
Shield TV: dekada wsparcia, która nie ma precedensu. Szkoda, iż branża choćby przez chwilę się nie zastanowi nad czerpaniem z dobrych wzorców. Tym lepiej dla Nvidii.
Gdy w 2015 r. na półki sklepowe trafiła pierwsza generacja Nvidia Shield TV to nikt rozsądny nie zakładał, iż w 2026 r. urządzenie wciąż będzie otrzymywać regularne aktualizacje. A jednak – mija dekada, a Shield TV z 2015 r. przez cały czas żyje, działa i jest aktywnie rozwijany. W dzisiejszym świecie elektroniki użytkowej większość sprzętów starzeje się szybciej niż jogurt w lodówce – to absolutny ewenement.
To nie przypadek. To efekt świadomej, konsekwentnej strategii, o której opowiedział niedawno Senior Vice President ds. inżynierii sprzętu w Nvidii, Andrew Bell, w rozmowie z Ars Technica. I jest to historia, która powinna być obowiązkową lekturą dla całej branży.
Jak powstał Shield TV? Z pasji, nie z tabelki Excela
Początki Shielda są zaskakująco… romantyczne. Inżynierowie Nvidii chcieli po prostu stworzyć dla siebie streamer, który nie będzie zamknięty w ekosystemie Apple’a. Prototypy były tak udane, iż gdy pokazali je Jensenowi Huangowi usłyszeli pytanie: Dlaczego nie sprzedajemy tego ludziom? A gdy padło pytanie o długość wsparcia Huang miał odpowiedzieć słowami: Wspierajmy to na zawsze. Wsparcie zwykle oznacza zwykle dwa lata i do widzenia, to brzmiało jak herezja. Ale Nvidia potraktowała to serio.
Nvidia Shield TVKażdy, kto pracował przy sprzęcie konsumenckim, wie jedno: obiecać długie wsparcie jest łatwo. Dowieźć – ekstremalnie trudno. Shield TV musiał zmierzyć się z problemami, które dla większości producentów byłyby sygnałem do odwrotu. Najlepszy przykład? 4K DRM.
Nowe standardy zabezpieczeń treści wymagały funkcji, których w 2015 r. nikt nie przewidział. Zespół Nvidii spędził 18 miesięcy na próbach pogodzenia starego hardware’u z nowymi wymaganiami Netfliksa, Amazona czy Disney+. Inni producenci w tym czasie… po prostu porzucali swoje urządzenia.
Dlaczego Nvidia nie odpuściła? Bell mówi wprost: Wszyscy byliśmy sfrustrowani jako konsumenci. Kupujesz urządzenie, dostajesz jedną czy dwie aktualizacje i koniec.
Shield TV miał być dowodem, iż można inaczej.
Statystyki robią wrażenie choćby na ekspertach
Nvidia ShieldPierwszy Shield TV debiutował z Androidem 5.0 Lollipop. Od tamtej pory przeszedł przez:
- Android TV 6 (2016)
- Android TV 7 (2017)
- Android TV 8 (2018)
- Android TV 9 (2019)
- Android TV 11 (2021) – pominięcie 10 było decyzją techniczną
Do tego dochodzą dziesiątki aktualizacji Shield Experience, które realnie poprawiały funkcjonalność, a nie tylko stabilność systemu. W 2025 roku Shield dostał jedną z największych aktualizacji od lat – Shield Experience 9.2.2, a kilka miesięcy wcześniej 9.2.1 z obsługą 120 FPS w GeForce Now.
W branży rzadko mówi się o tym głośno, ale długoterminowe wsparcie to nie tylko pieniądze. To kultura organizacyjna. Shield TV nie jest produktem, który ma generować miliardy. To wizytówka. Dowód, iż Nvidia rozumie użytkowników, którzy chcą sprzętu działającego latami, a nie sezonu. Co więcej – Shield TV z 2019 r. przez cały czas jest produkowany. Bell mówi: Co tydzień ktoś kupuje Shield TV. To nisza, ale nisza niezwykle lojalna. I Nvidia postanowiła tę lojalność odwzajemnić.
Czy będzie nowy Shield TV?
To pytanie wraca jak bumerang. Bell odpowiada dyplomatycznie: Rozmawiamy o tym cały czas – ja bym chciał. Nie ma obietnicy, ale nie ma też zaprzeczenia. jeżeli nowy Shield powstanie to Nvidia wie, co musi poprawić:
- AV1 – obowiązkowy w 2026 r.
- HDR10+ – coraz częściej wymagany
- nowsze profile Dolby Vision
- lepsze wsparcie dla nowych kodeków i standardów transmisji
I tak, Bell wspomniał też o słynnym, gigantycznym przycisku Netflixa na pilocie. Wymóg certyfikacyjny z 2019 roku. W nowej generacji mógłby zniknąć lub zmaleć, ale – jak mówi Bell – to detal, a nie priorytet.
Czyli jednak można zostawić użytkownika w lepszym miejscu, niż się go zastało. I choć Nvidia prawdopodobnie nigdy nie zarobi na samym wsparciu to zyskuje coś innego – reputację firmy, która traktuje swoich klientów poważnie.








