Zapytałem, po co Apple niszczy iPhone’y. „To jedyna droga do przyszłości”

konto.spidersweb.pl 7 godzin temu

Czego spodziewać się po Apple’u w 2030 roku? Jak swój żywot kończą iPhone’y? No i czy recycling może stanąć na drodze innowacji? Pytamy u źródła.

Pojechałem do Holandii poznać się z Daisy, czyli robotem służącym do przerabiania iPhone’ów na przysłowiowe żyletki. Na miejscu spotkałem się również z przedstawicielką Apple’a, która opowiedziała o tym, jak jej firma podchodzi do kwestii recyclingu oraz pokrewnych zagadnień.

Daisy to robot rozbierający iPhone’y na czynniki pierwsze w ekspresowym tempie

Moją rozmówczynią była Sarah Chandler, która piastuje stanowisko wiceprezeski ds. środowiska i innowacji łańcucha dostaw. Wyjaśniła, jakie są główne założenia strategii Apple 2030, jakie cele firmie udało się już osiągnąć oraz jak ochrona środowiska ma się do pracy inżynierów firmy z Cupertino.

Sarah Chandler, Apple Vice President of Environment and Supply Chain Innovation – wywiad

Piotr Grabiec, Spider’s Web: Jakie są główne cele strategii Apple 2030?

Sarah Chandler, Apple Vice President of Environment and Supply Chain Innovation: Apple 2030 to nasz bardzo ambitny plan, aby do 2030 r. stać się firmą neutralną pod względem emisji dwutlenku węgla – i obejmuje on wszystko. Zaczynamy od produkcji urządzeń i materiałów użytych do ich wytworzenia, aż po sposób, w jaki używa ich klient. A potem, jak możesz zobaczyć dziś, również proces recyklingu. Uwzględniamy całość cyklu życia produktu oraz emisje powiązane z użytkowaniem przez klienta. Obejmujemy także nasze centra danych, sklepy detaliczne i biura. To więc zarówno działalność firmy, jak i sam produkt. Wszystko to ma być neutralne klimatycznie do 2030 r.

W ramach tego zobowiązujemy się do redukcji naszego śladu węglowego o 75 proc., co oznacza konieczność dużej dekarbonizacji. Źródła redukcji są dwa. Po pierwsze, energia odnawialna – czyli produkcja z wykorzystaniem zielonej energii. Po drugie, coraz szersze użycie materiałów z recyklingu i surowców odnawialnych, które zwykle mają znacznie mniejszy ślad węglowy. Istnieją też inne korzyści z takiego podejścia.

Widziałem też, iż w 2024 r. już 24 proc. produktów Apple powstało z materiałów z recyklingu. Czy coś się zmieniło w 2025 roku? Jakie inne wskaźniki wzrosły lub spadły?

24 proc. w zeszłym roku było dla nas dużym krokiem milowym w zakresie użycia materiałów z recyklingu i odnawialnych surowców. W 2025 r. ta liczba wzrosła do 30 proc. To wzrost, z którego jesteśmy bardzo dumni. I na pewno widziałeś, iż mamy kilka produktów, które są w tym zakresie liderami — na przykład nasz nowy MacBook Neo zawiera aż 60 proc. materiałów z recyklingu. Świetny postęp w tym kierunku, a także w odniesieniu do wszystkich piętnastu kluczowych materiałów. To ogromny wzrost.

Odnotowaliśmy też duży przyrost energii odnawialnej – w naszym łańcuchu dostaw działa już 20 GW mocy z OZE, co jest naprawdę imponującym wynikiem. Jesteśmy bardzo dumni z tego postępu. Co więcej, utrzymaliśmy redukcję śladu węglowego na poziomie 60 proc., mimo wzrostu przychodów o 78 proc. Odłączenie emisji od wzrostu przychodów to dla nas ogromny sukces.

Czy bycie ekologicznym w jakikolwiek sposób was ogranicza? Na przykład, czy zdarzyło się, iż zrezygnowaliście z nowego urządzenia lub funkcji, bo jego ślad węglowy był zbyt duży albo zawierało zbyt wiele materiałów nierecyklowalnych?

