Standard Wi-Fi 7 dostępny jest już w sprzęcie sieciowym najnowszej generacji, a pierwsi użytkownicy biznesowi i prywatni instalują w swoich firmach oraz domach zgodny z nim osprzęt sieciowy. Wi-Fi 7 zapewnia choćby czterokrotnie wyższą przepustowość niż Wi-Fi 6 przy wielokrotnie mniejszych opóźnieniach, a także gwarantuje lepszą stabilność połączenia w środowiskach, w których pracuje bardzo wiele urządzeń, a przestrzeń radiowa jest mocno „zaśmiecona”. Ale Wi-Fi 7 nie jest tylko przyspieszoną wersją Wi-Fi 6. Wprowadzono tu szereg rozwiązań, które są prawdziwą rewolucją. To między innymi funkcja MLO pozwalająca na agregację (łączenie) kanałów o różnych częstotliwościach. A to tylko jedna z wielu nowości.
Artykuł partnerski
O technologii Wi-Fi 6 opublikowaliśmy kilka lat temu obszerny artykuł. Zachęcamy do jego lektury, ponieważ w tym materiale będziemy się odnosić do opisanych tam rozwiązań i zmian, jakie wprowadzono w ramach standardu Wi-Fi 7.
Ewolucja sieci Wi-Fi
Z technologią Wi-Fi mamy do czynienia już od ponad 25 lat, a pierwsza implementacja o oznaczeniu 802.11b w końcu pozwoliła pozbyć się przewodów sieci Ethernet i przesyłać dane między komputerami bezprzewodowo, chociaż z teoretyczną prędkością maksymalną zaledwie 11 Mbit/s (w rzeczywistości znacznie mniej). Przez lata standardowe przewodowe sieci LAN zapewniały wyższą stabilność i szybkość połączenia niż sieci bezprzewodowe Wi-Fi. Najnowsza implementacja Wi-Fi 7, zwana też EHT od Extremely High Throughput, wyraźnie przekracza realną przepustowość choćby sieci Gigabit Ethernet (1 Gbit/s), więc to pierwszy raz, gdy możemy zbudować naprawdę wydajną sieć w firmie w oparciu wyłącznie o połączenie radiowe.
Nowoczesny router Wi-Fi 7 – TP-Link Archer BE550 Standard Wi-Fi 7 otrzymał oznaczenie 802.11be nadane przez stowarzyszenie IEEE. Historia rozwoju sieci przedstawia się więc następująco:
- Wi-Fi 1 – 802.11b
- Wi-Fi 2 – 802.11a
- Wi-Fi 3 – 802.11g
- Wi-Fi 4 – 802.11n
- Wi-Fi 5 – 802.11ac
- Wi-Fi 6 – 802.11ax
- Wi-Fi 7 – 802.11be
W niniejszym artykule skupimy się na nowościach wprowadzonych w Wi-Fi 7 i podpowiemy, jaki sprzęt kupić i jak skonfigurować swoją pierwszą sieć tego typu w domu lub firmie.

Pasmo 6 GHz
Jedną z kluczowych nowości jest trzeci kanał transmisji danych o częstotliwości 6 GHz. Dotychczasowe standardy Wi-Fi, włącznie z Wi-Fi 6, operowały tylko na dwóch częstotliwościach: 2,4 oraz 5 GHz (pierwsza wersja Wi-Fi 1, czyli 802.11b – tylko 2,4 GHz). Pasmo 2,4 GHz jest powszechnie wykorzystywane nie tylko na potrzeby sieci Wi-Fi, ale także komunikacji radiowej w wielu innych standardach (np. Bluetooth czy Zigbee). Oznacza to, iż w środowiskach, gdzie funkcjonuje wiele różnych urządzeń wykorzystujących komunikację radiową, pasmo to jest mocno zapchane i „zanieczyszczone” sygnałem emitowanym przez wiele różnych urządzeń komunikujących się ze sobą w okolicy, co doprowadza do konfliktów i „walki” o wolne kanały radiowe. W efekcie spada przepustowość transmisji danych, a w skrajnych przypadkach komunikacja jest wręcz niemożliwa.
Pierwsza wersja Wi-Fi, oficjalnie znana pod nazwą 802.11b (a dziś także „Wi-Fi 1”) operowała wyłącznie na kanale o częstotliwości 2,4 GHz. Niemal równolegle z 802.11b debiutował standard 802.11a („Wi-Fi 2”), który wykorzystuje pasmo 5 GHz, mniej zanieczyszczone niż 2,4 GHz. Kanał 5 GHz jest mniej oblegany, ponadto pozwala na uzyskanie wyższej przepustowości (w 802.11a – do 54 Mbit/s), jednak kosztem odległości, jaka może dzielić komunikujące się ze sobą urządzenia – przy dużych dystansach sygnał jest zbyt słaby i urządzenia tracą ze sobą kontakt.
Od wersji Wi-Fi 4 (802.11n) wprowadzono komunikację dual-band, czyli możliwość pracy w dwóch pasmach: albo 2,4 GHz (niższa przepustowość, ale komunikacja na większe odległości), albo 5 GHz (większa przepustowość, duża efektywność tylko w niedużych odległościach od punktu dostępowego). Kolejne wersje Wi-Fi, aż do wersji Wi-Fi 6 włącznie, przez cały czas przesyłały dane na częstotliwości 2,4 lub 5 GHz.
Bezpośrednim następcą Wi-Fi 6 jest standard o oznaczeniu Wi-Fi 6E, w przypadku którego najważniejszą nowością jest dodanie trzeciego pasma częstotliwości, 6 GHz.
Poza tym innych zmian względem Wi-Fi 6 nie ma, stąd też być może mała popularność urządzeń pracujących w standardzie Wi-Fi 6E.
Trzy kanały, czyli 2,4, 5 i 6 GHz to kręgosłup sieci Wi-Fi 7. Standard wprowadza ponadto mnóstwo nowych technik i wyciska ze wszystkich pasm częstotliwości, szczególnie 6 GHz, wszystkie soki. W efekcie otrzymujemy nie ewolucyjny, a rewolucyjny skok wydajności w porównaniu do Wi-Fi 6, a choćby 6E.
Kanał 320 MHz
Jedną z najważniejszych zmian w Wi-Fi 7 jest dwukrotnie szerszy kanał komunikacji, którego szerokość to 320 MHz. W Wi-Fi 6 i 6E miał on szerokość 160 MHz. Tylko ta jedna zmiana – czyli dwukrotne poszerzenie kanału w Wi-Fi 7 – automatycznie podwaja przepustowość sieci.
Należy odnotować, iż kanał 320 MHz dostępny jest tylko w paśmie 6 GHz. Częstotliwość ta jest wrażliwa na tłumienie (ściany, stropy) i wymaga relatywnie niedużej odległości między urządzeniem a punktem dostępowym, dlatego jeżeli zależy nam na uzyskaniu pełnej przepustowości, warto tak zaplanować rozłożenie punktów dostępowych w domu lub biurze, by znalazły się możliwie blisko użytkowników lub sprzętu wymagającego łączności Wi-Fi. Optymalnie, warto zainstalować punkt dostępowy w każdym pomieszczeniu, by uniknąć oddzielania użytkowników od punktów ścianami lokalu.
Wi-Fi 7 dodaje szersze kanały 320 MHz w paśmie 6 GHz. Źródło ilustracji: Wi-Fi Alliance Multi-Link Operation (MLO)
Druga nowość pozwalająca lepiej wykorzystać nową częstotliwość 6 GHz to agregacja pasm – Multi-Link Operation (MLO). Umożliwia ona przesyłanie danych z wykorzystaniem wszystkich trzech dostępnych pasm (tri-band) – czyli jednocześnie 2,4, 5 i 6 GHz. Przykładowo, jeżeli w paśmie 2,4 GHz urządzenia mogą przesyłać dane z przepustowością 500 Mbit/s (zaokrąglając, dla łatwiejszego rachunku), w paśmie 5 GHz – 3000 Mbit/s, a w paśmie 6 GHz – 6000 Mbit/s, to możliwy jest transfer danych z sumaryczną przepustowością 9500 Mbit/s (500 + 3000 + 6000).
W rzeczywistości MLO agreguje dwa pasma, 5 i 6 GHz. Pasmo 2,4 GHz jest mocno zanieczyszczone i kilka podnosi sumaryczną przepustowość, więc w trybie MLO jest najczęściej ignorowane, chyba iż użytkownik oddali się za bardzo od punktu dostępowego i pasma 5 oraz 6 GHz będą miały za słaby sygnał. Dlatego pełnię możliwości MLO demonstruje przy mocnym sygnale, w pobliżu punktu dostępowego.
