Dostaniemy mocarne wsparcie przeciw czołgom. Umowa klepnięta

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Baobab-G stworzy narzutowe pola minowe długości do 1,8 km w mniej niż 22 minuty. Kontrakt z HSW warty jest około miliarda złotych.

Polska armia szykuje się na naprawdę duży skok generacyjny w zdolnościach stawiania zapór. Agencja Uzbrojenia zakończyła właśnie trwające niemal rok konsultacje i podpisała z Hutą Stalowa Wola umowę wartą około miliarda złotych na dostawy gąsienicowych transporterów minowania narzutowego Baobab-G. Pierwsze wozy, osadzone na podwoziu armatohaubicy Krab, mają trafić do Wojska Polskiego od 2029 r.

Nowe narzędzie do zatrzymywania czołgów

Jak poinformowała Agencja Uzbrojenia, rozstrzygnięto wstępne konsultacje rynkowe dotyczące pozyskania nowych transporterów minowania narzutowego. Finałem jest kontrakt z Hutą Stalowa Wola (spółką z Grupy PGZ) obejmujący dostawy Baobabów-G wraz z szerokim pakietem wsparcia. Wartość umowy szacowana jest na około miliard zł.

Rozstrzygnęliśmy Wstępne Konsultacje Rynkowe w zakresie pozyskania transporterów minowania narzutowego. Dziś podpisaliśmy umowę z #HSW @PGZ_pl, o wartości ok. miliarda zł, na dostawę nowych polskich transporterów minowania narzutowego #BaobabG na podwoziu haubicy #KRAB. Kontrakt… pic.twitter.com/1NVGNMtZX0

— Agencja Uzbrojenia (@AgencjaUzbr) December 30, 2025

Najbardziej widoczna różnica względem znanego już Baobaba-K kryje się w niepozornej na pierwszy rzut oka literze G. O ile wcześniejsza wersja jest zbudowana na ośmiokołowym podwoziu ciężarówki Jelcz, Baobab-G ma powstać na gąsienicowym podwoziu armatohaubicy Krab. Oznacza to zupełnie inne możliwości poruszania się w terenie – od miękkich pól po rozmokłe drogi leśne – tam, gdzie ciężki sprzęt przeciwnika faktycznie będzie próbował nacierać.

Kontrakt obejmuje nie tylko same pojazdy, ale także bogaty zapas części zamiennych, pakiet szkoleniowy dla żołnierzy oraz dostawę symulatora, który pozwoli ćwiczyć procedury stawiania pól minowych bez zużywania sprzętu i amunicji.

Narzutowe pola minowe. Tak działa Baobab-G

Baobab-G jest wyspecjalizowanym systemem minowania narzutowego, czyli takiego, w którym miny nie są zakopywane pojedynczo przez saperów, ale dosłownie rozsiewane z miotaczy podczas jazdy. W praktyce pojazd tworzy pas min przeciwpancernych na torze marszu przeciwnika, spowalniając lub rozbijając jego natarcie.

System wykorzystuje polskie miny przeciwpancerne MN-123. To ładunki z zapalnikiem działającym na przejazd pojazdu – mina czeka na obciążenie gąsienicy lub koła, a po uruchomieniu potrafi przebić około 60 mm pancerza. Dla czołgu czy bojowego wozu piechoty oznacza to co najmniej zniszczenie gąsienicy, a więc unieruchomienie, i znaczne utrudnienie dalszego działania.

Baobab-G przenosi 6 miotaczy min umieszczonych na platformie pojazdu. Każdy strzał z miotacza wyrzuca miny w zaplanowany obszar, a cała sekwencja jest sterowana przez pokładowy komputer. Dzięki temu załoga nie sypie minami na oślep, ale korzysta z precyzyjnych danych nawigacyjnych.

Baobab-G obok Baobaba-K. Dwa systemy, jedna filozofia obrony

Baobab-G to kolejny element szerszego programu modernizacji polskich wojsk inżynieryjnych. Jeszcze w 2023 r. Huta Stalowa Wola podpisała umowę na dostawę 24 kołowych pojazdów Baobab-K na podwoziu Jelcza 8×8, o wartości blisko 510 mln zł. Pierwsze kołowe Baobaby mają trafić do armii w 2026 r.

Baobab-K sprawdzi się tam, gdzie potrzebna jest duża mobilność na drogach i szybkie przerzuty między rejonami operacji, np. wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych. Z kolei Baobab-G, oparty na podwoziu Kraba, lepiej poradzi sobie w ciężkim terenie i w bezpośredniej współpracy z jednostkami pancernymi czy zmechanizowanymi.

Oba systemy wpisują się w tę samą filozofię. Wojsko Polskie stawia na inteligentne zapory, które zmuszają przeciwnika do zwalniania, zmiany kierunków ataku i wchodzenia w strefę ognia przygotowanych wcześniej środków rażenia.

Jeśli Baobab-K i Baobab-G wejdą do służby w założonej liczbie, polskie wojska inżynieryjne zyskają narzędzie, które utrudni każdemu przeciwnikowi planowanie manewru. A to właśnie niewygodny teren i sieć zapór często decydują o tym, czy choćby najlepiej uzbrojona kolumna pancerna dotrze do celu, czy utknie na minowym polu pod lufami obrońców.

Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google

Idź do oryginalnego materiału