Znaleźliśmy rybie łuski na Marsie. Co u licha

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Curiosity znów podrzuca nam zdjęcie, które rozpala wyobraźnię. Na Marsie znowu dzieją się rzeczy, które wyglądają jak kadr z filmu SF, a nie jak zwykła geologia.

Łazik Curiosity, który od 2012 r. uparcie turla się po kraterze Gale, trafił na formacje skalne przypominające… rybie łuski albo zrzuconą skórę jakiegoś gigantycznego gada. NASA uspokaja: potwora raczej nie ma. Ale to, co widać na zdjęciach, może być kolejną istotną wskazówką do rozwikłania zagadki dotyczącej tego, dlaczego Mars z planety z wodą zamienił się w suchą, zimną pustynię.

Zdjęcie, które robi teraz karierę w sieci, powstało 7 kwietnia. Łazik jechał wtedy w stronę niewielkiego krateru nazwanego Antofagasta, położonego wewnątrz wspomnianego ogromnego krateru Gale. Do wykonania fotografii użyto Mastcam – zestawu dwóch kamer na „maszcie” łazika, tym który od lat dostarcza nam kolorowe panoramy Marsa. Na najnowszych ujęciach widać powierzchnię usianą tysiącami drobnych, wielokątnych struktur. Wyglądają jak gęsta siatka małych, nieregularnych płytek – coś pomiędzy rybią łuską, wyschniętym błotem a plasterem miodu.

„Rybie łuski” na Marsie

Dla internetowych nagłówków to oczywiście idealna pożywka: „łuski”, „skóra potwora”, „dziwne wzory na Marsie”. Dla geologów – potencjalne złoto.

Skąd biorą się takie wzory? Ziemia podpowiada

Na Ziemi podobne wielokątne struktury są całkiem powszechne. Pojawiają się tam, gdzie grunt wielokrotnie zamarza i rozmarza albo wysycha i ponownie nasiąka wodą. Na zdjęciach z Curiosity widać właśnie coś, co bardzo przypomina taki wzór. Różnica polega na skali i intensywności – widziano już wcześniej na Marsie skały z podobnymi fakturami, ale nigdy w takiej ilości i tak rozległej formie.

To prowadzi do oczywistego pytania: czy te marsjańskie „łuski” też są śladem cykli zamarzania i rozmarzania? A jeżeli tak, to co tam kiedyś zamarzało?

Dziś Mars to sucha, zimna pustynia z atmosferą tak rzadką, iż ciśnienie przy powierzchni wynosi średnio około 600 Pa – mniej niż 1 proc. ziemskiego. W takich warunkach woda w stanie ciekłym jest bardzo niestabilna. Ale wszystko wskazuje na to, iż miliardy lat temu było inaczej.

Od lat misje orbitalne i łaziki zbierają dowody na to, iż na Marsie istniały jeziora, rzeki, a być może choćby ocean na północnej półkuli. Krater Gale, w którym pracuje Curiosity, jest jednym z kluczowych miejsc tej układanki. Wszystko wskazuje na to, iż był kiedyś wypełniony wodą – w środku znajduje się Mount Sharp, warstwowa góra zbudowana z osadów, które wyglądają jak zapis dawnego jeziora.

’Rybie łuski’ na Marsie

Jeżeli więc widzimy dziś w skałach w Gale wielokątne wzory przypominające poligony mrozowe, to bardzo kusząca jest interpretacja, iż powstały one w osadach, które kiedyś były mokre, a potem wielokrotnie zamarzały i rozmarzały. Innymi słowy: iż to ślad po dawnym, dynamicznym środowisku, w którym woda nie tylko była, ale też zmieniała stan skupienia w cyklach klimatycznych.

Naukowcy z zespołu Curiosity na razie hamują entuzjazm. Zespół „wciąż próbuje ustalić, jak powstały te tekstury”, łazik zbiera teraz intensywnie dane obrazowe i chemiczne, by rozstrzygnąć między różnymi hipotezami. Bo alternatyw jest kilka: od procesów związanych z wodą, przez działanie soli, po czysto mechaniczne wietrzenie skał.

Antofagasta to młody krater w starym kraterze

Miejsce, w którym Curiosity zrobił zdjęcie „rybich łusek”, też nie jest przypadkowe. Łazik jedzie właśnie w stronę niewielkiego krateru nazwanego Antofagasta – od regionu i miasta w Chile położonych przy pustyni Atakama. Jest ona jednym z najsuchszych miejsc na Ziemi.

Antofagasta na Marsie jest stosunkowo młodym kraterem. Szacunki NASA mówią o wieku poniżej 50 mln lat. W skali geologicznej Marsa, gdzie główne epizody wodne działy się 3-4 mld lat temu, to świeżynka. Młody krater oznacza, iż materiał w jego obrębie i wokół niego był stosunkowo niedawno wystawiony na działanie marsjańskiego środowiska: promieniowania kosmicznego, wiatru, pyłu.

Curiosity ma już swoje lata, ale wciąż dowozi

Łatwo zapomnieć, iż Curiosity wylądował na Marsie w sierpniu 2012 r. – ma więc za sobą ponad 13 lat pracy w środowisku, które nie sprzyja delikatnej elektronice. A jednak wciąż działa, jeździ, wierci i fotografuje.

Łazik ma sześć kół, zasilany jest generatorem radioizotopowym (MMRTG), który dostarcza mu średnio około 110 W mocy elektrycznej. Na pokładzie ma m.in. Mastcam, spektrometry do analizy składu chemicznego skał, wiertło do pobierania próbek i laboratoria do ich badania wewnątrz pojazdu.

W ostatnich miesiącach Curiosity badał m.in. tzw. boxwork formations – delikatne, pajęczynowate struktury przypominające sieć żyłek w skale. Uważa się, iż powstały, gdy w szczeliny w skałach wniknęła woda gruntowa, zdeponowała tam minerały, a później otaczający materiał został wywiany lub zniszczony, pozostawiając twardszą „siatkę”. To z kolei sugeruje, iż woda w tym rejonie krążyła później, niż dotąd sądzono.

Do tego dochodzi niedawne ogłoszenie, iż Curiosity wykrył w gliniastych piaskowcach ponad 20 różnych związków organicznych. Część z nich może być podobna do tych, które na Ziemi były „składnikami wyjściowymi” dla życia. To nie jest dowód na życie na Marsie, ale kolejny element układanki: planeta miała wodę, miała związki organiczne, miała energię. To wszystko razem składa się na obraz dawnej, potencjalnie zamieszkiwalnej planety.

Na tym tle nowe zdjęcia „rybich łusek” nie są więc pojedynczą ciekawostką, tylko kolejnym puzzlem w większej historii. Ale też to kolejny przykład na to, iż Mars wciąż potrafi nas zaskoczyć. I iż choćby po latach misji, gdy wydaje się, iż łazik już wszystko widział, wystarczy przejechać kilkaset metrów dalej, by trafić na coś, co wygląda jak skóra kosmicznego potwora.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału