Jeśli planowaliście zakup nowego komputera z logo nadgryzionego jabłka, możecie poczuć się zaskoczeni po wejściu na stronę producenta. Apple zdecydowało się na całkowite przemodelowanie procesu zakupowego w swoim oficjalnym sklepie internetowym. Zmiana jest dość głęboka i dotyczy praktycznie każdego modelu w ofercie. Od ultraprzenośnego MacBooka Air, poprzez iMaca, Maca mini, aż po potężne stacje robocze Mac Studio i Mac Pro.
Zapomnij o gotowcach, czas na „składaka”
Do tej pory system był prosty: Apple serwowało nam kilka gotowych wariantów danego modelu. Wybieraliśmy przede wszystkim bazę, a potem dorzucaliśmy ewentualnie więcej RAM-u czy pojemniejszy dysk. Teraz ten model odchodzi do lamusa. Obecnie, wchodząc na stronę MacBooka Pro, nie widzimy już listy gotowych specyfikacji, ale stronę produktu o możliwości pełnej personalizacji.
Proces ten stał się bardzo liniowy i przypomina doświadczenie znane z zakupu iPadów. Budowę maszyny zaczynamy od fundamentów: rozmiaru ekranu oraz koloru obudowy. Dopiero potem przechodzimy do konkretów, decydując o rodzaju wyświetlacza (w tym opcji nanostrukturalnej), konkretnym chipie oraz liczbie rdzeni. Całość kończymy doborem pamięci operacyjnej, dysku SSD, a choćby takimi detalami jak język klawiatury czy dodatkowe oprogramowanie. Co istotne, cena i czas dostawy zmieniają się dynamicznie na naszych oczach przy każdym kliknięciu.
fot. Zrzut ekranu pochodzący z Apple Store OnlineStrategia czy wygoda?
Apple zapewnia, iż podstawowe konfiguracje wciąż będą dostępne fizycznie w salonach stacjonarnych. W sieci położono jednak nacisk na samodzielne budowanie sprzętu pod konkretny budżet i potrzeby użytkownika.
Skąd ta nagła zmiana? Branżowe plotki sugerują w zasadzie dwa scenariusze. Pierwszy to przygotowanie gruntu pod nadchodzące modele z procesorami M5 Pro i M5 Max, które mają zaoferować jeszcze szerszy wachlarz konfiguracji rdzeni CPU i GPU. Drugi scenariusz jest nieco mniej optymistyczny dla naszych portfeli. Taki system sprzedaży może być sposobem na ukrycie „drobnych” podwyżek cen poszczególnych komponentów, które mogą drożeć w 2026 roku. Rezygnacja z czytelnych, predefiniowanych progów cenowych pozwala producentowi na znacznie sprawniejsze żonglowanie marżą.
Jeśli natomiast faktycznie przełoży się to na możliwość jeszcze dokładniejszego dobierania liczby rdzeni w przyszłych modelach M5, to profesjonalni użytkownicy komputerów Apple powinni być, mimo wszystko, zadowoleni.
Tymczasem nie pozostaje nic innego, jak przywyknąć do tego, iż Mac w oficjalnym sklepie stał się produktem “szytym na miarę” bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Źródło: macworld, apple.com / Zdj. otwierające: Unsplash (@OcultStore)

1 dzień temu







