Czy warto kupić chińskiego laptopa, który kusi niską ceną? Test Ninkear S14

6 godzin temu

Wzmianka o chińskiej marce Ninkear pojawiła się dotychczas na łamach naszego serwisu. Ba, testowaliśmy już jedno z jej urządzeń – laptop Ninkear A15 Pro. Nie da się jednak ukryć, iż nie jest to nazwa wzbudzająca zaufanie – wiadomo, Ninkear nie jest w Polsce przesadnie dobrze znany. Być może zastanawiacie się jednak, czy warto kupić laptopa z Chin. Sprawdziliśmy to za Was, tym razem na przykładzie laptopa Ninkear S14.

Egzemplarz testowy został dostarczony redakcji przez producenta bezpłatnie do celów recenzenckich. Producent nie miał wpływu na treść niniejszej publikacji.

Specyfikacja i cena

W moje ręce laptop Ninkear S14 trafił w wersji z układem AMD Ryzen 5 7535HS na pokładzie. Oprócz tego oferuje on 16 GB pamięci RAM, dysk SSD o pojemności 1 TB, akumulator o pojemności 60 Wh, a także wyświetlacz IPS z podświetleniem LED o przekątnej 14 cali. Całość działa pod kontrolą systemu Windows 11 Pro.

Ile trzeba za ten sprzęt zapłacić? W jego przypadku dużo zależy od miejsca zakupu. Można go jednak mieć już za około 2000 złotych.

Ninkear S14 – specyfikacja techniczna:

Budowa i jakość wykonania

Ninkear S14, jak na laptopa kosztującego mniej więcej 2000 złotych, imponuje pod jednym względem – to sprzęt o naprawdę lekkiej i smukłej konstrukcji. Całość przy 14 calach waży zaledwie 1100 gramów i ma nie więcej niż 15 mm grubości. Za podobne parametry w przypadku laptopów znanych w Polsce marek trzeba zapłacić często dwa razy więcej. To powiedziawszy, tutaj uzyskanie bardzo niskiej masy laptopa odbyło się kosztem jego wytrzymałości.

Choć obudowa jest w większości aluminiowa, to jej ścianki są bardzo cienkie i ewidentnie niezbyt dobrze wzmocnione. Dlaczego tak sądzę? Górna pokrywa łatwo ugina się pod naciskiem. Taki sam efekt występuje w przypadku klawiatury i touchpada. W temacie wykonania zauważyłam jedną niedoróbkę – w momencie wyjęcia z pudełka urządzenie miało dwa niewielkie wgniecenia z od spodu.

No dobra, zaczęłam od narzekania, a teraz za kilka rzeczy tego laptopa pochwalę. Po pierwsze, zawias ekranu pracuje tu płynnie i bez przeszkód. Po drugie, od spodu znalazły się nie tylko otwory wentylacyjne, ale też antypoślizgowe stopki. Po trzecie, ten sprzęt ma niezły zestaw portów, bo w jego skład wchodzą nie tylko 2 złącza USB-C (które mogą służyć do ładowania urządzenia), ale też dodatkowe złącze USB-C do przesyłu danych, złącze USB-A, port HDMI i port mini jack.

Dodam też, iż obudowa nie zbiera odcisków palców. Poza tym moim kotom nie udało się jej zarysować (a się o to starały, uwierzcie mi). Aha, no i trzeba przyznać, iż wygląda schludnie.

Dostanie się pod dolną pokrywę tego laptopa nie sprawia większego problemu, bo wymaga jedynie odkręcenia kilku śrubek. Ninkear S14 nie daje jednak wielkich możliwości modyfikacji. Pamięć RAM jest tu bowiem wlutowana. Można by wymienić natomiast dysk SSD, na taki o jeszcze większej pojemności.

Producent zapewnia o 2 latach gwarancji oraz chwali się darmowym transportem i naprawie w przypadku awarii nie spowodowanych czynnikiem ludzkim, ale jego najbliższy autoryzowany serwis znajduje się w Hiszpanii.

Wspomnę jeszcze, co dostałam w zestawie z laptopem. Otóż oprócz samego urządzenia w pudełku znalazłam zasilacz europejską wtyczką i złączem USB-C, 1,5-metrowy przewód USB-C w oplocie, niezbędną dokumentację, a także zestaw naklejek na klawisze, z oznaczeniami dla różnych regionów. Z naklejek nie musiałam jednak skorzystać, ponieważ Ninkear S14 ma klawiaturę QWERTY w układzie ANSI (z długim lewym Shiftem).

Wyświetlacz

Ekran w tym urządzeniu to panel IPS z podświetleniem LED. Ma on matową powierzchnię, a jego przekątna wynosi 14 cali. Proporcje wyświetlacza to 16:10, wygodne do pracy biurowej. Odświeżanie to niestety tylko 60 Hz, ale za to rozdzielczość jest wysoka, bo to 2240 x 1400 pikseli. Podziwiany obraz jest więc ostry.

Choć nie jest to OLED (w tej cenie oczywiście go nie oczekiwałam), to oferuje on niezłe kolory. Kąty widzenia są tu dość szerokie, a jasność na tyle wysoka, iż z laptopa można korzystać choćby w bardzo jasnym otoczeniu. Problem z widocznością pojawiał się dopiero wtedy, gdy na ekran bezpośrednio padały ostre promienie zimowego słońca – co prawdopodobnie częściowo jest zasługą matowej powłoki. Gdy jest jasno, powierzchnia wyświetlacza nie zamienia się w lustro.

Nad wyświetlaczem umieszczono oczywiście kamerkę internetową. Na plus jest to, iż ma ona fizyczną zasłonę, co niektórzy z Was z pewnością docenią. Na minus to, iż jakość rejestrowanego przez nią obrazu jest tu po prostu kiepska. Producent mówi o rozdzielczości Full HD, ale matryca ma zaledwie 0,9 megapiksela i w praktyce rejestruje obraz co najwyżej w 720p.

Klawiatura i touchpad

Jak już wspomniałam, Ninkear S14 ma klawiaturę w układzie ANSI. Jest to klawiatura pozbawiona bloku numerycznego, ale za to z szeregiem klawiszy funkcyjnych, jak to w dzisiejszych laptopach bywa. Ma ona płaskie klawisze z podświetleniem o dwóch stopniach jasności i niskim skoku.

Na tej klawiaturze jak najbardziej da się pisać gwałtownie i bezwzrokowo, ale trzeba przyzwyczaić się do tego, iż choćby pod wpływem klikania się nieco ugina. Przez to zjawisko klawisze dość dziwnie odskakują na swoje miejsce, a odgłos klikania jest stosunkowo głośny – jak na klawiaturę membranową.

Touchpad jest dość duży, ale niestety nie korzysta się z niego wygodnie. Chociaż zapewnia dobry poślizg i obsługuje gesty, to LPM i PPM nie da się tu aktywować w dowolnym miejscu. Trzeba celować w niewidoczne na dole przyciski. Poza tym wymaga to dość mocnego nacisku, a nie lekkiego kliknięcia.

Częścią płytki dotykowej jest co interesujące czytnik linii papilarnych. Ten rozpoznawał mój palec gwałtownie i sprawnie, ale szkoda, iż nie zintegrowano go z przyciskiem zasilania, znajdującym się nad klawiaturą.

Głośniki

Ninkear S14 został wyposażony w dwa głośniki stereo i niestety nie należą one do najlepszych. Nie grają przesadnie cicho, ale basy są w nich ledwo słyszalne. W zasadzie wybijają się tu głównie tony średnie, bo i tych wysokich brakuje. Poza tym maskownice głośników łatwo przypadkiem zasłonić, bo znajdują się od spodu i z boku odbudowy. jeżeli chcecie brzmienia o wyższej jakości, używajcie tego laptopa w parze ze słuchawkami.

Oprogramowanie i łączność

Windows 11 Pro – właśnie z takim systemem mamy tu do czynienia. Jego konfiguracja była długa, jak to w przypadku systemu Microsoftu, ale już na jej etapie system zaktualizował się do najnowszego wydania 25H2.

Ogromną zaletą jest to, iż producent nie uraczył nas tutaj żadnym dodatkowym oprogramowaniem – własnymi aplikacjami czy antywirusem. Mamy tu jedynie standardowe aplikacje od Microsoftu. Poza tym na laptopie aktywna jest funkcja BitLocker, która szyfruje dysk twardy i chronią dane przez nieautoryzowanym dostępem, choćby w przypadku utraty lub kradzieży urządzenia.

Moduły znajdujące się na pokładzie sprzętu pozwalają korzystać z łączności Bluetooth 5.3 oraz Wi-Fi 6. Wi-Fi było tu jednak wyraźnie wolniejsze niż na moim komputerze stacjonarnym. Prędkość pobierania wynosiła maksymalnie 114 Mb/s, a powinna była wynosić około 300 Mb/s. Oczywiście do przeglądania Internetu była to prędkość w zupełności wystarczająca, ale wpływała ona na pobieranie plików.

Wydajność

Ninkear S14 podczas codziennego użytkowania nie zawodzi. Działa płynnie i stabilnie. Aplikacje uruchamiają się na nim względnie szybko. Takie zadania jak przeglądanie Internetu, praca z dokumentami czy wyświetlanie multimediów nie stanowią dla niego wyzwania. Układ AMD Ryzen 5 7535HS oczywiście nie jest jednak najlepszą jednostką do obróbki zdjęć w formacie RAW czy montażu filmów, chociaż współpracuje on z 16 GB pamięci RAM LPDDR5.

Na plus jest to, iż podczas pracy z większą intensywnością, ten laptop nie robi się gorący. A generowany przez niego hałas, choć jest słyszalny, nie ma irytującej częstotliwości. Zamontowany tu dysk nie należy do tych najszybszych, ale jego parametry są jak najbardziej w porządku.

Oczywiście nie jest to maszyna dedykowana grom, a więc nie radzę instalowania na niej i grania w te wymagające produkcje, chyba iż lubicie pikselozę i klatkaż pokroju 25 FPS. Zintegrowana karta graficzna poradzi sobie jednak z niejedną grą indie z grafiką 2D.

Bateria

Testowany laptop został wyposażony w akumulator o pojemności 60 Wh. Jego czas pracy będzie zależał oczywiście od obciążenia, ale w tym temacie źle nie jest. Podczas użytkowania przy 50 procentach jasności ekranu, polegającym głównie na przeglądaniu sieci i pracy z tekstem, laptop jest w stanie wytrzymać około 8 godzin. Gdy włączyłam na nim film z platformy YouTube, rozładował się po około 4 godzinach i 30 minutach (w tym przypadku ponownie ustawiłam jasność ekranu na 50 procent, po czym ta nieco zmniejszyła się przy 30% naładowania, gdy włączyło się oszczędzanie baterii).

A ładowanie? Dołączona do zestawu kostka o mocy 65 W pozwala uzupełnić energię urządzenia od 0 do 100 procent w ciągu 2 godzin.

Podsumowanie: Czy warto kupić laptop Ninkear S14?

Ninkear S14 pokazuje, iż w budżecie około 2000 złotych można znaleźć sprzęt o zaskakująco dobrych parametrach. Ten laptop wyróżnia się przede wszystkim świetną mobilnością – jest niezwykle lekki i poręczny, a przy tym oferuje bardzo dobry, szczegółowy ekran o proporcjach 16:10, co jest rzadkością w tej półce cenowej. Wydajność procesora Ryzen 5 7535HS w połączeniu z 16 GB RAM i szybkim dyskiem 1 TB w zupełności wystarcza do płynnej pracy biurowej, nauki czy przeglądania multimediów, a czysty system Windows 11 Pro bez zbędnych dodatków to spory atut.

Niska cena wymusiła jednak pewne kompromisy. Jakość wykonania obudowy, mimo użycia aluminium, pozostawia nieco do życzenia pod względem sztywności, a gładzik i głośniki to elementy, na których ewidentnie zaoszczędzono.

Jeśli jednak szukasz taniego, ultramobilnego komputera do podstawowych zadań i jesteś w stanie zaakceptować te niedogodności, Ninkear S14 jest propozycją wartą rozważenia.

Mocne strony:

  • Wysoki stosunek możliwości do ceny
  • Niska masa i smukła obudowa
  • Dość jasna matryca IPS o wysokiej rozdzielczości i proporcjach 16:10
  • Długi czas pracy na baterii
  • Bogaty zestaw złącz
  • Czysty Windows 11 bez dodatkowych aplikacji
  • Wysoka kultura pracy
  • Fizyczna osłona kamery
  • Sprawny czytnik linii papilarnych

Słabe strony:

  • Obudowa łatwo ugina się pod naciskiem
  • Niewygodny touchpad
  • Kiepskie głośniki
  • Niska jakość obrazu z kamery
Ninkear A15 Pro – recenzja. Aluminiowy laptop za 1800 zł ma sens?
komputerylaptopy
Idź do oryginalnego materiału