
Chińska rakieta Long March 3B została trafiona piorunem zaledwie chwilę po starcie z kosmodromu Xichang.
Choć na dramatycznie wyglądających nagraniach wygląda to niezwykle groźnie i spektakularnie, misja zakończyła się pełnym sukcesem. Rakieta bez żadnych problemów wyniosła na orbitę satelitę Tianlian II-06, pokazując, jak dobrze współczesne systemy kosmiczne radzą sobie choćby z bardzo trudnymi warunkami atmosferycznymi.
Do zdarzenia doszło krótko po starcie rakiety Long March 3B z Centrum Startowego Satelitów Xichang w chińskiej prowincji Syczuan. Nad kosmodromem panowały burzowe warunki, a już kilkanaście sekund po oderwaniu się od wyrzutni rakieta znalazła się w strefie intensywnej aktywności elektrycznej.
Nagrania, które błyskawicznie pojawiły się w mediach społecznościowych, pokazują moment, w którym jasny błysk przecina niebo i trafia bezpośrednio w lecącą rakietę. Ładunek elektryczny rozchodzi się wzdłuż kadłuba rakiety, a następnie podąża w kierunku płomienia silników i ziemi. Z perspektywy obserwatora wygląda to niezwykle efektownie, jednak sam lot przebiegał całkowicie normalnie.
Rakieta nie wykazała żadnych oznak utraty kontroli, nie zmieniła trajektorii i kontynuowała lot zgodnie z planem. Kilkadziesiąt minut później satelita Tianlian II-06 został umieszczony na orbicie transferowej prowadzącej do orbity geostacjonarnej.
Niżej zobaczycie zarówno nagranie przedstawiające moment uderzenia błyskawicy w rakietę, jak i obłędne zdjęcie. Warto kilknąć i powiększyć, bo takich momentów nie oglądamy wiele.
China's Long March 3B struck by lightning during ascent. pic.twitter.com/Qxb5zgJVTw
— Zhao DaShuai 东北进修🇨🇳 Commentary (@zhao_dashuai) July 23, 2026Piorun uderzył w rakietę podczas lotu
Choć mogłoby się wydawać, iż uderzenie pioruna powinno doprowadzić do katastrofy, współczesne rakiety są projektowane z uwzględnieniem takich zagrożeń. Konstruktorzy od dziesięcioleci analizują wpływ wyładowań atmosferycznych na elektronikę i systemy pokładowe.
Kadłub rakiety wykonany jest z materiałów przewodzących lub wyposażony w odpowiednie elementy odprowadzające energię elektryczną. Najważniejsze systemy elektroniczne są zabezpieczone przed impulsami elektromagnetycznymi, a instalacje posiadają liczne zabezpieczenia minimalizujące ryzyko awarii.
Nie oznacza to jednak, iż starty podczas burzy są czymś normalnym. Wręcz przeciwnie, większość agencji kosmicznych bardzo rygorystycznie przestrzega ograniczeń pogodowych. Czasami problemem nie jest choćby naturalny piorun, ale możliwość wywołania wyładowania przez samą rakietę, która przelatuje przez odpowiednio naładowane warstwy atmosfery.
To nie pierwszy taki przypadek w historii
Choć nagrania z Chin zrobiły ogromne wrażenie, historia astronautyki zna już podobne przypadki. Najbardziej znanym pozostaje start misji Apollo 12 w listopadzie 1969 r., zaledwie kilka miesięcy po pierwszym lądowaniu człowieka na Księżycu.
Rakieta Saturn V została wtedy trafiona piorunem dwukrotnie, pierwszy raz około 36 sekund po starcie, a drugi raz kilkanaście sekund później. Wyładowania spowodowały chwilowe problemy z elektroniką statku kosmicznego. Załoga utraciła część wskazań przyrządów, a w centrum kontroli lotu pojawiły się alarmujące komunikaty.
Misję uratowała szybka reakcja kontrolera lotu Johna Aarona, który polecił astronautom przełączyć system Signal Conditioning Electronics (SCE) na zapasowy tryb pracy. Pozwoliło to przywrócić prawidłowe działanie urządzeń i kontynuować lot.
Apollo 12 bezpiecznie dotarł na Księżyc, a astronauci Charles „Pete” Conrad i Alan Bean wykonali zaplanowane prace na powierzchni Srebrnego Globu, po czym cała załoga szczęśliwie wróciła na Ziemię.
Z kolei w maju 2019 r. piorun trafił podczas startu rosyjską rakietę Sojuz 2-1b.
Burze są jednym z największych zagrożeń dla startów
Dzisiejsze rakiety są znacznie bardziej odporne na zakłócenia elektryczne niż konstrukcje sprzed kilkudziesięciu lat, jednak pogoda przez cały czas odgrywa kluczową rolę podczas planowania startów. Silny wiatr, gęste chmury burzowe czy ryzyko wyładowań atmosferycznych regularnie zmuszają operatorów do przekładania misji choćby o kilka dni.
Przypadek chińskiej rakiety Long March 3B pokazuje jednak, iż dobrze zaprojektowane systemy mogą poradzić sobie choćby z tak nieprzewidywalnym zjawiskiem jak bezpośrednie uderzenie pioruna. Choć nagrania wyglądają jak scena z filmu science fiction, w rzeczywistości zakończyły się one jednym z najbardziej rutynowych sukcesów chińskiego programu kosmicznego – satelita trafił na zaplanowaną orbitę, a cała misja przebiegła zgodnie z planem.













