AirPods 5 z lepszym ANC i regulacją głośności. Dla Polaków to wciąż jednak tylko połowa słuchawek

4 godzin temu

Apple oficjalnie zaprezentowało AirPods 5, obiecując o 50% skuteczniejsze wyciszenie w otwartej konstrukcji, powrót fizycznej regulacji głośności na nóżce oraz głęboką integrację z Siri AI i tłumaczem na żywo.

Od strony inżynierii audio to prawdopodobnie jedne z najlepszych dousznych słuchawek bez silikonowych gumek na rynku. Problem w tym, iż dla polskiego klienta marketingowe serce tej premiery to wciąż technologiczna wydmuszka.

Lepsze wyciszenie i dłuższa praca bez gumek w uszach

Największym wyzwaniem otwartych słuchawek dousznych (open-ear) od zawsze była fizyka. Brak szczelnego odcięcia kanału słuchowego silikonową końcówką utrudnia działanie algorytmów aktywnej redukcji hałasu (ANC).

W AirPods 5 Apple wdrożyło nową, multiportową architekturę akustyczną zapożyczoną z droższych modeli Pro oraz adaptacyjne EQ nowej generacji. Według deklaracji producenta układ ten eliminuje do 50% więcej hałasu otoczenia niż w AirPods 4 z ANC, zachowując przy tym bardziej naturalny tryb kontaktu (Transparency) oraz funkcję wykrywania rozmów (Conversation Awareness), która automatycznie ścisza muzykę, gdy zaczynamy mówić.

Apple zaprezentowało nowe słuchawki AirPods 5 w dwóch odmianach

Poprawiono również czas pracy na jednym ładowaniu. Nowo zaprojektowane ogniwo zapewnia do 5 godzin odtwarzania z włączonym ANC (o godzinę dłużej niż u poprzednika), a w połączeniu z etui czas ten sięga 22 godzin. Konstrukcja zyskała też wyższą odporność na pył, pot i wodę.

Klasyczna drabinka z Cupertino: gest głośności za dopłatą

Oczywiście Apple nie byłoby sobą, gdyby nie stworzyło opcji, za które trzeba dopłacić? Może w tym przypadku nie tyle opcji, co dwóch wariantów produktu. Słuchawki AirPods 5 debiutują w dwóch wariantach cenowych: bazowym za 599 zł oraz bogatszym za 699 zł (to oficjalne ceny w polskim sklepie Apple). Różnica w cenie nie sprowadza się jednak wyłącznie do etui obsługującego ładowarki Apple Watch, standard Qi i port USB-C.

Apple zastosowało podręcznikowy zabieg segmentacyjny: czujnik nacisku z funkcją przesuwania palcem po nóżce (volume swipe) trafił wyłącznie do droższego modelu AirPods 5. Kupując wersję bazową, użytkownik zostaje pozbawiony możliwości szybkiej korekty głośności na samej słuchawce – aby zmienić poziom dźwięku, musi wyciągać iPhone’a z kieszeni lub wydawać polecenia głosowe, ale tu pojawia się istotne zastrzeżenie dotyczące inteligentnych funkcji.

Marketingowy teatr AI: Polska bez języka, Unia z zakazem

Podczas prezentacji wiceprezes Apple ds. inżynierii sprzętu, Dave Pakula, zachwalał AirPods 5 jako rewolucyjny pomost do obsługi „Siri AI” i tłumaczeń symultanicznych (Live Translation) uruchamianych jednoczesnym ściśnięciem obu nóżek. Rzeczywistość europejskiego, a zwłaszcza polskiego klienta, brutalnie weryfikuje jednak drobny druk ukryty w przypisach oficjalnego komunikatu:

Otóż w przypisie numer dwa Apple wprost przyznaje, iż zaawansowana Siri AI napędzana przez Apple Intelligence nie będzie początkowo dostępna w UE na systemach iOS, iPadOS i watchOS. Koncern kolejny raz zasłania się unijnymi regulacjami cyfrowymi (DMA). Nie kupujemy tej narracji. Google ze swoimi modelami AI jest w Polsce i w UE dostępne w znacznie szerszym zakresie.

Do tego dochodzi frustrujący nas od… bardzo dawna brak obsługi języka polskiego. choćby jeżeli użytkownik spróbuje ominąć blokady regionalne, lista języków wspieranych przez Apple Intelligence obejmuje oprócz oczywistego angielskiego m.in. duński, holenderski, norweski, turecki czy wietnamski. Polszczyzny na niej nie ma. I szczerze? Wątpimy czy będzie.

Ale pozostało jeden interesujący detal, o którym przedstawiciele Apple podczas oficjalnej prezentacji nie mówili głośno (znaleźliśmy to dopiero w „drobnym druku oficjalnych komunikatów”): Apple oficjalnie zastrzega, iż zapytania AI przetwarzane w chmurze podlegają dziennym limitom, a rozszerzony dostęp do funkcji serwerowych będzie w przyszłości… płatny.

W praktyce polski klient płaci pełną europejską stawkę (obciążoną 23% VAT-em), otrzymując sprzęt programowo wykastrowany z funkcji, które stanowiły główną oś amerykańskiego show.

Cena i dostępność

Przedsprzedaż obu wariantów AirPods 5 rusza dzisiaj, a regularna sprzedaż na sklepowych półkach rozpocznie się w piątek, 18 września.

Jako bezprzewodowe słuchawki douszne dla osób, które nie znoszą dokanałowych czopków, wariant z etui bezprzewodowym za 149 dolarów zapowiada się na rynkowego faworyta pod względem ergonomii i wyciszenia. Trzeba mieć jednak pełną świadomość, iż kupuje się je dla wygody i brzmienia, a nie dla obietnic o sztucznej inteligencji. I w tym kontekście Apple strzela sobie trochę w kolano, bo słuchawek pozbawionych tych funkcji, z których w przypadku AirPods 5 i tak nie skorzystamy, jest na rynku dużo.

Jeśli artykuł AirPods 5 z lepszym ANC i regulacją głośności. Dla Polaków to wciąż jednak tylko połowa słuchawek nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału