. O pozostałych elementach „anatomii” nie wspominam, ponieważ Lovense ich nie sprecyzowało. Trzeba jednak założyć, iż są odwzorowane. Wątek „mentalnej stymulacji” (jak określa go producent) jest nietypowy, ale wart dyskusji, nie tylko od strony nowych technologii.
Słuchawki Razer Project Motoko zintegrowane z kamerkami i widzeniem AI
Mnóstwo marek inwestuje środki w rozwój inteligentnych okularów. Nie wszystkie w ramach AI stawiają na format ramek na nos. Razer w najnowszej koncepcji podchodzi do tematu po swojemu. Z bardziej gamingowego punktu widzenia. Project Motoko to nauszne smart słuchawki zintegrowane z kamerkami i „natywnym AI”, które łącznie zaproponują headset z widzeniem komputerowym z naszej perspektywy. Amerykańska firma widzi przyszłość wearable z AI prezentują prototyp jednostki. „Augmented Computer Vision” w tym wydaniu bazuje na kamerkach w nausznikach, które są skierowane w kierunku zgodnym z naszym widzeniem. Wspólnie z uniwersalną platformą AI ma to podnosić jakość gry, ale też produktywność przy komputerze (i prawdopodobnie nie tylko przy nim).
Pomysł ten jest w tej chwili tylko propozycją, więc Motoko nie ma żadnych ram czasowych dla ewentualnej realizacji, ani też wyceny. Koncepcja ma wykorzystywać najnowsze podejście do przetwarzania danych w czasie rzeczywistym. Propozycja ma spory potencjał, przypominający odpowiedniki w formacie inteligentnych okularów. Od tłumaczeń na żywo, przez podsumowania dokumentów, wykorzystywanie asystenta w postaci chatbota itd. Ten ostatni ma tu być obsługiwany przez czulsze mikrofony nasłuchowe. Jak nie trudno się domyślić, Razer Motoko umożliwi swobodę w komunikacji z asystentem AI w ramach dowolnego modelu. Integracja to kwestia umów. Gracze na pewno spoglądają na wyrób Razera z perspektywy gracza. Tu rozwiązania AI też już są w ramach wyspecjalizowanych chatbotów pod gry wdrażane, więc marka chce być na takie podejście gotowa.
[materiał w trakcie realizacji]

1 dzień temu








