
Wojsko zamawia system Jarzębina-S, miny TM, ładunki SPPŁW i kasety dla Baobab-K. To sprzęt, który ma wzmocnić zapory na wschodniej granicy.
Polska granica wschodnia ma być nie tylko obserwowana, ale także fizycznie trudniejsza do przełamania przez wojska przeciwnika. Wojsko zamawia system Jarzębina-S, miny przeciwpancerne, sterowane ładunki i kasety dla pojazdów minowania narzutowego Baobab-K. To kolejny element Tarczy Wschód, czyli programu, który ma zamienić pas przygraniczny w znacznie trudniejsze środowisko dla czołgów, transporterów i kolumn logistycznych.
#PolskaSAFE 🇵🇱
–
System Sterowane Ładunki Wybuchowe Jarzębina-S: Pakiet trzech umów o łącznej wartości około 700 mln zł netto zawarty z Konsorcjum w składzie: MindMade sp. z o.o., Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne „BELMA” S.A. oraz Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej.
-… pic.twitter.com/q5R1pglGFU
Tarcza Wschód dostaje najważniejszy sprzęt
W dyskusji o modernizacji sił zbrojnych największą uwagę przyciągają zwykle systemy ofensywne i systemy obrony powietrznej. Tymczasem to zapory inżynieryjne mogą przesądzić o tempie natarcia przeciwnika i jego ekspozycji na ogień własny, wpływając bezpośrednio na powodzenie działań opóźniających i obronnych.
Nowe umowy podpisane w Bydgoszczy dotyczą właśnie tej warstwy obrony. Do wojska mają trafić środki, które pomagają budować przeszkody, spowalniać natarcie i kierować ruch przeciwnika w miejsca korzystne dla obrońców. To sprzęt od bardzo konkretnej roboty na polu walki.
Najważniejszą nowością w kontekście granicy jest Jarzębina-S. System ma być wykorzystywany m.in. w ramach Tarczy Wschód, czyli programu wzmacniania ochrony wschodniej granicy Polski. Oznacza to, iż obrona granicy ma opierać się nie tylko na murach, zaporach, sensorach i rozpoznaniu, ale także na rozwiązaniach inżynieryjnych przygotowanych z myślą o zatrzymywaniu lub spowalnianiu ciężkich formacji.
Czym jest Jarzębina-S?
Jarzębina-S to system sterowanych ładunków wybuchowych. Nie chodzi więc o klasyczne pole minowe pozostawione samo sobie, ale o rozwiązanie, które ma dawać żołnierzom większą kontrolę nad momentem i sposobem użycia zapory.
System został opracowany przez konsorcjum, w którym są MindMade, Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne BELMA oraz Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej. Zamówienie obejmuje kilkanaście systemów oraz różne typy sterowanych środków rażenia: ładunki szerokiego rażenia, wąskiego rażenia oraz sterowane miotacze granatów odłamkowych.
Taki system może służyć do budowy zapór inżynieryjnych, osłony ważnych obiektów, blokowania przejść, przełęczy, dróg, mostów, podejść do przepraw albo rejonów, przez które może próbować przejść przeciwnik. Największa wartość nie polega wyłącznie na samym wybuchu. Chodzi przede wszystkim o możliwość zaplanowania pola walki tak, aby przeciwnik został zatrzymany, spowolniony albo zmuszony do ruchu w przewidywalnym kierunku.
To właśnie dlatego Jarzębina-S tak dobrze pasuje do Tarczy Wschód. Granicy nie da się bronić jedną linią i jednym typem przeszkody. Potrzebne są warstwy: rozpoznanie, fortyfikacje, przeszkody terenowe, zapory przeciwpancerne, ogień artylerii, drony, systemy łączności i wojska inżynieryjne. Jarzębina-S ma być jednym z narzędzi tej układanki.
Miny wracają do centrum myślenia o obronie
Drugim dużym elementem zamówień są środki minowania. BELMA ma dostarczyć kasety minowe ISM z minami narzutowymi MN-123, przeznaczone m.in. dla pojazdów Baobab-K, transporterów minowania narzutowego na podwoziu gąsienicowym oraz systemów Kroton. Kontrakt na ten element ma wartość ok. 1,36 mld zł netto.
Minowanie narzutowe polega na szybkim rozstawianiu min na wybranym obszarze bez manualnego układania ich przez saperów. Pojazd może rozmieścić miny na dystansie i w krótkim czasie stworzyć zaporę przeciwpancerną. To szczególnie ważne wtedy, gdy trzeba natychmiast zamknąć kierunek natarcia, zabezpieczyć skrzydło, opóźnić kolumnę przeciwnika albo wymusić na nim wejście w strefę ostrzału.
Baobab-K jest tu bardzo istotny, bo to pojazd minowania narzutowego, który może gwałtownie zmieniać sytuację taktyczną. o ile przeciwnik zakłada, iż dana droga jest przejezdna, a po kilku minutach pojawia się tam zapora minowa, tempo jego operacji spada. Musi zatrzymać kolumnę, wezwać saperów, szukać obejść albo zaakceptować ryzyko strat.
Nie chodzi o jedną przeszkodę, ale o cały system spowalniania
Tarcza Wschód bywa opisywana jako wielka linia obronna, ale lepiej myśleć o niej jak o systemie utrudniania ruchu. Nowoczesna obrona nie polega na zbudowaniu jednej bariery, którą przeciwnik albo sforsuje, albo nie. Chodzi o stworzenie środowiska, w którym każdy kilometr kosztuje go czas, sprzęt, paliwo, ludzi i tempo operacyjne.
Zapory inżynieryjne mają w tym ogromne znaczenie. Mogą blokować najwygodniejsze drogi, ograniczać manewr, zmuszać do korzystania z przepraw, wystawiać pojazdy na ogień, wydłużać kolumny i zwiększać chaos. To obrona przez organizowanie terenu. Armia nie walczy wtedy tylko sprzętem, ale też przestrzenią.
Jarzębina-S, miny TM, kasety ISM i ładunki SPPŁW są różnymi narzędziami do tego samego celu: przeciwnik ma nie móc po prostu przejechać tam, gdzie chce i kiedy chce. Ma być zatrzymywany, kanalizowany i zmuszany do działania według scenariusza korzystniejszego dla obrońców.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: MON / X