Dla porównania, wszystkie wcześniejsze standardy Wi-Fi, z wersją 6E włącznie, umożliwiały komunikację tylko w jednym paśmie, które wynegocjowało urządzenie klienckie z punktem dostępowym. Gdy sygnał Wi-Fi jest mocny, urządzenie w pierwszej kolejności wymusza komunikację na wyższych częstotliwościach (6 lub 5 GHz), w ostateczności przełączając się na niższe pasmo w sytuacji, gdy punkt dostępowy znajduje się za daleko na stabilne połączenie w wyższym paśmie.
MLO. Źródło ilustracji: Wi-Fi Alliance Bazując na wcześniejszym przykładzie, najwyższą przepustowością, którą dało się uzyskać, było 6000 Mbit/s (zaokrąglając; precyzyjniej: 5760 Mbit/s) po zestawieniu połączenia w paśmie 6 GHz – pozostałe pasma nie mogły być wykorzystane w tym momencie do transmisji danych.
MLO jest najbardziej rewolucyjną zmianą w Wi-Fi 7, ponieważ nie tylko pozwala na uzyskanie znacznie wyższej przepustowości, ale także zmniejszenie opóźnień (latency), poprawę niezawodności połączenia i lepsze wykorzystanie dostępnych zasobów widma.
Wiele punktów dostępowych umożliwia równoległe zestawianie choćby kilku kanałów o tej samej częstotliwości – najczęściej to dwa kanały 5 GHz. W tej sytuacji agregowane są kanały: 2,4 GHz, pierwszy kanał 5 GHz, drugi kanał 5 GHz, kanał 6 GHz.
MLO oraz połączenie innych technik, opisanych w dalszej części artykułu, pozwala na uzyskanie tak wysokiej teoretycznej maksymalnej przepustowości Wi-Fi 7 na poziomie choćby 46 Gbit/s (!). Dla porównania, Wi-Fi 6 pozwala na transfer danych z prędkością maksymalną 9,6 Gbit/s – czterokrotnie wolniej niż Wi-Fi 7. To tylko wartości teoretycznie, w idealnych warunkach laboratoryjnych i uwzględniających także wszystkie ramki kontrolne, ale daje to pojęcie, jak duży postęp poczyniono w przepustowości Wi-Fi 7 w stosunku do Wi-Fi 6.
Modulacja 4096-QAM
Modulacja to, mówiąc najprościej, zamiana strumienia danych cyfrowych na falę radiową, która przesyłana jest między urządzeniami. Fala radiowa ma określoną fazę, amplitudę i częstotliwość. Najprościej byłoby wysyłać cyfrowe dane zamieniając na przykład zera na falę o zerowej amplitudzie, a jedynki na sygnał o niezerowej amplitudzie. Taka modulacja jest jednak bardzo mało efektywna, dlatego w sieciach Wi-Fi stosuje się bardzo zaawansowane metody, które łączą jednocześnie zmianę amplitudy, fazy i częstotliwości fali.
W sieci Wi-Fi 5 pojawiła się modulacja typu QAM (Quadrature Amplitude Modulation) – tak zwana 256-QAM, gdzie w pojedynczej paczce (tzw. symbol) przesyłanych jest 8 bitów. Symbol może np. reprezentować jeden z 256 znaków – bo 2 do potęgi 8 to 256.
W Wi-Fi 6 wprowadzono modulację 1024-QAM. Jeden symbol przenosi tu 10 bitów (210=1024).
Wi-Fi 7 wprowadza jeszcze bardziej dokładną modulację 4096-QAM (4K-QAM). Każdy symbol może teraz przenosić 12 bitów zamiast 10 (stąd 4096 czyli 212), co teoretycznie daje kolejne 20% przyrostu przepustowości. Z tego typu modulacji skorzystamy przy naprawdę dobrym sygnale, gdy urządzenia będą oddalone od siebie najwyżej o kilka metrów. To jednak wcale nie jest rzadki przypadek, wystarczy iż w pomieszczeniu, w którym pracujemy, pod sufitem będzie zainstalowany punkt dostępowy Wi-Fi 7.

Jeśli oddalimy się na większy dystans od punktu dostępowego, modulacja jest zrzucana na niższy tryb, 1024-QAM albo choćby 256-QAM przy większych odległościach.
Dlatego projektując instalację Wi-Fi zawsze warto zadbać, by punkty dostępowe znajdowały się w możliwie niewielkiej odległości od urządzeń klienckich, by skorzystać z najnowszych rozwiązań pozwalających skorzystać z najwyższych dostępnych parametrów sieci.
16 strumieni dzięki 16×16 MU-MIMO
Technika MIMO (Multiple Input, Multiple Output) pozwala na transmisję danych wykorzystując wiele anten nadawczych (Multiple Output) i wiele anten odbiorczych (Multiple Input). Rozwiązanie to pozwala na wysyłanie i odbieranie wielu strumieni danych jednocześnie w tym samym paśmie częstotliwości.
Najprostsze rozwiązanie, 1×1 MIMO oznacza jedną antenę nadawczą i jedną odbiorczą. W telefonach i laptopach stosuje się najczęściej 2×2 MIMO – dwie anteny nadawcze i dwie odbiorcze.
Wi-Fi 7 pozwala na transmisję aż 16 strumieni danych dzięki technologii 16×16 MU-MIMO. Skrót MU pochodzi od „Multi-User„, czyli mamy technikę 16×16 MIMO dla wielu użytkowników jednocześnie. W tym rozwiązaniu nie chodzi tylko o zwiększenie przepustowości dla pojedynczego użytkownika, ale zapewnienie najwyższej wydajności wielu użytkownikom. W 16×16 MU-MIMO można zapewnić najwyższe parametry sieci aż 16 urządzeniom jednocześnie (każde z nich 1×1), albo 8 urządzeniom 2×2 – wszystko w tym samym paśmie częstotliwości.
W Wi-Fi 6 korzystać mogliśmy tylko z 8 strumieni (8×8 MU-MIMO). Już tylko ta zmiana podwaja liczbę urządzeń pracujących jednocześnie, co jest najważniejsze w przypadku urządzeń IoT, gier w chmurze czy zastosowań VR.
Multi-RU w OFDMA
Standard Wi-Fi 6 wprowadził rozwiązanie zwane OFDMA (Orthogonal Frequency-Division Multiple Access Modulation) – technologię wielodostępu z ortogonalnym podziałem częstotliwości. Ten skomplikowany termin oznacza po prostu tyle, iż każdy kanał dzielony jest na bloki zwane RU (Resource Units). Bloki te są przydzielane różnym urządzeniom, których w standardzie Wi-Fi 6 może być choćby 30 jednocześnie na jednym kanale.
Z tą techniką wiązał się jednak taki problem, iż choćby jeżeli w kanale były wolne fragmenty, a klient miał świetny sygnał i mógł wysłać więcej danych, to i tak otrzymywał tylko jeden RU (jeden mały fragment pasma) dla siebie, co powodowało marnowanie widma i zwiększało opóźnienia.
W Wi-Fi 7 wprowadzono technikę Multi-RU, która pozwala przydzielić jednemu klientowi kilka RU jednocześnie, choćby jeżeli są nieciągłe (rozrzucone po kanale). W efekcie klient nie czeka na „idealny”, duży RU i bierze natychmiast kilka mniejszych, lepiej wykorzystuje dostępne pasmo i uzyskuje wyższą przepustowość bez zwiększania szerokości kanału.
Fragmentacja kanału
Kolejną nowością w Wi-Fi 7 jest lepsze zarządzanie interferencją, czyli wykorzystanie także wolnych fragmentów kanału, gdy jego część jest zajęta przez inne urządzenia – to tak zwana fragmentacja kanału albo „dziurkowanie preambuły” (preamble puncturing).
W przypadku Wi-Fi 6 komunikujące się urządzenia blokowały dla siebie cały kanał (na przykład o szerokości 160 MHz), choćby jeżeli na potrzeby transmisji danych wykorzystywały ten kanał tylko częściowo (czyli z dostępnych 160 MHz wykorzystywały jedynie 20 MHz – to i tak cały kanał był blokowany).
Wi-Fi 7 „wydziurkowuje” zajęte fragmenty kanału i pozwala na wykorzystanie pozostałej jego części na transmisję przez inne urządzenia. Tłumacząc obrazowo, jeżeli dwa urządzenia zablokują kanał o szerokości 160 MHz, ale wykorzystują tylko 20 MHz tego pasma, to inne dwa urządzenia mogą również połączyć się na tym samym kanale i zagospodarować pozostałe 140 MHz.
Fragmentacja kanału pozwala na bardziej optymalne wykorzystanie dostępnych częstotliwości, zwłaszcza w środowiskach o bardzo dużej gęstości urządzeń (takich jak biura, hotele, wieżowce czy bloki wielorodzinne). W jednym paśmie może pracować z pełną wydajnością znacznie więcej urządzeń, niż w przypadku starszych standardów Wi-Fi.
Wyższa przepustowość, mniejsze opóźnienia, większa gęstość urządzeń
Powyższe zmiany sprawiają, iż Wi-Fi 7 nie tylko znacznie zwiększa maksymalną przepustowość (teoretycznie z 9,6 Gbit/s w przypadku Wi-Fi 6 do choćby ponad 46 Gbit/s), ale również zmniejsza opóźnienia (stukrotnie w optymalnych warunkach!) i znacząco zwiększa liczbę urządzeń, które mogą pracować w bliskim sąsiedztwie. To najważniejsze zmiany nie tylko w gęstych środowiskach biurowych, gdy zależy nam na maksymalnej wydajności sieci Wi-Fi, ale także istotna zmiana w zastosowaniach VR, wideokonferencjach o wysokiej rozdzielczości, a także w środowiskach Przemysłu 4.0.
Wi-Fi szybsze niż… połączenia przewodowe!
Wi-Fi 7 to tak naprawdę pierwszy standard komunikacji bezprzewodowej na rynku, który jest szybszy niż połączenia przewodowe w standardzie Gigabit Ethernet (GbE). Przyjmując, iż realnie urządzenia Wi-Fi 7 pozwalają przesyłać dane między sobą z przepustowością rzędu choćby kilku gigabitów na sekundę, oznacza to, iż jeżeli w sieci mamy osprzęt Gigabit Ethernet (routery, przełączniki), albo urządzenia z kartami sieciowymi GbE (komputery, laptopy, serwery, urządzenia typu NAS), to będą one stanowić wąskie gardło dla sieci Wi-Fi 7. Należy to mieć na uwadze modernizując sieć bezprzewodową w firmie. Upewnijmy się, iż np. wykorzystywane w sieci serwery NAS mają gniazda przynajmniej 2.5G (2,5 Gbit/s), a optymalnie 10G (10 Gbit/s).
Co więcej, Wi-Fi 7 jest tak szybką siecią, iż transfery są wyższe niż osiągane z talerzowych dysków twardych! Prócz samej sieci warto upewnić się, iż w komputerach mamy zainstalowane szybkie nośniki z pamięcią typu flash (SSD/NVMe) zamiast tradycyjnych, talerzowych dysków HDD. Te również będą stanowić wąskie gardło dla Wi-Fi 7.
Kompatybilność wsteczna
Podobnie jak w przypadku wcześniejszych standardów Wi-Fi, najnowszy Wi-Fi 7 jest wstecznie kompatybilny z Wi-Fi 6, Wi-Fi 5 czy jeszcze starszymi odmianami Wi-Fi. jeżeli zakupimy do domu czy firmy router czy punkt dostępowy Wi-Fi 7, nie musimy natychmiast wymieniać pozostałych urządzeń (jak komputery czy telefony). Będą one przez cały czas pracować w najwyższym obsługiwanym przez siebie standardzie.
Aby jednak skorzystać z wyższej przepustowości czy większej stabilności połączenia, warto upewnić się przy zakupie nowego laptopa czy telefona, iż obsługuje on już standard Wi-Fi 7. To jeszcze mało popularna funkcja, dlatego alternatywą jest dokupienie karty sieciowej Wi-Fi 7 podłączanej przez USB. Z rozwiązania tego co prawda można korzystać tylko w przypadku laptopów czy komputerów stacjonarnych. telefon obsługujący standard Wi-Fi 6 nie będzie w stanie komunikować się w standardzie Wi-Fi 7. Tu już niestety pozostaje tylko wymiana całego urządzenia. jeżeli korzystamy ze starego telefonu, obsługa Wi-Fi 7 w najnowszych modelach na pewno będzie dodatkowym argumentem za wymianą urządzenia. Nie chcemy jednak naciskać – w przypadku urządzeń mobilnych zysk z nowej technologii Wi-Fi nie będzie aż tak bardzo zauważalny, jak w przypadku komputerów czy stacji roboczych.
Wi-Fi 7 – od czego zacząć?
Jeśli w obecnym środowisku wydajność Wi-Fi 6 przestaje być wystarczająca lub zbyt wiele pracujących blisko siebie urządzeń degraduje parametry sieci bezprzewodowej, na pewno warto zmodernizować sieć do Wi-Fi 7.
W przypadku mniejszych instalacji, gdy firma zajmuje tylko jedno lub dwa sąsiadujące pomieszczenia, albo potrzebujemy dobrej sieci Wi-Fi w niewielkim mieszkaniu, najprościej jest po prostu kupić nowoczesny router Wi-Fi 7. Podstawowe modele, takie jak chociażby TP-Link Archer BE550, pracujące w trzech pasmach (2,4, 5 i 6 GHz) i zapewniające maksymalną teoretyczną przepustowość na poziomie 9300 Mbit/s (9,3 Gbit/s) to koszt około 800 złotych. Bardziej wymagający mogą zdecydować się na urządzenia klasy BE19000 (transfer 19.000 Mbit/s, czyli 19 Gbit/s), jak np. TP-Link Archer BE800, chociaż to już droższy sprzęt – kosztuje około 1800 zł.
TP-Link Archer BE800Rozbudowując sieć firmową lub taką w domu jednorodzinnym (wiele pomieszczeń, kilka kondygnacji) szczególnie polecamy rozwiązania typu SDN (Software-Defined Network), takie jak chociażby opisywane przez nas Omada.
Jego sercem jest centralny kontroler (np. Omada OC200 – ok. 400 zł), który zarządza pracą wszystkich urządzeń sieciowych – routerów, przełączników czy punktów dostępowych. Wszystkie te urządzenia konfigurujemy centralnie z poziomu kontrolera. To niezwykle wygodne rozwiązanie, które bardzo ułatwia potem dalszą rozbudowę sieci. Dokładamy dodatkowy punkt dostępowy, dokonujemy jego „adopcji” (jeden przycisk myszką) w kontrolerze i punkt jest już skonfigurowany. Nie trzeba pamiętać adresów IP, loginów i haseł każdego punktu, routera i przełącznika, a także konfigurować manualnie parametry sieci (adres SSID, hasła, poziomy dostępu). Wszystko robi automatycznie kontroler.
Kontroler TP-Link Omada OC200Gdy naszą sieć firmową zbudujemy w oparciu o standard SDN, dalsza jej rozbudowa jest już niezwykle prosta i może być realizowana etapami, co nie tylko pozwala rozłożyć koszt inwestycji w czasie, ale też lepiej zaplanować konfigurację sieci i dopasować ją do naszych potrzeb. Przykładowo, budowę sieci Wi-Fi 7 możemy zacząć od kupna sufitowych punktów dostępowych, jak np. TP-Link EAP773 (maksymalna przepustowość 9300 Mbit/s w trybie tri-band, koszt ok. 850 zł) lub EAP723 (przepustowość 3600 Mbit/s, koszt ok. 450 zł). Instalujemy punkt w pomieszczeniu, podłączamy go przewodem Ethernet do firmowej sieci, a kontroler automatycznie go wykryje i jednym kliknięciem przycisku myszki dokonuje adopcji i pełnej konfiguracji.
TP-Link EAP773Jeśli chcemy, by nasze komputery łączyły się z siecią bezprzewodową w standardzie Wi-Fi 7 to droższą opcją jest oczywiście wymiana całych komputerów (jeśli obecne działają, to taki krok nie ma ekonomicznego sensu), a dużo tańszą jest po prostu zakup kart sieciowych Wi-Fi 7 podłączanych przez USB, na przykład TP-Link Archer TBE400UH (umożliwia uzyskanie przepustowości 6500 Mbit/s w trzech pasmach, koszt ok. 300 zł).
TP-Link Archer TBE400UHNa koniec przypominamy jeszcze raz, iż przy rozbudowie sieci bezprzewodowej do Wi-Fi 7 zadbajmy o odpowiednio wydajną infrastrukturę przewodową. Urządzenia pracujące w sieci powinny mieć już co najmniej porty 2.5G, a optymalnie 10G, w przeciwnym wypadku stanowić będą wąskie gardło naszej sieci. To pokazuje, jak wiele zmienia Wi-Fi 7 w firmowej sieci.
Materiał powstał we współpracy z firmą TP-Link

3 dni temu






