
Wojsko odebrało kolejną zintegrowaną wyrzutnię iLauncher z pociskami CAMM. Trafi do rozwijanego systemu Pilica+.
Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu przekazały armii kolejną kompletną wyrzutnię iLauncher. Z zewnątrz to ciężarówka Jelcz z kontenerami na rakiety, ale tak naprawdę to jeden z najważniejszych elementów powstającej dolnej warstwy polskiej obrony powietrznej.
Przekazanie nastąpiło 23 lipca. Wojsko otrzymało wyrzutnię zintegrowaną z polskim podwoziem, przygotowaną do pracy w systemie Pilica+. Nie podano jednak, który to egzemplarz ani ile kompletnych iLauncherów znajduje się już w jednostkach.
Jedna wyrzutnia nie tworzy oczywiście jeszcze samodzielnego systemu obrony przeciwlotniczej. Potrzebuje radaru, stanowiska dowodzenia, łączności, pojazdów amunicyjnych i pozostałych jednostek ogniowych. Sama może wystrzelić pocisk, ale ktoś musi wcześniej wykryć cel, rozpoznać go, wyznaczyć jego trasę i podjąć decyzję o otwarciu ognia. Pilica+ jest właśnie taką większą układanką. Jedna bateria ma otrzymać dwie wyrzutnie iLauncher z pociskami CAMM, radar Bystra, stanowisko dowodzenia Zenit-MP+, pojazdy logistyczne oraz 6 jednostek artyleryjsko-rakietowych ZUR-23-2SP.
Każda z tych ostatnich łączy dwie armaty kal. 23 mm z wyrzutniami pocisków Grom lub Piorun. W efekcie jedna bateria może dobierać broń do celu zamiast strzelać kosztowną rakietą do wszystkiego, co pojawi się nad chronionym obiektem.
Brytyjska wyrzutnia dostała polskie koła i elektronikę
iLauncher jest konstrukcją brytyjskiego koncernu MBDA, ale egzemplarz przekazany wojsku nie przyjechał prosto z zagranicznej fabryki i nie został natychmiast wysłany do jednostki.
Wojskowe Zakłady Uzbrojenia integrują wyrzutnie z podwoziami Jelcz, polską łącznością i wyposażeniem wymaganym przez armię. Odpowiadają również za testy, przygotowanie pakietów logistycznych, szkolenia oraz późniejsze wsparcie techniczne. Informacja o przekazaniu pokazuje, iż proces integracji działa seryjnie. Dostarczone wcześniej przez MBDA elementy są kolejno malowane, montowane, sprawdzane i zamieniane w gotowe pojazdy bojowe.
Jak pisaliśmy w tekście: Odpalamy system Pilica+. Obce drony już u nas nie polatają, pierwsza partia wyrzutni i pocisków CAMM dotarła do Polski we wrześniu 2025 r. Sam przyjazd sprzętu był jednak dopiero początkiem. Dopiero połączenie go z polskimi radarami, systemem dowodzenia i pojazdami tworzy zestaw, który może trafić do żołnierzy.
CAMM startuje pionowo i sam szuka celu
Najważniejszym nowym uzbrojeniem Pilicy+ są pociski CAMM. Podstawowa Pilica korzystała z Piorunów, których zasięg wynosi około 6,5 km. CAMM przesuwa granicę rażenia do około 20-25 km i pozwala zwalczać cele lecące na wysokości do około 10 km.
Pocisk jest wyrzucany z kontenera dzięki generatora gazu, a jego główny silnik uruchamia się dopiero nad wyrzutnią. Tak zwany miękki start ogranicza płomień, dym i obciążenie pojazdu. Ułatwia również rozmieszczanie wyrzutni w terenie zabudowanym, lesie czy w pobliżu innych elementów baterii.
Po opuszczeniu kontenera CAMM obraca się w kierunku celu. Dzięki pionowemu startowi może atakować w zakresie 360 stopni bez wcześniejszego ustawiania całej wyrzutni w odpowiednią stronę.
Informacje o położeniu celu otrzymuje przez dwukierunkowe łącze danych. W końcowej fazie lotu uruchamia własną aktywną głowicę radarową i samodzielnie naprowadza się na obiekt. Radar baterii nie musi przez cały czas oświetlać jednego celu, dzięki czemu system może reagować na kilka zagrożeń nadlatujących z różnych kierunków. To szczególnie ważne przy ataku pociskami manewrującymi, samolotami, śmigłowcami i szybkimi dronami.
Pilica+ ma nie marnować rakiety na każdego drona
CAMM jest nowoczesnym pociskiem, ale nie będzie tani. Wystrzelenie go przeciwko prostemu dronowi zbudowanemu z łatwo dostępnych części może oznaczać zwycięstwo techniczne i porażkę ekonomiczną. Dlatego Pilica+ łączy kilka rodzajów uzbrojenia. Najgroźniejsze i najdalsze cele mogą zostać przechwycone przez CAMM. Pioruny zajmą się obiektami, które przedostaną się bliżej, a armaty kal. 23 mm stanowią ostatnią linię obrony na krótkim dystansie.
Taki podział brzmi rozsądnie, choć nie rozwiązuje całego problemu tanich bezzałogowców. Niewielki dron może być trudny do wykrycia, a skuteczne trafienie go klasyczną armatą również nie jest banalne. Dlatego w dalszym rozwoju Pilicy+ przewidziano dołączenie osobnych rozwiązań do zwalczania bezzałogowców.
Nie ma jednej idealnej rakiety do wszystkiego. Obrona przed szybkim pociskiem manewrującym wymaga innej broni niż zatrzymanie quadcoptera obserwującego pozycje wojska. Największą zaletą Pilicy+ ma być właśnie możliwość połączenia różnych efektorów z jednym systemem wykrywania i dowodzenia.
Jak pisaliśmy w tekście: To one mają zatrzymać rakiety i drony nad Polską. Te pociski chronią nasze niebo, polska tarcza nie powstaje z jednego cudownego zestawu. Patriot, Narew, Pilica+, Poprad i przenośne Pioruny mają wzajemnie uzupełniać swoje możliwości.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: WZU Grudziądz
















