Wrocław traci Pendolino. niedługo ma wrócić znacznie szybsze

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Wrocław straci jedyne Pendolino, ale zyska dwie dodatkowe pary ekspresów. PKP Intercity rozważa powrót szybszych składów pod koniec 2027 r.

Od grudnia Wrocław zostanie bez Pendolino. PKP Intercity wycofa jedyną parę tych składów z trasy do Warszawy, zastępując ją klasycznym ekspresem. Jednocześnie liczba szybkich połączeń wzrośnie z 5 do 7 par dziennie. To jednak tylko przejściowa zmiana, bo w 2027 r. Pendolino ma wrócić, tym razem wykorzystując prędkość 250 km/h na Centralnej Magistrali Kolejowej. Dzięki temu podróż między Wrocławiem a Warszawą mogłaby skrócić się do zaledwie 3 godz. i 5 min.

Pendolino znika, ale pociągów będzie więcej

Na pierwszy rzut oka decyzja PKP Intercity wydaje się dość dziwna. W czasie, gdy przewoźnik zapowiada coraz szybsze podróże, z połączenia między dwoma dużymi polskimi miastami znika jego najbardziej rozpoznawalny pociąg.

Od 13 grudnia 2026 r., wraz z wejściem nowego rocznego rozkładu jazdy, Wrocław nie będzie miał już bezpośredniego Pendolino do Warszawy. Dotychczasowe połączenie kategorii Express InterCity Premium zostanie zastąpione pociągiem EIC Estrada, prowadzonym klasycznym składem wagonowym.

Paradoksalnie nie oznacza to jednak ograniczenia oferty. w tej chwili pasażerowie mają do dyspozycji 4 pary pociągów EIC i 1 parę Pendolino. Od grudnia będzie ich łącznie 7, wszystkie kategorii EIC. Do rozkładu dołączą bowiem dwa nowe połączenia: Krasnal oraz Piast. Dzięki temu szybkie pociągi będą kursować pomiędzy Wrocławiem a Warszawą w odstępach wynoszących około 2 godz.

Pięć par pojedzie przez Opole i Częstochowę, czyli najszybszą dostępną trasą. Pozostałe 2, Lech i Viadrina, przez cały czas będą kursować przez Leszno oraz Poznań. To naprawdę bardzo ważna różnica, ponieważ wybór konkretnego ekspresu będzie wpływał również na czas podróży.

Z Wrocławia do Warszawy w 3 godz. i 27 min

Zmiany nie ograniczą się jednak tylko do liczby połączeń. Wstępny rozkład przewiduje także skrócenie czasu przejazdu na najszybszej trasie. w tej chwili podróż szybkimi pociągami komercyjnymi pomiędzy Wrocławiem a Warszawą trwa od około 3 godz. i 32 min do 3 godz. i 45 min. Od grudnia większość ekspresów kursujących przez Opole i Częstochowę ma pokonywać tę trasę w 3 godz. i 27 min. Pociągi jadące przez Poznań i Leszno przez cały czas będą potrzebowały około 3 godz. i 40 min.

Zmieni się też rozkład odjazdów. Z Wrocławia ekspresy mają ruszać o 5:13, 7:45, 9:45, 11:43, 13:45, 16:21 i 17:45. Największą zmianą będzie poranny kurs zastępujący Pendolino. Dotychczasowy skład wyjeżdżał około 6:30, natomiast EIC Estrada ma odjeżdżać dopiero o 7:45.

Dla osób regularnie podróżujących służbowo do Warszawy nie musi to wcale być dobra wiadomość. Późniejszy odjazd oznacza także późniejszy przyjazd do stolicy, co może utrudnić zaplanowanie porannych spotkań.

Z drugiej jednak strony poprawi się możliwość powrotu do Wrocławia wieczorem. Ostatni szybki pociąg ma odjeżdżać z Warszawy Centralnej o 18:58, podczas gdy w tej chwili ostatni taki kurs rusza przed 17:00.

Nowe ekspresy mają rozpoczynać i kończyć bieg na Warszawie Centralnej, z obsługą również Warszawy Zachodniej. Nie będą dojeżdżać do Warszawy Wschodniej, ponieważ stacja przejdzie modernizację. O zmianach związanych z remontem Warszawy Wschodniej i rozbudową rozkładu PKP Intercity pisaliśmy już na początku października.

W 2027 r. Pendolino ma wrócić. I wtedy naprawdę przyspieszy

Najważniejsza informacja dotyczy jednak tego, co wydarzy się rok później. PKP Intercity rozpoczęło już przygotowania do rozkładu jazdy 2027/2028. Członek zarządu przewoźnika Adam Wawrzyniak potwierdził, iż spółka rozważa przywrócenie Pendolino na trasę Warszawa – Wrocław. Decyzja nie pozostało ostateczna, ale wszystko będzie zależało od zakończenia modernizacji Centralnej Magistrali Kolejowej.

Znacznie bardziej konkretny jest wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak. Według niego w 2027 r. czas podróży najszybszych pociągów ma skrócić się do 3 godz. i 5 min. Co więcej, Pendolino powinno wrócić na trasę w liczbie większej niż dotychczasowa 1 para dziennie. Oznaczałoby to skrócenie podróży o 22 min względem czasu planowanego na grudzień 2026 r. oraz o 27 min w porównaniu z obecnym najszybszym połączeniem.

Powodem nie będzie zakup nowego taboru. PKP Intercity zamierza wykorzystać składy, które od lat jeżdżą już po polskich torach, ale dotychczas nie mogły rozwinąć swojej maksymalnej prędkości podczas regularnych kursów.

Pendolino wreszcie pokaże swoje możliwości

Polskie Pendolino, czyli elektryczne zespoły trakcyjne ED250, zostały przystosowane do jazdy z prędkością 250 km/h. Mimo to w codziennym ruchu pasażerskim obowiązuje je limit 200 km/h. Powód tkwi przede wszystkim w ograniczeniach infrastruktury, a nie w konstrukcji samych pojazdów.

Centralna Magistrala Kolejowa, łącząca okolice Grodziska Mazowieckiego z Zawierciem, od wielu lat jest modernizowana z myślą o zwiększeniu prędkości. Przebudowa obejmuje nie tylko tory, ale również sieć trakcyjną, urządzenia sterowania ruchem i systemy łączności.

W sierpniu Pendolino rozpędziło się podczas prób na CMK do 253 km/h. Test był istotny nie ze względu na sam wynik, ponieważ polskie składy osiągały już wcześniej jeszcze większe prędkości, ale z uwagi na sprawdzanie infrastruktury przygotowywanej do regularnego ruchu.

Kluczową rolę odgrywają dwa systemy. GSM-R zapewnia cyfrową łączność kolejową, natomiast ETCS poziomu 2 nadzoruje prowadzenie pociągu, kontroluje jego prędkość i przekazuje maszyniście informacje niezbędne do bezpiecznej jazdy.

Dopiero ukończenie wdrożenia i wymaganych procedur dopuszczeniowych pozwoli na uruchomienie ruchu pasażerskiego z prędkością 250 km/h. Obecny harmonogram zakłada, iż stanie się to pod koniec 2027 r.

Zmianę tak naprawdę szczególnie mocno odczują pasażerowie jadący z Warszawy do Krakowa, gdzie czas podróży ma spaść poniżej 2 godz. Wrocław również skorzysta z przyspieszenia na CMK, choć znaczna część trasy przez Opole i Częstochowę przez cały czas będzie pokonywana z mniejszymi prędkościami.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Marcin Kadziolka, Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału