
Google postanowił wreszcie zrobić porządek z jedną z najbardziej irytujących bolączek Androida: aplikacjami, które uparcie nie pozwalają telefonowi zasnąć i po cichu wysysają akumulator.
Od marca wchodzą w życie nowe zasady technicznej jakości w Google Play, a deweloperzy, którzy nie ogarną swoich aplikacji, mogą się spodziewać publicznego zawstydzania, spadku widoczności w sklepie a choćby ostrzeżeń na karcie aplikacji. Kryteria oceny jakości aplikacji zostały opracowane przez Google przy współpracy z firmą Samsung.
Lepiej późno niż wcale. iPhone i iPad były tu do tej pory znacznie lepsze
Od lat użytkownicy Androida narzekają, iż niektóre aplikacje potrafią „coś” robić w tle, choćby gdy telefon leży spokojnie na biurku. Tym „czymś” są najczęściej partial wake locki – mechanizmy, które pozwalają aplikacji utrzymać procesor w stanie czuwania mimo wyłączonego ekranu. Same w sobie nie są złe: odtwarzacz muzyki musi działać w tle, a transfer plików nie może się zatrzymać tylko dlatego, iż ekran zgasł. Problem zaczyna się wtedy, gdy aplikacja trzyma wake locki bez sensu, bo np. źle zarządza synchronizacją, ma błędy w bibliotekach albo zwyczajnie jest napisana byle jak.
Google twierdzi, iż to jeden z głównych powodów niepotrzebnego drenażu baterii w ekosystemie Androida. I trudno się dziwić – jeżeli aplikacja blokuje uśpienie urządzenia przez długie minuty lub godziny to bateria topnieje w oczach. Dlatego firma wprowadza twarde limity i zaczyna je egzekwować.
Batem na niechlujne aplikacje mają być tagi „excessive partial wake locks”
Sklep Play będzie ostrzegał użytkowników przed żarłocznymi apkamiGoogle wprowadza nowy, obowiązkowy wskaźnik jakości technicznej: excessive partial wake locks. To metryka, która trafiła do zestawu kluczowych kryteriów Android Vitals, obok crash rate czy ANR-ów. Jej zasady są proste i bezlitosne:
- jeśli aplikacja utrzymuje ponad 2 godziny niezwolnionych wake locków przynajmniej raz na dobę to sesja użytkownika jest uznawana za problematyczną;
- jeśli co najmniej 5 proc. sesji z ostatnich 28 dni przekracza ten próg to aplikacja trafia na czarną listę jakościową;
- wake locki związane z odtwarzaniem audio, transferami zainicjowanymi przez użytkownika czy systemowymi procesami są wyłączone z oceny
Jeśli aplikacja przekroczy próg „złego zachowania”, czekają ją konsekwencje. Aplikacja może zniknąć z rekomendacji i innych miejsc, gdzie Google promuje treści. Dodatkowo na karcie aplikacji użytkownik zobaczy komunikat, iż apka „może zużywać więcej baterii niż oczekiwano”. Oprócz tego w Android Vitals pojawią się wyraźne sygnały, iż coś jest nie tak.
Tyle czy to faktycznie coś zmieni?
To zależy. Google już wcześniej próbował walczyć z drenażem baterii, ale często kończyło się na deklaracjach. Tym razem jednak mamy jasne progi i realne konsekwencje. A do tego współpracę z Samsungiem, który ma ogromne doświadczenie w optymalizacji energii na swoich urządzeniach.
Jeśli Google będzie konsekwentny, a deweloperzy potraktują sprawę poważnie, to Android może wreszcie przestanie odstawać od iOS-a w kwestii kultury pracy. A jeżeli nie? Cóż, przynajmniej użytkownicy będą wiedzieć które aplikacje warto omijać szerokim łukiem.








