
Za igranie z zasadami się płaci i to niemałą cenę – właśnie taką lekcję na tegorocznej maturze dostali niektórzy licealiści. Na pewno zapamiętają ją na całe życie, więc to jakiś plus.
Matura to jeden z najważniejszych egzaminów – mówią niektórzy, wśród których szczególnie dominują rodzice chcący szczególnie zmotywować swoje pociechy przed nadchodzącym testem. Spokojnie, będą inne, trudniejsze i ważniejsze – odpowiadają inni. I chociaż ewentualne potknięcie wcale nie oznacza końca świata, to czasami styl też ma znaczenie. A są już osoby, które mogą być przekonane, iż w przyszłym roku czeka na nich powtórka. I pewnie mogą sobie pluć z tego powodu w brodę.
Kilkanaście osób w całym kraju ma unieważniony wczorajszy egzamin maturalny z języka polskiego – potwierdziła dziennikarce RMF FM Magdalenie Grajnert Centralna Komisja Egzaminacyjna. Wszystko przez telefon wniesiony na egzamin.
Jak zaznacza rozgłośnia, wniesienie na salę egzaminacyjną jakiegokolwiek urządzenia telekomunikacyjnego lub korzystanie z urządzenia na sali egzaminacyjnej skutkuje unieważnieniem egzaminu maturalnego z danego przedmiotu. A to oznacza, iż osoba nie może go choćby poprawiać – musi przystąpić ponownie za rok.
W tym przypadku sprawa może mieć drugie dno. Niekoniecznie musiał to być efekt roztargnienia, nerwów czy zwykłego gapiostwa. Jak nieoficjalnie dowiedziała się Magdalena Grajnert, wśród kilkunastu maturzystów, którym unieważniono egzaminy, mogą być osoby powiązane z wczorajszym wyciekiem arkuszy egzaminacyjnych.
Podczas dzisiejszego egzaminu z matematyki arkusze też gwałtownie ujrzały światło dzienne
Pojawiły się w mediach społecznościowych tuż po rozpoczęciu matur, o czym donosiła Wirtualna Polska.
– To nie jest wyciek, a nieuczciwość egzaminacyjna. Efekt wniesienia na salę telefonu komórkowego – podkreślał w rozmowie z Wirtualną Polską dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Robert Zakrzewski.
Te osoby też już mogą więc szykować się na przyszłoroczny egzamin.
Dyrektor CKE dodał także, iż o ile zajdzie podejrzenie złamania prawa, sprawa trafi do prokuratury.
Wzory z głowy wyparują, ale tej lekcji niesforni uczniowie prędko nie zapomną: jednak nie warto było kombinować i szukać luk w systemie.


















