
Zamek w Stobnicy nie ma wiekowej historii, ale jego właściciele chcą zrobić wszystko, żeby odwiedzający o tym drobnym fakcie gwałtownie zapomnieli.
Zamek w Stobnicy to inwestycja budząca niemało emocji – i to delikatnie mówiąc. Budowa tej imitacji zamku rozpoczęła się w 2015 r. Kontrowersje spowodowała lokalizacja zamczyska – gmach stanął w końcu w Puszczy Noteckiej, na obszarze Natura 2000, czyli w miejscu, gdzie powinna być zachowana szczególna dbałość o przyrodę, jak zwracał uwagę Bizblog.
Po licznych perypetiach budowa zbliża się do końca. Serwis Business Insider pisze o planach właścicieli, którzy chcą przyciągnąć do siebie turystów. Ci w imitacji zamku mają poczuć się jak w średniowieczu. I nie chodzi wyłącznie o architekturę.
W środku, jak informuje portal, powstanie rekonstrukcja średniowiecznego miasteczka. Będzie tam ryneczek i liczne stanowiska rzemieślników, których – jak możemy się domyślać – będzie dało się oglądać przy pracy. Każdy, kto odwiedzi zamek, będzie mógł sobie wyobrażać, iż tak wyglądałoby życie w tym miejscu, gdyby konstrukcję wzniesiono w średniowieczu, a nie w 2015 r.
Łatwo się wyzłośliwiać, aczkolwiek problemem nie jest zabawa w średniowiecze – wszak to nie pierwszy park rozrywki próbujący nawiązywać do dawnych epok – ale wszystko to, co działo się dookoła tej inwestycji.
Skąd ten niecodzienny pomysł?
– Inwestor jeździł po świecie i zapałał miłością do historycznych zamków. Bardzo chciał w takim zamieszkać. Przymierzał się do kupna, ale w Polsce i okolicach nie znalazł niczego, co by mu odpowiadało. Postanowił postawić własny – tłumaczył w rozmowie z architekturaibiznes.pl Waldemar Szeszuła, architekt i główny projektant zamku.
Czy zmyślone średniowiecze będzie przyciągać tak samo jak w przypadku zamków, które mają dłuższą i prawdziwą historię? Zobaczymy. Na chętnych mają jednak czekać superluksusowe apartamenty. Ich liczba będzie limitowana i nie powinna według ustaleń Business Insidera przekraczać 50. Do dyspozycji oddany zostanie też basen, spa i „inne luksusy”.
W imitacji zamku dawne czasy spotkają się z nowoczesnością
Osoba „zbliżona do właścicieli obiektu” zdradziła serwisowi, iż zamek naszpikowano nowymi technologiami. Pół żartem, pół serio mówi się o „smart zamku”, a więc wykorzystanych rozwiązaniach na wzór inteligentnych domów.
Właściciel na przykład widzi na żywo na swoim ekranie, które okno jest otwarte, które zamknięte i jak to wpływa na temperaturę całego obiektu. Wszystko jest supernowoczesne i ze sobą zintegrowane – czytamy w serwisie.
Trudno się dziwić, iż takie monstrualne projekty jak ten, czy hotel Gołębiewski w Pobierowie, budzą skrajne opinie. Obrońców, jak i przeciwników, nie brakuje. Jedni jako argumentu użyją powiedzonka o tym, iż bogatemu się nie zabroni. Drudzy będą przekonywać, iż jednak powinno się powiedzieć „stop”, jeżeli inwestycja za bardzo ingeruje w środowisko.
„Ale z pewnością nie jest to model postępowania, który chciałbym wpajać studentom. Nie powiem im: jedźcie szukać miejsca pod zamki” – mówił wprost w wywiadzie architekt zamku w Stobnicy, choć dodawał, iż jego zdaniem jest to „taka ingerencja w krajobraz, która przy dobrej jakości obiektu, jest dopuszczalna akurat w tym miejscu”.
Bez wątpienia jest to jeszcze jeden przykład w bardzo długiej dyskusji dotyczącej tego, co budować, gdzie, jak i po co. Nieśmiało marzę o sytuacji, gdy w końcu wszyscy dojdziemy zgodnie do wniosku, iż odpowiedź „bo można!” będzie niewystarczająca.













