
Zgubiłem portfel. Na szczęście w środku miałem lokalizator, który pomógł mi go odzyskać, choć nie wszystko poszło idealnie po mojej myśli.
Wydarzenie miało miejsce podczas cotygodniowych zakupów w jednej w popularnym dyskoncie. zwykle stronię od gotówki i płacę kartą lub telefonem, więc portfela ze sobą nie noszę. Tym razem musiałem go jednak zabrać, aby pozbyć się gotówki zamiast szukać wpłatomatu. Chwila roztargnienia sprawiła, iż portfel został na terenie sklepu.
Zgubiłem portfel, którego normalnie ze sobą nie noszę
Nie jestem fanem gotówki ani fizycznych dokumentów. Wykorzystanie telefonu do wszystkiego – w tym do płacenia i obsługi dokumentów – bardzo do mnie przemawia. Wychodzę z założenia, iż trudniej go zgubić, a cyfrowe dokumenty czy karty z niego po prostu nie wypadną.
Portfel zabieram ze sobą wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach. Trzymam w nim podstawowe rzeczy: karty płatnicze, dokumenty, gotówkę – jeżeli takowa jest mi potrzebna. Zgubiła mnie jednak rutyna: po zapakowaniu zakupów do auta portfel został w wózku sklepowym – a raczej zawiesiłem go na nim. Odwiozłem wózek i odjechałem.
O braku portfela zorientowałem się dopiero na stacji paliw. W kieszeni – brak, w innych zakątkach samochodu – też. Nagle pojawiła się panika i czarne scenariusze, co będę musiał zrobić, jeżeli go nie znajdę. Kartę trzeba zablokować, ale większy problem byłby z dowodem osobistym – w następnym tygodniu czeka mnie przecież podróż za granicę.
Na szczęście w portfelu zawsze trzymam lokalizator w formie karty. Tym razem mnie uratował.
W portfelu był lokalizator zgodny z siecią Apple Find My
Od dłuższego czasu korzystam z taniego lokalizatora Bluetooth marki Fresh’n’Rebel z Action. Ma format karty, więc idealnie mieści się obok dokumentów. Dotychczas służył mi wyłącznie do odnajdywania portfela w domu dzięki wbudowanego głośniczka.
Jednak nigdy nie wykorzystałem urządzenia do tego, do czego naprawdę zostało zaprojektowane – lokalizowania go za pośrednictwem sieci Find My. Nie zdarzyło mi sie wcześniej zgubić portfel, więc był to swojego rodzaju test. Gdy zauważyłem, iż nie ma go ze mną, automatycznie zajrzałem do aplikacji Znajdź. Zobaczyłem, iż lokalizator jest na terenie sklepu, ale ostatni odczyt pochodził sprzed 8 minut.


Sieć Find My działa w taki sposób, iż pobliskie iPhone’y i inne urządzenia Apple’a łączą się ze sprzętami podpiętymi do sieci za sprawą Bluetooth (w tym lokalizatorami) i wysyłają informację o ich przybliżonym położeniu. Ponieważ były to godziny wieczorne i ruch wokół sklepu był mały, lokalizator nie złapał kontaktu z żadnym iPhone’em w okolicy.
Dopiero gdy wróciłem pod sklep, status w aplikacji zmienił się z „X minut temu” na „Z tobą”. Oznaczało to, iż portfel wciąż tam jest. Podszedłem do wózków i uruchomiłem odtwarzanie dźwięku. Z sygnałem pikania w tle gwałtownie odnalazłem zgubę w jednym ze zgromadzonych wózków.
Tani lokalizator ma swoje ograniczenia
Lokalizator, z którego korzystam, bazuje na funkcji lokalizowania na podstawie połączonych urządzeń. Oznacza to, iż w aplikacji widzimy tylko przybliżone położenie, a nie dokładne miejsce. W odróżnieniu od oficjalnego lokalizatora Apple’a – AirTaga – nie mamy tu łączności UWB, która pozwala zlokalizować urządzenie z dokładnością do 0,1 m.

Dodatkowo głośniczek w karcie jest stosunkowo cichy. W sklepie z włączoną muzyką, komunikatami oraz innymi dźwiękami usłyszenie sygnału lokalizatora byłoby znacznie trudniejsze. Nie chcę sobie wyobrażać, co by było, gdybym zostawił go w bardziej zatłoczonym miejscu. Na moją korzyść zadziałał też fakt, iż była późna godzina i nikt nie wziął akurat tego wózka.
Mimo tych zastrzeżeń odzyskałem całą zawartość portfela bez wyrabiania nowych dokumentów. Tani gadżet z Action oszczędził mi masy stresu i zaoszczędził sporo pieniędzy.














