
300 cali obrazu i 6000 lumenów. Hisense XR10 brzmi jak projektor na sterydach, a podczas Audio Video Show 2026 można przekonać się na własne oczy, czy stoją za tym tylko imponujące liczby.
Rynek telewizorów nauczył nas w ostatnich latach jednego: duży ekran przestał być czymś absurdalnym. 65 cali stało się adekwatnie standardem w wyższej klasie sprzętu, 75 czy 85 cali nikogo już specjalnie nie szokuje, a konstrukcje przekraczające 100 cali coraz śmielej walczą o miejsce w dużych salonach. Tyle iż Hisense XR10 bierze udział w trochę innej konkurencji. Tutaj zabawa kończy się dopiero przy 300 calach.
To jeden z tych produktów, o których można napisać bardzo dużo, ale zdecydowanie lepiej zobaczyć go na własne oczy. Hisense XR10 jest prezentowany podczas tegorocznego Audio Video Show na PGE Narodowym, w Sali Książęcej oraz Sali Kinowej SMC na poziomie -1. Sama wystawa odbywa się w Warszawie od 23 do 25 października.
To o tyle istotne, iż projektory są chyba jedną z najgorszych kategorii sprzętu do kupowania wyłącznie na podstawie suchej specyfikacji. Możemy rozmawiać o lumenach, kontraście, pokryciu przestrzeni kolorów i typie źródła światła, ale ostatecznie projektor kupujemy po to, żeby obraz rozciągnąć na ogromnej powierzchni. A tam wszystkie jego zalety i niedoskonałości rosną razem z przekątną.
6000 lumenów ANSI. Hisense nie zamierza bawić się tylko po ciemku
Najbardziej efektowną liczbą w specyfikacji Hisense XR10 nie jest choćby jego maksymalna przekątna. Jest nią deklarowana jasność 6000 lumenów ANSI. To parametr, którym producent wyraźnie próbuje zerwać ze stereotypem projektora jako urządzenia uruchamianego dopiero po zasunięciu rolet i zgaszeniu ostatniej lampki w pomieszczeniu.
Oczywiście fizyki oszukać się nie da. Projektor przez cały czas tworzy obraz ze światła odbijanego od powierzchni, więc warunki panujące w pomieszczeniu, ekran oraz jego rozmiar pozostają niezwykle istotne. Nie należy więc czytać wartości 6000 ANSI lumenów jako magicznego zaklęcia oznaczającego, iż światło zastane przestaje mieć znaczenie. Wysoka jasność daje jednak znacznie większy margines swobody niż w przypadku typowych konstrukcji przeznaczonych przede wszystkim do zaciemnionego pomieszczenia.
Tym bardziej iż XR10 korzysta z potrójnego laserowego źródła światła RGB. Producent deklaruje pokrycie 118 proc. przestrzeni BT.2020 i dokładność kolorów na poziomie ΔE około 0,6. Są to oczywiście parametry podawane przez Hisense, a nie wyniki naszego własnego pomiaru, więc warto traktować je dokładnie jako takie. W połączeniu z jasnością pokazują jednak ambicje XR10 bardzo wyraźnie. To nie ma być przenośny gadżet rzucający wieczorem serial na białą ścianę. To sprzęt celujący w pełnoprawne kino domowe.
300 cali brzmi absurdalnie. I trochę o to chodzi
Hisense deklaruje możliwość wyświetlenia przez XR10 obrazu o przekątnej do 300 cali. Dla zachowania adekwatnej perspektywy: przy proporcjach 16:9 taki obraz ma około 6,64 m szerokości i 3,74 m wysokości. To ponad 24 m kw. obrazu. Tu właśnie projektory przypominają dużym telewizorom, iż niezależnie od postępów w produkcji ogromnych paneli LCD czy OLED istnieje poziom skali, przy którym klasyczny telewizor zaczyna kapitulować z powodów praktycznych.
Hisense XR10 na Audio Video Show 2026XR10 nie jest przy tym projektorem ultrakrótkiego rzutu. To istotna różnica względem popularnych ostatnio urządzeń Laser TV, ustawianych kilkadziesiąt centymetrów od ekranu. W tym przypadku mamy do czynienia z bardziej tradycyjną konstrukcją, tyle iż wyposażoną w bardzo rozbudowaną optykę. Hisense podaje współczynnik rzutu 0,84-2,0:1 oraz 2,38-krotny zoom optyczny. 100-calowy obraz może powstać już z odległości 1,86 m. Do tego dochodzi lens shift o bardzo szerokim zakresie: według producenta do ą130 proc. w pionie i ą46 proc. w poziomie.
I to są akurat parametry, które mogą okazać się ważniejsze w prawdziwym salonie niż kilkanaście funkcji opatrzonych etykietką AI.
Bo dobry projektor nie powinien zmuszać do remontu salonu
Każdy, kto próbował poprawnie ustawić projektor wie, jak gwałtownie romantyczna wizja „kina na wielkiej ścianie” może zamienić się w chodzenie po pokoju z miarką. Zoom optyczny i szeroki zakres lens shiftu dają tutaj przewagę. Można dopasowywać wielkość i położenie obrazu optycznie, zamiast od razu uciekać w cyfrową korekcję geometrii. Oczywiście XR10 oferuje również automatyczny autofocus i korekcję trapezu. System Auto Magic AI Adjusting 3.0 wykorzystuje cztery kamery 8 Mpix oraz czujniki 3D ToF, a producent wymienia również m.in. automatyczne dopasowywanie obrazu do ekranu, omijanie przeszkód czy adaptację do koloru ściany.
W drogim projektorze możliwość poprawnego ustawienia urządzenia metodami optycznymi jest jednak szczególnie cenna. Producent zresztą sam zaznacza, iż przy korzystaniu z lens shiftu część automatycznych funkcji, w tym Auto Keystone Correction, staje się niedostępna. To również dobrze pokazuje, z jakiego rodzaju urządzeniem mamy do czynienia. XR10 próbuje połączyć dwa światy. Z jednej strony chce być poważnym projektorem kina domowego z rozbudowaną optyką, z drugiej oferuje wygodę charakterystyczną dla współczesnych projektorów typu lifestyle.
Kontrast pozostaje polem bitwy
Wysoka jasność robi wrażenie, ale każdy entuzjasta projektorów wie, iż równie interesująca jest druga strona równania: czerń. Hisense deklaruje dla XR10 kontrast 6000:1 oraz kontrast dynamiczny sięgający 60 000:1. Projektor wykorzystuje sześciolistkową dynamiczną przysłonę Iris, której zadaniem jest poprawianie kontrastu w zależności od wyświetlanej sceny.
Hisense XR10 na Audio Video Show 2026I tutaj właśnie kończy się obszar, w którym chciałbym wydawać wyroki na podstawie broszury technicznej. Deklarowany współczynnik kontrastu nie mówi wszystkiego o tym, jak zachowają się bardzo ciemne sceny, jak widoczne będą najdrobniejsze szczegóły tuż nad czernią ani jak postrzegana będzie czerń w rzeczywistym pomieszczeniu. W przypadku projektora do równania wchodzą przecież również ekran, odbicia światła od ścian i sufitu czy samo oświetlenie sali.
Dlatego XR10 jest wręcz podręcznikowym przykładem sprzętu, który dobrze obejrzeć przed zakupem. Specyfikacja informuje nas, co konstrukcja ma do dyspozycji. Dopiero projekcja pokazuje, jaki obraz z tego wszystkiego faktycznie powstaje.
Jest Dolby Vision, HDR10+ i IMAX Enhanced
Lista obsługiwanych formatów jest odpowiednia do klasy urządzenia. XR10 współpracuje z Dolby Vision, HDR10, HDR10+, HLG i HDR Vivid, a do tego ma certyfikat IMAX Enhanced. Obsługiwane jest również 3D dzięki aktywnych okularów DLP-Link, choć w tym trybie producent zastrzega rozdzielczość 2K.
HDR w projektorze jest jednak znacznie ciekawszym zagadnieniem. Telewizor emituje światło bezpośrednio w kierunku widza i współczesne ekrany potrafią osiągać ogromną luminancję na niewielkich fragmentach obrazu. W projektorze światło musi najpierw trafić na ekran, a dopiero później do naszych oczu. Tone mapping, jasność urządzenia, wielkość ekranu i warunki w pomieszczeniu robią więc ogromną różnicę. I ponownie: dlatego pokaz jest tutaj bardziej wartościowy niż logo na stronie producenta.
Gracze również mają dostać coś dla siebie
XR10 nie jest pozycjonowany przede wszystkim jako projektor gamingowy, ale Hisense nie zapomniał również o konsolach i pecetach. Oficjalna specyfikacja podaje opóźnienie wejściowe w trybie gry na poziomie nie większym niż 20 ms, a producent mówi również o częstotliwości odświeżania do 240 Hz.
Urządzenie ma trzy wejścia HDMI. Jedno działa w standardzie HDMI 2.0, kolejne to HDMI 2.1 z eARC i ALLM, natomiast trzecie również obsługuje HDMI 2.1 oraz ALLM. Do tego dochodzą dwa USB 3.0, Ethernet, Bluetooth, wyjście optyczne i słuchawkowe.
Innymi słowy, podłączenie konsoli obok systemu audio nie powinno być problemem. A granie na obrazie liczonym w setkach cali jest jednym z tych zastosowań, których specyfikacja nie potrafi dobrze sprzedać. Skalę naprawdę trzeba zobaczyć.
Hisense uznał też, iż projektor powinien być głośnikiem
Ciekawym dodatkiem jest wbudowane nagłośnienie opracowane we współpracy z Devialet. Hisense deklaruje 93 W mocy i zastosowanie skierowanego w dół subwoofera. XR10 może również działać jako samodzielny głośnik Wi-Fi po wyłączeniu obrazu. Nie jestem przekonany, iż osoba wydająca ponad 20 tys. zł na projektor i budująca wielkoformatowe kino z miejsca zrezygnuje z amplitunera i zestawu przestrzennego. I chyba nie musi. Wbudowane audio należy raczej potraktować jako sposób na zwiększenie samowystarczalności urządzenia.
Podobną rolę pełni Vidaa U9. System zapewnia dostęp między innymi do Netfliksa, YouTube’a, Prime Video i Disney+, a sam projektor obsługuje również AirPlay 2. Można więc teoretycznie postawić XR10, podłączyć go do zasilania i zacząć oglądać bez dokładania osobnej przystawki czy zestawu audio. To dość nietypowe połączenie aspiracji sprzętu dla entuzjasty z wygodą elektroniki konsumenckiej.
Nie, to nie jest tani sposób na 300 cali
Wypada zejść na ziemię: XR10 nie jest budżetową alternatywą dla telewizora. W polskich sklepach urządzenie można w tej chwili znaleźć za około 21,7-22 tys. zł. Ceneo pokazuje oferty od około 21 730 zł, a inni polscy sprzedawcy wystawiają projektor w bardzo podobnej cenie.
To dużo pieniędzy.
Z drugiej strony próba spojrzenia na ten sprzęt wyłącznie poprzez cenę typowego telewizora jest trochę bezcelowa. Kupujący XR10 nie płaci tylko za możliwość obejrzenia serialu. Płaci przede wszystkim za skalę. Telewizor o przekątnej 85 czy choćby 100 cali i projekcja 150-200 cali rozwiązują dwa zupełnie inne problemy, mimo iż na obu można uruchomić dokładnie ten sam film.
Na tym właśnie polega urok trochę absurdalnego segmentu sprzętu prezentowanego na Audio Video Show. Nie wszystko, co się tam ogląda, musi później wylądować pod naszą strzechą. Czasem wystarczy zobaczyć, co jest możliwe.
I właśnie dlatego takie targi przez cały czas mają sens
Można dziś bardzo rozsądnie argumentować, iż klasyczne targi technologiczne straciły część dawnego znaczenia. Premiery realizowane są w Internecie, konferencje oglądamy na YouTubie, a szczegółowe pomiary nowego urządzenia często pojawiają się, zanim zdążymy zobaczyć je w sklepie. Problem w tym, iż istnieje sprzęt, którego Internet wyjątkowo nieudolnie potrafi nam pokazać. Projektory należą do tej kategorii. Głośniki również. Słuchawki w dużej mierze też.
Hisense XR10 na Audio Video Show 2026Możesz zrobić zdjęcie 150-calowego obrazu i później obejrzeć je na 6,7-calowym telefonie. Technicznie zobaczyłeś projektor. W praktyce nie zobaczyłeś niemal nic. I właśnie na tej przewadze jest zbudowane Audio Video Show 2026. Organizatorzy przygotowali 196 sal ekspozycji dla 262 wystawców i 700 marek. Wystawa odbywa się w trzech lokalizacjach: na PGE Narodowym oraz w hotelach Golden Tulip Warsaw Centre i Radisson Blu Sobieski.
To nie jest więc impreza wyłącznie dla człowieka, który potrafi dyskutować przez czterdzieści minut o wpływie przewodu głośnikowego na stereofonię. Obok drogich systemów hi-fi są telewizory, projektory, słuchawki oraz systemy kina domowego. Oficjalnie prezentowany sprzęt obejmuje bardzo szeroki zakres cenowy, od urządzeń za około 100 zł po konstrukcje kosztujące miliony. I właśnie takie urządzenie jak Hisense XR10 dobrze pokazuje, dlaczego warto przejść się po tej wystawie choćby wtedy, gdy nie planujemy wydać ponad 20 tys. zł na projektor.
XR10 można zobaczyć na PGE Narodowym
Pokaz Hisense XR10 odbywa się na PGE Narodowym, w Sali Książęcej oraz Sali Kinowej SMC na poziomie -1. Audio Video Show 2026 rozpoczęło się w piątek 23 października i potrwa do niedzieli 25 października. W piątek wystawa jest czynna od 12:00 do 20:00, w sobotę od 10:00 do 20:00, a w niedzielę od 10:00 do 17:00.
Bilet jednodniowy kupowany online kosztuje w tej chwili 61 zł, natomiast bilet na wszystkie trzy dni 91 zł. Po zeskanowaniu biletu wydawana jest opaska pozwalająca danego dnia przemieszczać się pomiędzy trzema lokalizacjami imprezy. I jeżeli miałbym wskazać sprzęt, który dobrze tłumaczy sens wydania tych 61 zł, XR10 zdecydowanie znalazłby się wysoko na liście.
Nie dlatego, iż po kilkunastu minutach demonstracji każdy powinien pobiec do sklepu z 22 tys. zł w kieszeni. Wręcz przeciwnie. Przy tak drogim sprzęcie zdrowa dawka sceptycyzmu jest szczególnie wskazana. Po prostu 6000 lumenów ANSI, potrójny laser RGB, dynamiczna przysłona i 118 proc. BT.2020 można rozpisać w tabelce. 300 cali można przeliczyć na centymetry. Kontrast można zapisać jako stosunek dwóch liczb. Ale wrażenia, kiedy sporą część ściany nagle zajmuje ruchomy obraz, do Excela wpisać się niestety nie da. I właśnie po to są takie imprezy jak Audio Video Show.






