Broń, która zmieni wszystko. „Szykują absolutny cios w Rosję”

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

To ma być broń, która przede wszystkim wygrywa rachunkiem. Ukraiński producent rakiet zapowiada system obrony powietrznej jako tańszą alternatywę dla Patriota.

Ukraińska firma Fire Point zapowiada, iż chce wejść w segment, w którym dziś rządzi obrona przeciw pociskom balistycznym. Celem jest opracowanie systemu, który przechwytuje cele balistyczne taniej niż najczęściej używany standard, a pierwszy przechwyt wykonać pod koniec 2027 r. W deklaracjach firmy najważniejsze jest potencjalne zejście z kosztu przechwycenia pojedynczego pocisku balistycznego poniżej 1 mln dol.

To ma być budżetowy Patriot

Reuters podaje, iż chodzi o nowy, zintegrowany system obrony powietrznej z funkcją zwalczania pocisków balistycznych. Firma mówi o rozmowach z europejskimi partnerami, bo w kilku obszarach (radary, naprowadzanie, łączność) nie ma pełnych kompetencji i chce je uzupełnić współpracą. Sama idea jest jednak bardzo czytelna: złożyć całość z elementów, które da się produkować szybciej i taniej, a jednocześnie utrzymać skuteczność na poziomie, który ma sens w rzeczywistej obronie.

Pamiętajmy, iż system to nie jest jedna rakieta. To cały łańcuch: wykrycie celu, śledzenie, obliczenie punktu przechwycenia, przekazanie danych do efektora, naprowadzanie w końcowej fazie i weryfikacja wyniku. Fire Point otwarcie wskazuje, iż właśnie te elementy (szczególnie radar i naprowadzanie) będą bardzo ważne, dlatego firma rozgląda się za partnerami w Europie.

Rachunek kosztów jest bezlitosny

Na rynku obrony przeciwbalistycznej problemem jest nie tylko to czy da się zestrzelić, ale też ile to kosztuje i ile rakiet masz na półce. Fire Point argumentuje, iż do strącenia jednego celu balistycznego często odpala się 2 albo 3 pociski obrony powietrznej, a pojedyncze rakiety tego typu kosztują kilka milionów dol. jeżeli do tego dochodzą ograniczenia podaży i rosnące zużycie, presja na tańsze rozwiązania jest naturalna.

Firma mówi także o coraz większych trudnościach z dostępnością Patriota, a także o tym, iż europejski odpowiednik klasy wysokiej półki (SAMP/T) jest produkowany w ograniczonych liczbach. Niezależnie od tego, jak kto ocenia skuteczność poszczególnych systemów, sama logika podaży i popytu jest prosta: więcej państw chce dziś bronić nieba przed rakietami, a produkcja efektorów i wyrzutni nie rośnie tak gwałtownie jak potrzeby.

Czy da się to w ogóle zrobić poniżej 1 mln dol.?

Kwota poniżej 1 mln dol. jest oczywiście komunikacyjnie mocna, ale może być ciężka do realizacji. Przede wszystkim będzie się tu liczyć nie tylko cena jednej rakiety, ale także to, ile rakiet trzeba zużyć na jeden cel. jeżeli skuteczność na rakietę jest niższa, rośnie zużycie i przewaga kosztowa może stopnieć. Ponadto ważne będą tu sensory i oprogramowanie. Tani efektor bez odpowiednio dobrego wykrycia i śledzenia celu nie domknie przechwycenia.

Fire Point sugeruje, iż nowy system miałby opierać się na firmowym pocisku FP-7. Obniżanie kosztu często zaczyna się od maksymalnego ujednolicenia platform i produkcji w serii, a nie od budowania pojedynczych, drogich egzemplarzy. Firma zakłada, iż pierwszy przechwyt celu balistycznego może nastąpić pod koniec 2027 r., co już teraz eksperci określają jako ambitny termin.

FP-7 i FP-9: obrona tu, ofensywa tam

Równolegle do wątku obrony powietrznej firma opowiada o dwóch rozwijanych pociskach balistycznych. FP-7 ma mieć zasięg około 300 km i być porównywany do klasy krótkiego zasięgu (w narracji firmy pada podobieństwo do ATACMS). FP-9 ma przenosić głowicę o masie 800 kg na dystans do 850 km i według deklaracji wprowadzać Moskwę w zasięg ukraińskiego arsenału balistycznego.

Tu nie chodzi jednak tylko o cyfry – zasięgi czy wagę materiałów wybuchowych. Prawdziwa gra toczy się o psychologię. Wystarczy sama groźba uderzenia w głębi kraju, by zmusić przeciwnika do zmiany planów. Dorzucenie pocisków balistycznych do trwającej kampanii może być tym ostatnim pchnięciem, które całkowicie sparaliżuje i tak już dziurawą rosyjską obronę.

Co może pójść nie tak?

Największym ryzykiem w takich zapowiedziach jest zawsze sama integracja. choćby jeżeli poszczególne elementy działają w testach, system obrony przeciwbalistycznej wymaga dopięcia całości w realnych warunkach, pod presją czasu i zakłóceń. Drugi czynnik to sama produkcja. Firma otwarcie przyznaje, iż ma ograniczenia i planuje zwiększać moce wraz z uruchomieniem nowych rozwiązań produkcyjnych w kolejnych miesiącach.

Najistotniejsza może być jednak sama polityka i procedury. Inwestycje, eksport i część projektów infrastrukturalnych zależą od zgód oraz kontroli państwowej. Fire Point buduje więc narrację o taniej obronie, ale po drodze jest dużo miejsc, w których tempo może spaść, choćby jeżeli pomysł jest technicznie wykonalny.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału