Apache będą serwisowane w Łodzi. Niezależność kosztowała ponad miliard

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Kupić 96 najnowocześniejszych śmigłowców uderzeniowych świata to jedno. Utrzymać je w gotowości bojowej przez kolejne dekady, to zupełnie inna bajka.

Właśnie zrobiliśmy gigantyczny krok, by tego dokonać. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi podpisały umowę offsetową z amerykańskim gigantem zbrojeniowym Lockheed Martin.

To oficjalny początek budowy w Polsce centrum serwisowego dla potężnych maszyn AH-64E Apache, które drastycznie odmienią oblicze naszej armii.

Umowa z Lockheed Martin to pierwsza z trzech kluczowych układanek, które pozwolą Polsce na niemal pełną niezależność w bieżącej obsłudze amerykańskich śmigłowców. Mówimy tu o inwestycji przekraczającej 300 mln zł w same łódzkie zakłady.

Amerykański koncern odpowiada za to, co czyni z Apache’a tak śmiertelnie skuteczną broń: awionikę i zaawansowane sensory. Chodzi między innymi o charakterystyczny radar Longbow umieszczony nad wirnikiem głównym oraz zaawansowane głowice optoelektroniczne ukryte w nosie maszyny, osobne dla pilota i operatora uzbrojenia.

Możliwość samodzielnej diagnostyki i naprawy tak wrażliwego sprzętu na miejscu, nad Wisłą, drastycznie obniży koszty eksploatacji maszyn. A te mają nam służyć przez co najmniej 30 lat.

Emocji podczas uroczystości podpisania dokumentów nie krył premier Donald Tusk, który zaznaczył, iż Polska kontraktów zbrojeniowych nie tylko podpisuje, ale też ich dotrzymuje. Szef rządu rzucił też mocne słowa o tym, iż „kto ma się bać naszych nowych śmigłowców, niech się boi, bo zdecydowanie jest czego”. Trudno się z tą retoryką kłócić, biorąc pod uwagę, jak potężny potencjał odstraszania niesie ze sobą niemal setka takich maszyn.

Łódź i Dęblin wielkimi wygranymi. Koszt offsetu to 1,2 mld zł

Całkowity koszt programu offsetowego, towarzyszącego wartemu 10,8 mld dol. zakupowi śmigłowców, zamknie się w kwocie 1,2 mld zł. To cena za technologiczny awans rodzimego przemysłu. Największe powody do zadowolenia mają wspomniane Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A. w Łodzi.

Staną się one absolutnym centrum kompetencyjnym dla tych maszyn w naszej części Europy, uzyskując umiejętności serwisowania najważniejszych systemów naprowadzania i wskazywania celów.

Na umowie zyska również oddział WZL-1 zlokalizowany w Dęblinie. To właśnie tam trafią kompetencje związane z kompleksową obsługą silników turbowałowych T700-701D. Co ciekawe, z tych samych jednostek napędowych korzystają polskie Black Hawki, więc zyskujemy tu podwójnie, budując uniwersalne zaplecze dla różnych platform latających.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przypomniał przy tej okazji, iż ubiegłoroczny kontrakt z 13 sierpnia to jedna z najważniejszych umów w historii polskiego wojska. Budowa łódzkiego centrum jest namacalnym dowodem na to, iż proces transformacji armii nie zwalnia tempa.

Więcej na Spider’s Web:

To dopiero początek. W kolejce czeka Boeing i GE

Porozumienie z Lockheed Martin to tylko pierwsza runda rozmów offsetowych. W nadchodzących miesiącach przed nami podpisanie równie istotnych umów z koncernami Boeing oraz General Electric. Boeing, jako główny integrator maszyny, jest odpowiedzialny chociażby za strukturę płatowca i systemy sterowania.

To fundamentalny obszar dla kompleksowej obsługi naprawczej i serwisowej, znanej w branży jako MRO. Koszt pozyskania technologii w tym konkretnym segmencie szacowany jest na kolejne 400 milionów złotych.

Składając te wszystkie elementy w całość, otrzymujemy obraz bardzo przemyślanej strategii zbrojeniowej. Zamiast w przypadku każdej awarii wysyłać sprzęt za ocean i płacić krocie za przeglądy, budujemy na miejscu własne zaplecze. Polskie zakłady wskakują do technologicznej ekstraklasy, a Siły Zbrojne RP zyskują bezcenną, zwłaszcza w obliczu potencjalnego kryzysu, autonomię operacyjną.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału