
Nie ma pewności, jak zachowa się rosyjska rakieta, więc dlatego Alert RCB poinformował o potencjalnym zagrożeniu – tłumaczy szef MSWiA.
W czwartek nad ranem mieszkańcy powiatów z woj. lubelskiego i otrzymali następujący Alert RCB:
UWAGA! UWAGA! UWAGA! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty.
Po ponad godzinie przyszedł komunikat informujący o zakończeniu zmasowanego ataku na Ukrainę.
Jak zauważa PAP, był to pierwszy raz, kiedy Alert RCB informował o ataku na zachodnią Ukrainę, po czym został odwołany. W rozmowie TOK FM szef MSWiA Marcin Kierwiński wyjaśnił, iż „zawsze jest potencjalne niebezpieczeństwo, iż rakieta wystrzelona w kierunku zachodniej Ukrainy zmieni tor”.
Zdecydowaliśmy po ostatnich doświadczeniach, iż wtedy, gdy podrywane przez wojsko są nasze myśliwce, aby patrolować przestrzeń powietrzną, będziemy wysyłać SMS-a – niemówiącego o tym, iż nadchodzi zagrożenie, tylko iż potencjalnie, żeby każdy był przygotowany – zaznaczył.
Jak wyjaśnił, rząd wyciąga wnioski, a efektem tego jest modyfikacja procedur
– Dobrze, iż został wysłany. Pamiętamy sytuację sprzed kilkunastu dni, więc dobrze, iż taka decyzja została podjęta – powiedział o komunikacie na antenie RMF FM wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.
Dodał także, iż RCB razem z DORSZ pracuje nad dostosowywaniem komunikatów. Sytuacja jest „bardzo dynamiczna, w której sekundy wymagają decyzji oraz podjęcia działania, bo zagrożenie jest realne” – przekonywał.
O zmianach na antenie Trójki mówił też rzecznik RCB Piotr Błaszczyk.
Rzeczywiście w ostatnim czasie dokonaliśmy takiego przeglądu procedur ostrzegania ludności w przypadku zagrożenia z powietrza. Jednym z efektów przeglądu jest to, iż będziemy informowali, ostrzegali mieszkańców, już na wczesnym etapie identyfikacji zagrożenia. Tak, jak miało to dziś miejsce – zadeklarował.
Rodzi się jednak pytanie, czy informowanie o potencjalnym zagrożeniu nie sprawi, iż komunikatów będzie jeszcze więcej – na co już przecież wielu Polaków narzeka.
Cóż, sytuacja jest rzeczywiście dynamiczna i wszystko toczy się w ułamku sekund. Szkoda tylko, iż po latach nie mamy stałych i jasnych procedur. Teoretycznie wynika to właśnie z powodu nieprzewidywalności zdarzeń, ale najnowszy alert wcale nie wyjaśniał, co w zasadzie mieszkańcy powinni zrobić poza śledzeniem komunikatów. Niby jest to ostrzeżenie, ale dość tajemnicze, bo pozostawia odbiorcę w napięciu.
Problem w tym, iż jeżeli Polacy będą dostawać mnóstwo takich wiadomości, z czasem zaczniemy je zupełnie ignorować. adekwatnie to już w ostatnich tygodniach częstotliwość wysyłania alertów RCB znacząco wzrosła. Rząd zamienił mechanizm ostrzegania w ważnych sytuacjach w pogodynkę. Przyzwyczajeni do informacji o burzy, która i tak się nie odbędzie, zaczynamy ignorować kolejne wiadomości. choćby takie, które zaczynają się potrójnym UWAGA! pisanym wielkimi literami – twierdzi Albert Żurek.
Kilka lat po ataku Rosji na Ukrainę dalej nie wiemy, jak zachować się po otrzymaniu sygnału ostrzegawczego. Może szykowane szkolenia w końcu zadziałają?
















