
Mam jeden problem z sakwami rowerowymi. Otóż w większości… wyglądają jak sakwy. Na szczęście wcale nie musi tak być.
Przez ostatnie miesiące miałem bowiem okazję jeździć z sakwami, które wyglądały tak:

Albo tak:

I które po zdjęciu ich z roweru prezentowały się jak zwykłe torby. Bez żadnych przeszkadzających usztywnień, bez żadnych irytujących mocowań. Ot, po prostu torba, teczka, plecak albo „laptopówka”, które w kilka chwil można zamontować do roweru, żeby nie targać ich na plecach.
Ale po kolei.
Co to adekwatnie są za sakwy?

Niestety jest to źle zadane pytanie, bo w całej tej nowości dużo ciekawsze jest coś innego. Coś, co pozwoliło uwolnić sakwy od ich sakwowatego wyglądu.
Prawidłowym pytaniem jest:
Co to jest za system mocowania?

Jak można się domyślić po zdjęciach – to system mocowania Thule, do tego adekwatnie całkowicie nowy. Zaspojleruję może od razu – z małymi wyjątkami jest to chyba najlepszy system, jaki Thule do tej pory wprowadziło w tego typu sprzętach.
Rozwiązanie nazywa się InLock i jest to przy okazji nazwa elementu, który wygląda tak:

Element jest niestety płatny i kosztuje – tu ulga – 129 zł. Z plusów – jeden InLock jest zgodny ze wszystkimi sakwami i torbami wymagającymi InLocka.
Drugi plus – ta dokładka jest zaskakująco uniwersalna i możemy ją zamontować praktycznie na każdym bagażniku. Zresztą zamontowałem go na ekstremalnie nietypowy bagażnik na rowerze Urwahn (o nim przy następnej okazji), więc z bardziej standardowymi opcjami problemów nie powinno być w ogóle.
Z minusów – choćby jeżeli mamy już jakiś bagażnik, to… i tak trzeba dopłacić za InLocka. Jasne, nie jest to jakiś niebotyczny koszt, ale musimy się pogodzić z tym, iż na każdą sakwę, którą chcemy wozić, musimy liczyć dodatkowe 129 zł.
I jak ten InLock działa?
Raczej banalnie. Widzicie na wcześniejszym zdjęciu to odwrócone metalowe U? jeżeli jest w pozycji zablokowanej, to ciągniemy za pasek:

I po prostu nakładamy na to „U” odpowiednie wycięcia w płaskiej ściance sakwy czy torby. Potem zostaje popchnąć „U” aż kliknie i już – gotowe.

I w drugą stronę – jeżeli mamy założoną sakwę, to ciągniemy za linkę, „U” odskakuje, zdejmujemy sakwę i już. W porównaniu do dotychczasowych systemów rozwiązanie jest niemal perfekcyjnie nie-irytujące i bezproblemowe, a stabilność w większości sytuacji jest adekwatnie identyczna.
No ale napisz coś, iż coś jest nie tak.
Chętnie. Otóż w całym tym sprytnym pomyśle, który pozwolił na stworzenie sakw, które wyglądają – albo mogą wyglądać – bardziej jak torby, jest jeden detal, który niespecjalnie mi leży.

Otóż „baza” InLocka nie została wyposażona w żaden sympatyczny mechanizm sprężynowy, który ładnie ustawiałby wspomniane wcześniej „U” po odblokowaniu. Nie czuć tego braku, jeżeli mamy nałożoną sakwę i to za nią ciągniemy przy odblokowaniu, ale jeżeli „U” jest puste, to czasem robi się dziwnie.
Przejrzałem choćby instrukcję i wideo instruktażowe, żeby zobaczyć, czy może ja czegoś nie załapałem, ale niestety wygląda na to, iż ten typ tak ma. jeżeli zerkniecie na filmik na stronie Thule, to przy pustej „bazie” zobaczycie, iż prezenter jedną ręką ciągnie za taśmę, a drugą odciąga „U”.
Czy jest to jakiś porażający problem? Niekoniecznie. Natomiast jeżeli niesiemy sakwę wypełnioną zakupami, to zdecydowanie wolałbym móc jedną ręką od pociągnąć za taśmę i mieć od razu „U” ustawione w pozycji do nakładania sakwy, a nie do ustawienia manualnego. Może w InLock 2…
Dobra, ale jak się z tym jeździ i korzysta z tego na co dzień?

