Bez aplikacji w sklepie przegrywasz. Przepłacasz nie tylko za zakupy

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Sklepowa aplikacja stała się furtką do innych promocji. Rezygnacja z programu lojalnościowego może oznaczać, iż wydasz więcej również w innych miejscach.

Klienci, którzy nie skanują aplikacji sklepowej przy kasie, przepłacają. To nie przeczucie, a fakt, który udowodniliśmy już dawno temu, testując programy polskich sklepów. Różnice już wtedy były spore, a dziś mogą być jeszcze większe, bo rola aplikacji rośnie. Sklepy chcą, żebyśmy korzystali z nich jak najczęściej i dawali się skusić na liczne kupony, zdrapki, horoskopy i koła fortuny, które odblokowują dostęp do nowych zniżek.

Ci, którzy wzbraniają się przed wyciąganiem telefonu, mogą uważać, iż dzięki temu omijają pułapki sprytnie zastawiane przez sklep

Nie wpadają w sidła i nie przeciążają koszyków nie aż tak niezbędnymi produktami. 3 kartony mleka w cenie 2 brzmią atrakcyjnie, ale czy na pewno potrzebujemy aż takiego zapasu? Kupujemy więcej ręczników papierowych nie dlatego, iż zawsze się kiedyś przydadzą, ale wyłącznie dlatego, by wykorzystać kod, który wyświetlił się na ekranie?

Każdy kij ma dwa końce, ale podstawiając kod QR pod skaner łatwo zaoszczędzić choćby przez przypadek. Bierzesz cukinię, bo i tak była na twojej liście zakupów, a nagle okazuje się, iż jest 33 proc. tańsza dla użytkowników programu. Ktoś, kto nie zajrzał do aplikacji, traci i przepłaca. Zupełnie niepotrzebnie.

Rachunek przy kasie to jedno. Coraz częściej sklepy współpracują z innymi partnerami, oferując zniżki w innych miejscach czy usługach. Np. Lidl w kwietniu rozwija program Benefit Plus. Dla użytkowników aplikacji Lidl Plus przygotowano m.in. 50 proc. rabat na drugi bilet do Suntago, 20 zł zniżki na bilet Leo Express czy tańszy przejazd taksówkami.

– Rozwijamy Benefit Plus jako platformę realnych korzyści dla użytkowników Lidl Plus. Stawiamy na partnerstwa, które niosą konkretną wartość – zarówno pod kątem oszczędności, jak i unikalnych doświadczeń. kooperacja z Suntago to doskonały przykład takiej strategii – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, Dyrektorka ds. Relacji Korporacyjnych Lidl Polska.

Wcześniej podobne oferty udostępnia Żabka – niektóre promocje wymienia się za zbierane żappsy, co jest dodatkową motywacją do robienia zakupów w sklepie. Punkty zgarnąć można choćby za kupowanie biletów w komunikacji miejskiej.

Zwykłe zakupy przypominają więc grę, w której odblokowuje się kolejne opcje, bonusy i nagrody

Im bardziej się staramy (czytaj: wydajemy pieniądze), tym więcej możemy zyskać. I nieważne, czy chodzi tutaj o wielkie transakcje, czy produkty na śniadanie.

Łatwo wyobrazić sobie, iż w jednym pociągu spotykają się dwie rodziny. Jedna aktywnie korzysta ze sklepowej aplikacji, druga nie ma pojęcia, jakie opcje przechodzą jej koło nosa. Ci pierwsi płacą za bilet mniej, oszczędzają też na atrakcjach. Drugich zniżki omijają.

Tak było zawsze – promocje mają to do siebie, iż nie zawsze są dla wszystkich. Teraz jednak klucz kryje się w telefonie, a otrzymują go klienci, którzy korzystają ze sklepowej aplikacji. Coś za coś: podasz dane, podzielisz się zakupowymi nawykami, poświęcisz czas, aby wyszukać i aktywować czekającą na ciebie promocję, ale za to weekendowy wypad będzie tańszy. A jeżeli nie? Cóż, płać więcej.

Obrażenie się na rzeczywistość i zrezygnowanie z aplikacji jest jedną z opcji, ale jak widać kosztowną. I to coraz bardziej. Nieliczni mogą sobie pozwolić na takich ruch. Reszta musi uczestniczyć, aby nie tracić za dużo.

Tak właśnie wyglądają współczesne zakupy. Aplikacje odgrywają kluczową rolę, przyciągając konsumentów na znacznie dłuższy czas i wpływając na ich decyzje w coraz większy sposób. Klientem jest się już niemal zawsze, a nie tylko przekraczając próg sklepu.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału