
Koniec z nerwowym poklepywaniem się po kieszeniach i szukaniem ładowarki czy powerbanku w torbie lub plecaku – nowa usługa zaczyna podbijać polskie sklepy.
Maszyny wypożyczające powerbanki stanęły w wybranych sklepach Żabka. Na razie nie jest to usługa dostępna wszędzie, ale w planach jest „dynamiczny rozwój w całej Polsce”.
Facebookowy profil TakieDeale zauważył, iż w jednej z galerii handlowych natknąć można się na podobny sprzęt wypożyczający powerbanki. Godzinne ładowanie wycenione jest na 3,99 zł, a doba – na 24,99 zł.
Na stronie usługi czytamy, iż dostępne jest choćby półgodzinne wypożyczenie w cenie 2 zł. Do tego pobierana jest kaucja w wysokości 50 zł. Zostaje zwrócona w ciągu 48 godz. po tym, gdy urządzenie zostanie oddane.
Z mapy wynika, iż póki co automaty wypożyczające powerbanki stoją wyłącznie w Poznaniu. Podobnie jak w usłudze Żabki, urządzenia można oddawać w dowolnych stacjach. W przypadku galerii handlowej nie robi to aż takiej różnicy, bo i tak spaceruje się po centrum.
Co ciekawe, w sieci można znaleźć firmę, która własne stacje z powerbankami na wynajem ustawia we współpracy z… pubami, restauracjami i kawiarniami. Ma to sens, bo rozładowany telefon może nie tylko przedwcześnie zakończyć posiadówkę, ale też utrudnić powrót do domu.
Z drugiej strony tego typu lokale coraz częściej zachęcają odwiedzających, by jednak odłożyli telefon. Dla nich ucieczka od powiadomień to akurat zaleta, a nie wada.
Teoretycznie w galeriach handlowych już są miejsca, gdzie można naładować telefon
Takie wysepki bywają jednak oblegane. Na dodatek przywiązują użytkowników, którzy muszą poczekać, aż telefon się naładuje. Z powerbankiem dalej można chodzić po sklepach, więc to nieco praktyczniejsze.
Popularność usług polegających na wypożyczaniu powerbanków nie dziwi, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, ile sklepów ma własne aplikacje. Użytkownicy chcą korzystać ze zniżek i programów lojalnościowych, bo dzięki temu płacą – w teorii – mniej. Kolejni gracze wkraczają na rynek, więc również w ich interesie jest, by klienci nie wchodzili do sklepu z bezużytecznymi cegłami. Sam raz byłem świadkiem, jak jedna pani przy kasie samoobsługowej smuciła się, iż ma rozładowany telefon i nie może aktywować promocji. Zresztą sklepy zdają sobie sprawę z tego ryzyka i wdrażają alternatywne rozwiązania – staromodne, ale skuteczne.
Wydaje się, iż galerie handlowe lata świetności mają za sobą, ale to wciąż miejsca, które przyciągają wiele osób. Teraz będzie można się szwendać i patrzeć na wystawy nie dlatego, żeby marzyć o niedostępnych i drogich produktach, ale po to, by podładować telefon?
Być może pod tym względem idziemy śladem Chin. jeżeli wypożyczanie powerbanków faktycznie stanie się intratnym urządzeniem, to dojdą nam kolejne maszyny na ulicach polskich miast. A z tym to prawie zawsze mam pewien zgrzyt.