Świetne pytanie. Staramy się patrzeć na to tak, iż jeżeli jesteśmy naprawdę innowacyjni, możemy być innowacyjni zarówno dla produktu, jak i dla środowiska jednocześnie. Nie ma tu kompromisu. Oczywiście nasze zespoły inżynierów powiedziałyby ci, iż czasami mocno ich naciskamy, by zwiększali udział materiałów z recyklingu, robili to lepiej, przeprowadzali dodatkowe testy – ale partnerstwo w tym obszarze jest niesamowite. Dzięki temu osiągnęli rzeczy takie jak projektowanie nowych stopów aluminium czy wykorzystanie w 100 proc. recyklingowanego tytanu w technologii druku 3D do obudowy zegarka [Apple Watch Ultra]. To ogromne wyzwania, ale jednocześnie wielkie innowacje, które napędzają rozwój produktu i realizację naszych celów środowiskowych.

A jak w to wszystko wpisuje się Daisy? Jak działa? Jaki jest jej cel?

Tak, dziś możesz zobaczyć część tej drogi – widziałeś też zdjęcia na zewnątrz. Historia Daisy zaczęła się od naszego pierwszego robota do demontażu urządzeń, Liama. Dużo się dzięki niemu nauczyliśmy i dzięki temu stworzyliśmy to, co widzisz dziś. Daisy potrafi rozmontowywać 36 modeli telefonów bez konieczności wcześniejszego sortowania. To ogromne osiągnięcie inżynieryjne, bo pierwotnie była zaprojektowana do dziewięciu modeli.

Daisy odzyskuje najważniejsze materiały w bardzo precyzyjny sposób. Pierwszym etapem było pytanie „co jest możliwe?”. Chcieliśmy zobaczyć, jak wyglądałoby to, gdybyśmy sami szczegółowo prowadzili ten proces. Następny krok to próba uzyskania takiego samego poziomu odzysku materiałów przy użyciu standardowego sprzętu przemysłowego, który byłby dostępny dla innych.

Nie chcemy być jedynymi, którzy mają Daisy. Jesteśmy oddani sprawie i gotowi na długoterminową pracę, ale chcemy też, by inni mieli dostęp do tej technologii. Dlatego powstają pomysły takie jak nowa linia Cora, łącząca zaawansowaną spektrometrię z uczeniem maszynowym do sortowania – by osiągnąć ten sam efekt, ale przy użyciu sprzętu bardziej dostępnego dla przemysłu.

Daisy zaczyna cały ten łańcuch. Patrzymy na wyniki jej pracy i myślimy, jak można to naśladować innymi metodami. To jej główne zadanie. Uczymy się też dzięki niej o konkretnych materiałach. Kiedy zaczynaliśmy, wielu twierdziło, iż recykling metali ziem rzadkich jest niemożliwy – dziś Daisy odzyskuje te metale, wyciągając magnesy. Zadaliśmy sobie pytanie: jak zamknąć tę pętlę obiegu zasobów? Czy firma produkująca magnesy może wytwarzać je z odzyskanego surowca? Czy możemy zastąpić nim wydobycie? To niesamowite, iż udało się to zrealizować.

Jak zmieniła się Daisy od debiutu i czy macie inne roboty lub wykorzystujecie w recyclingu inne technologie?

Daisy ewoluuje z czasem – teraz obsługuje więcej modeli niż pierwotnie planowano i stale się rozwija. I tak, mamy też inne roboty. Jak wspomniałam, mamy linię recyklingową pozwalającą na sortowanie materiałów na większą skalę przemysłową. Oprócz tego mamy roboty Taz i Dave, które potrafią rozmontowywać silniki haptyczne oraz oddzielać magnesy od modułów audio. Za każdym razem, gdy pracujemy z Daisy, próbujemy znaleźć przeszkody w recyklingu, pokonać je i udostępnić rozwiązania całej branży.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone marce Apple:

A skąd wzięła się nazwa Daisy?

Dobre pytanie! Musiałabym się cofnąć w czasie, żeby przypomnieć sobie, dlaczego właśnie tak ją nazwaliśmy. Możliwe, iż z początku to był jakiś akronim, tak jak w przypadku Liama, ale dla mnie ona od zawsze jest po prostu Daisy.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału