Zbombardowali magazyn rakiet. „Najważniejsza z rosyjskich fabryk”

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Ukraińskie rakiety sięgnęły fabryki w Wotkińsku, gdzie powstają Iskandery i Oreszniki. To jeden z najważniejszych celów przemysłu zbrojeniowego Rosji.

Nocą w rosyjskiej Udmurcji ktoś zapalił czerwone światło dla całej rakietowej machiny Kremla. Zakłady budowy maszyn w Wotkińsku, gdzie powstają m.in. pociski Iskander i nowe Oreszniki, zostały trafione w magazyny i hale produkcyjne. Uderzenie 1300 km od granicy Ukrainy pokazuje, iż rosyjski przemysł zbrojeniowy przestaje być bezpieczny choćby daleko za linią frontu.

Uderzenie aż 1300 km od frontu

Według rosyjskich władz nocny atak w Udmurcji skończył się 11 rannymi. Oficjalne komunikaty są oszczędne i nie precyzują, który dokładnie obiekt został trafiony, ale lokalne źródła i nagrania z mediów społecznościowych nie mają wątpliwości, iż płonie część Zakładów Budowy Maszyn w Wotkińsku.

Дроны ночью атаковали оборонный завод в городе Воткинске в Удмуртии и предприятия в Самарской областиhttps://t.co/NYnxe7CpwM
📷: Воткинск / astrapress pic.twitter.com/gC9Y6v8QXY

— Медиазона (@mediazzzona) February 21, 2026

Mieszkańcy relacjonują nocne eksplozje i wstrząsy, a w sieci pojawiły się ujęcia gęstego, czarnego dymu unoszącego się nad kompleksem przemysłowym. Według relacji z terenu uszkodzone miały zostać co najmniej dwie hale produkcyjne, a okolice fabryki na kilka godzin odcięto kordonem służb.

Dlaczego Wotkińsk jest tak ważny?

Wotkińskie zakłady to jedno z istotniejszych miejsc, w których składane są rosyjskie pociski balistyczne – od taktycznych po strategiczne.

To właśnie tam powstają m.in.:

  • Iskander-M – pocisk balistyczny krótkiego zasięgu, używany na Ukrainie do ataków na miasta, infrastrukturę energetyczną i węzły kolejowe. Lecąc po stromym, quasi-balistycznym torze, trudniej go zestrzelić niż klasyczną rakietę manewrującą.
  • Topol-M – międzykontynentalny pocisk balistyczny, element rosyjskiego arsenału strategicznego, projektowany z myślą o przenoszeniu głowic jądrowych na międzykontynentalne odległości.
  • Oresznik – najnowszy, nuklearno-konwencjonalny pocisk średniego zasięgu, którym Moskwa w ostatnich miesiącach chętnie straszy Zachód. Według rosyjskich deklaracji ma sięgać kilku tysięcy kilometrów i być zdolny do przenoszenia różnych typów głowic.

Te trzy programy tworzą kręgosłup rosyjskich zdolności rakietowych: od linii frontu po potencjalne uderzenia na cele w NATO. Uderzenie w Wotkińsk to znak, iż Ukraina zaczyna celować nie w gotowe rakiety, ale w same fabryki zębów rosyjskiej machiny wojennej.

Flamingo czy drony? Spór o narzędzie ataku

Władze w Udmurcji mówią ogólnie o ataku z zewnątrz. W rosyjskich, prorządowych kanałach najczęściej pojawia się słowo drony. To niezwykle wygodne, bo wpisuje się w dobrze znany scenariusz: kolejna fala bezzałogowców, część zestrzelona, część zneutralizowana przez obronę przeciwlotniczą.

Ukraińskie i prodemokratyczne kanały informacyjne sugerują jednak, iż Wotkińsk miał zostać trafiony przez ukraińskie rakiety Flamingo. To nowy, rozwijany w głębokiej tajemnicy środek rażenia dalekiego zasięgu. W otwartych źródłach pisze się o pocisku zaprojektowanym do uderzeń setki kilometrów za linią frontu, zdolnym przenosić kilkudziesięciokilogramową głowicę i lecącym na tyle nisko, by utrudnić wykrycie.

Na razie nie ma niezależnego potwierdzenia, czy w Wotkińsku rzeczywiście użyto Flamingo, czy też chodziło o kolejną generację dronów lub hybrydowe rozwiązanie – np. bezzałogowiec niosący ładunek rakietowy. Sam fakt, iż cel został trafiony, jest jednak ważniejszy niż nazwa konkretnego systemu. Pokazuje, iż Ukraina konsekwentnie inwestuje w środki rażenia dalekiego zasięgu i jest w stanie dosięgnąć obiektów kluczowych dla rosyjskiego kompleksu militarno-przemysłowego.

*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału