Wypożyczają powerbanki w nietypowym miejscu. Pod prąd nowym zakazom

konto.spidersweb.pl 3 godzin temu

Rozładowany telefon przestaje być problemem – choćby tam, gdzie coraz częściej telefony nie są mile widzianym gościem.

Łódzka Atlas Arena, w której organizowane są nie tylko sportowe wydarzenia, ale i koncerty, pochwaliła się nowością dla widzów. Nie chodzi jednak o udogodnienia związane z odbiorem muzyki, a przynajmniej na pewno nie bezpośrednio.

W hali pojawiły się 3 stacje do wypożyczania powerbanków sieci Borrow w technologii Brick. Zasady są proste: należy zeskanować kod QR, wypożyczyć sprzęt, ładować telefon w trakcie wydarzenia, a po wszystkim zwrócić powerbank do skrytki.

Zastanawiasz się, co zrobić, gdy podczas koncertu lub meczu rozładuje się Twój telefon? Wiemy, jak ważna jest możliwość nagrywania ulubionych artystów i stały kontakt ze znajomymi, dlatego mamy świetną wiadomość! (…) Baw się dobrze i nie martw się o stan baterii! Ciesz się wydarzeniami na 100%! – opisuje nowość Atlas Arena.

https://www.facebook.com/arena.lodz/posts/pfbid038E4QER82hKHBeichdR18u9pPgporeRuCgoN4C9qRt7123dXpWnqKPb2r7ozKJGJ3l

Mamy Chiny w domu

Podczas jednej ze swoich wizyt w Chinach Paweł Grabowski zachwycał się, iż tego typu wypożyczalnie powerbanków są niemal na każdym kroku.

Po całych miastach rozsiane są punkty wypożyczeń i zwrotów powerbanków, znajdują się dosłownie wszędzie. Metro, przystanki autobusowe, punkty turystyczne, a choćby bary i restauracje. Na każdym kroku jest punkt wypożyczeń i do tego każdy jest całkowicie automatyczny, a cena jest stała. Punkty wyglądają niepozornie, a ich obsługa jest banalna.

Nowość w hali sportowo-koncertowej jest dowodem na to, iż coraz szybciej zmierzamy właśnie w tym kierunku. Już wcześniej wypożyczalnie powerbanków pojawiły się w galeriach handlowych. Podobną usługę odpaliła też Żabka:

Nowość w Atlas Arenie jest jednak symboliczna, bo pokazuje, iż stanęliśmy w rozkroku. Właśnie w tej hali jakiś czas temu odbył się koncert zespołu Ghost. Fani nie mogli wnosić telefonów na płytę oraz trybuny. I ci, którzy byli na wydarzeniu, chwalili sobie to rozwiązanie.

Coraz więcej artystów decyduje się na wprowadzenie podobnych ograniczeń. Myśl przewodnia jest prosta: trzeba oderwać ludzi od ekranów i pozwolić ponownie cieszyć im się chwilą. Być tu i teraz, a nie obserwować wszystko przez mały wyświetlacz. Ważniejsze od samego zdarzenia nie może być nagranie momentu, tym bardziej iż pewnie choćby do tych wszystkich filmików się nie wróci, a jeżeli nawet, to tylko raz. A wyjątkowa chwila przemija.

Rozumiem podejście zespołów, którzy ze sceny nie widzą śpiewających ludzi, a wycelowane w nich aparaty

Ba, sam nieraz denerwowałem się na tych, którzy wyciągali rękę nie po to, aby uścisnąć dłoń idolowi, ale żeby lepiej zarejestrować piosenkę.

Z drugiej strony paradoksalnie jestem wdzięczny każdemu, kto nagrywa utwory na koncertach. Mogę później wrócić do własnych wspomnień. choćby nie po to, żeby je przywołać, ale żeby spojrzeć na koncert z innej perspektywy. Do wielu utworów, które słyszałem na żywo właśnie w danym miejscu, wracałem dzięki nagraniom trafiającym na YouTube’a.

Nie muszę chyba wspominać o wdzięczności za nagrania z występów, na których nie mogło mnie być. Początki trasy, koncerty na innych kontynentach – nie przegapiam niczego. To tylko substytut, ale bardzo cenny, o ile zagrana została piosenka, którą zawsze chciało się usłyszeć na żywo, ale nigdy nie miało się okazji. I nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie się miało.

Powerbanki na koncertowej hali to więc interesujący przykład różnych emocji towarzyszących występom na żywo. Z jednej strony potrzeba rejestrowania wszystkiego, dzielenia się tym, co się przeżywa, stałego podłączenia do sieci – nie można pozwolić sobie na chwilę przerwy. Przy okazji mundialu w sieci furorę robiło zdjęcie kibiców cieszących się z bramki, którzy całą tę euforia od razu nagrywali telefonem. Niby byli w ekstazie, bo ich drużyna zdobyła gola, ale jednocześnie nie zapominali o obowiązku, jakim jest konieczność tworzenia i publikowania.

Nic więc dziwnego, iż z drugiej strony mamy rosnące napięcie i chęć powiedzenia „stop”, by w końcu pozbyć się urządzeń, by zacząć czerpać euforia z tu i teraz. I też tego, iż coś nas omija, ale wcale się tym nie przejmujemy, skoro ważniejsze rzeczy dzieją się tuż obok nas, a my możemy w tym uczestniczyć.

Co wygra: powerbank pod ręką czy zakaz telefonów w kolejnych miejscach?

Idź do oryginalnego materiału