
Morskie farmy wiatrowe niektórych niepokoją, bo mogą wywiać turystów z polskich kurortów. Ależ skąd, wręcz przeciwnie – przekonują zwolennicy technologii.
Dotychczas to na lądzie wiatraki budziły sprzeciw lokalnych społeczności. Przeszkadzała ich bliskość, rzekome odgłosy, wpływ na zdrowie i fakt, iż zaburzają dobrze znany krajobraz. Teraz problemem stają się konstrukcje znajdujące się z dala od brzegu, ale jednak nie na tyle, by nie dało się ich dostrzec.
– Byłoby lepiej, gdyby wiatraki były niewidoczne – mówi w rozmowie z Radiem Gdańsk Agnieszka Derba, burmistrzyni Łeby.
Jak zaznacza polityczka, wcześniej pojawiły się zapewnienia, iż wiatraki na morzu będą niewidoczne z lądu. Tymczasem burmistrzyni przekonuje, iż „w międzyczasie zwiększyła się moc instalacji i jej wysokość”.
Na potencjalnie odstraszające turystów wiatraki zwracają też uwagę właściciele nadmorskich kurortów. Jedna z właścicielek pensjonatu w rozmowie z rozgłośnią uważa, iż ludzie nad Bałtyk przyjeżdżają „ze względu na wyjątkowy krajobraz, szerokie plaże i piękne widoki”. Teraz panorama będzie zakłócona przez nowe elementy – czyli właśnie pracujące wiatraki.
„Na pewno część turystów wybierze inny, bardziej przyjazny dla oka krajobraz” – obawia się gospodyni pensjonatu.
Maciej Stryjecki, prezes Baltic Power, w rozmowie z Radiem Gdańsk odpowiada na podobne obawy. Jego zdaniem turystów ucieszy fakt, iż w zasięgu wzroku pojawiło się coś nowego, unikatowego. Tym bardziej iż Łeba jest jedynym miejscem w Polsce, gdzie wiatraki przy dobrej pogodzie można zobaczyć na horyzoncie – zaznacza.
Co więcej, wiatraki można obserwować z daleka, ale też z bliższej odległości
Stryjecki podał przykład Szwecji, gdzie organizowane są specjalne wycieczki w okolice morskich turbin. Teoretycznie więc Łeba zyska nową atrakcję turystyczną, o ile znajdą się chętni, by zabierać turystów na takie wyprawy.
Przedstawiciele Baltic Power uspokajają przy tym, iż wiatraki i tak widać tylko w okresie letnim, na dodatek kiedy przejrzystość powietrza jest dobra. W pozostałe części roku turbiny nie będą ponoć dostrzegalne. jeżeli więc ktoś zatęskni za starymi widokami, do Łeby powinien przyjeżdżać w inne pory roku.
Rozumiem obawy i ewentualną tęsknotę za dawnym morskim krajobrazem, ale… czy my rzeczywiście mieliśmy okazję taki obserwować? A ten pomazany ludzką ręką też bywa intrygujący. Zawsze gdy jestem w Gdańsku urzeka mnie widok świateł statków czekających na wejście do portu. Widać ciemne morze i malutkie kropki w oddali. Obraz pozostało bardziej tajemniczy, mroczny, fascynujący.
Mieszkańcy turystycznych miejscowości już wcześniej bali się, iż technologie przepędza gości
Podobne obawy kierowane były pod adresem masztów 5G. Niesłusznie.
Z kolei wiatrakom zarzucano, iż przez ich sąsiedztwo spada wartość działek, co również okazało się nieprawdą. Skoro więc ludzie mogą żyć w pobliżu turbin, to może nie zaskoczy ich widok wiatraków wystających z morza?
Zdjęcie główne: Shutterstock / SI