Jak… z sakwami. Żeby nie przeciągać tego fragmentu – przez długi, zimowo-jesienny okres testów z samym mocowaniem i sakwami nie wydarzyło się nic, co warto byłoby odnotować.
Zamontowane pozostawały na swoim miejscu, nic się nie odrywało, nic nie odpadało, a sama sakwa nie wędrowała też na mocowaniu w kierunkach, których byśmy nie chcieli. Owszem, nie można udawać, iż jest przyspawana do bazy, ale jest to mocowanie na tyle solidne, iż powierzyłbym mu każde moje zakupy. I nie tylko, ale o tym też za chwilę.
To co z tego wszystkiego ma adekwatnie klient?
Z mojej perspektywy – dwie rzeczy. Zresztą dwie rzeczy, które może sprawią, iż w tym sezonie wrócę do sakw i przestanę jeździć użytkowo z plecakiem.

Po pierwsze – to jest na serio piekielnie wygodne przy montażu, choćby przy moim narzekaniu na detale. jeżeli mam poświęcić na ten proces jakieś 4 sekundy, nie bawiąc się w żadne dodatkowe haczyki, zaczepy czy magnesy – mogę zostawić plecak w domu.
Drugą kwestią jest coś choćby jeszcze ważniejszego, czyli:
Ten system daje piękny wybór.

Rozwiązując tym samym mój problem pierwszego świata pt. „chcę sakwy, ale sakwy, które są, są albo brzydkie i wyglądają jak sakwy, albo są jakieś retro-skórzane i też mi się nie podobają”.
Jeśli zerkniemy w tej chwili w sekcję sakw na stronie Thule, to przy seriach zgodnych z InLock (Chasm i nowy Shield) zobaczymy modele, które w dużej części przypominają raczej torby i plecaki niż klasyczne sakwy.

„Dwuramienne” torby (moje ulubione z tej kolekcji), plecaki, kurierki, torby na laptopa, sprytnie składane pojemniki, torby termoizolacyjne – jest tego już teraz całkiem sporo, a podejrzewam, iż w przyszłości może być tego więcej.
Wszystko to łączy w sobie dwie zalety. Po pierwsze – są sprzętami docelowymi, a nie po prostu sakwami. Tj. nie kupujemy sakwy, do której potem myślimy, jak wsadzić laptopa. Chcemy torbę na laptopa? Kupujemy torbę na laptopa, która działa z InLockiem. Szukamy czegoś na zakupy? Ok, to zwykła torba z zamkiem wystarczy. A może jednak ma się składać i zajmować potem mało miejsca? No to tę drugą torbę poproszę.
Tak, są też klasyczne workowato-pudełkowate sakwy, ale przyznaję, iż ruszyło mnie to w najmniejszym stopniu.

Niech sobie będą, ja zdecydowanie wolę właśnie docelowe rozwiązania, gdzie np. wspomniana torba na laptopa jest pełnoprawną torbą na laptopa, po której nie da się poznać, iż jest też sakwą. Ale jeżeli trzeba – jest pełnoprawną sakwą (na laptopa).
Moment, to brzmi znajomo…
Trochę tak, bo Thule miało już podobny pomysł na coś, co jest pełnoprawną sakwą i pełnoprawnym plecakiem. Nazywało się to Paramount i było prawdopodobnie sporym wyzwaniem projektowo-technicznym, ale jednocześnie… było chyba zbyt skomplikowane. Jakieś obracanie „plecków” i podobne sprawy – kto ma na to czas i ochotę.
Tutaj tego czasu i ochoty mieć nie trzeba. Zdejmujemy plecak czy torbę z pleców, w najgorszym razie odpinamy pasek, żeby się nie majtał, klik, gotowe. Tak to można.
I zero dodatkowych uwag czy wątpliwości?

Właściwie to tylko jedna wątpliwość, którą wypada mieć. Otóż wprawdzie miałem całkiem sporo czasu w jazdę z nowymi sakwami i nowym systemem mocowania, ale jak to przetrwa dłuższą próbę czasu – jeszcze nie wiem.
Tyle dobrze, iż będę się mógł o tym przekonać w tym sezonie, męcząc nowe sakwy niemal każdego dnia. Ale póki co – zapowiada się naprawdę dobrze.















