W PKP Intercity marzą o internecie satelitarnym. Marzę razem z nimi

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

PKP Intercity już myśli o internecie satelitarnym, bo dziś dostępna technologia wciąż sprawia wiele problemów.

Testy internetu satelitarnego w pociągach PKP Intercity już się odbywały. Pierwsze wnioski były dla przewoźnika optymistyczne. Okazuje się, iż technologia dalej jest sprawdzana.

– PKP Intercity prowadzi w tej chwili zaawansowane testy różnych technologii Internetu satelitarnego dla kolei, w tym rozwiązań Starlink oraz Eutelsat OneWeb. Dotychczasowe testy, przeprowadzone w pociągach bez pasażerów, potwierdziły możliwość wykorzystania tych technologii do poprawy dostępu do internetu na pokładzie – poinformowało Rynek Kolejowy biuro prasowe przewoźnika.

Już teraz PKP Intercity zauważa, iż internet satelitarny może „skutecznie uzupełniać sieci komórkowe w miejscach, gdzie zasięg naziemny jest niewystarczający do zapewnienia stabilnej usługi podczas jazdy pociągu”.

W planach są testy z udziałem pasażerów. PKP Intercity przyznaje, iż w „perspektywie długoterminowej przewidywane jest wyposażenie w odbiorniki satelitarne składów Pendolino oraz nowych pociągów dużych prędkości”.

A co z internetem tu i teraz?

Internet satelitarny staje się normą na pokładach nawet tanich linii lotniczych, więc trzeba czekać, aż pojawi się w pociągach, aby wreszcie podczas podróży po torach nie było problemów z dostępem do sieci? Wcześniejsze testy wykazały, iż internet satelitarny w pociągach potrafi zapewnić najwyższą jakość sygnału przez 54,5 proc. czasu podróży. W przypadku GSM wynik ten wynosił 18,6 proc. Co więcej, jakość sygnału była zła lub bardzo zła tylko przez 5,5 proc. jazdy, natomiast w przypadku sieci GSM kłopoty występują 15 proc. podróży. O czym wielu pasażerów zdążyło się pewnie wielokrotnie przekonać.

Plany związane z internetem satelitarnym nie mogą więc dziwić, skoro samo PKP Intercity przyznaje, iż technologia może poprawić dostęp do internetu na pokładzie. Ale czy do tego czasu skazani jesteśmy na utrudnienia?

A te wciąż występują, czego dowodem są narzekania podróżnych w sieci. Niby PKP Intercity inwestuje w nowy sprzęt i od lat zapowiada poprawę. Przewoźnik tłumaczy jednak, iż to nie tylko od nich zależy jakość usługi.

W odpowiedzi na pytania posłanki Pauliny Matysiak zwrócono uwagę, iż „jakość i ciągłość sygnału zależą od operatorów komórkowych”. Spółka inwestuje we wzmacniacze sygnału, ale jeżeli zasięgu na danym odcinku nie ma – lub też stacja bazowa jest przeciążona – to przewoźnik nie ma na to wpływu.

Problem ten poruszał już rok temu wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. W rozmowie z portalem wnp.pl mówił, iż „operatorzy stawiają maszty tam, gdzie im się to opłaca”, chociaż „mają zobowiązanie dotyczące między innymi pokrycia zasięgiem szlaków kolejowych”.

W lipcu 2026 r. wiceminister Michał Gramatyka, odpowiadając na pytania zadane również przez Paulinę Matysiak, przekazał, iż Ministerstwo Cyfryzacji zorganizowało we wrześniu 2025 r. „spotkanie, na które zostali zaproszeni przedstawiciele operatorów komórkowych i przewoźników kolejowych”.

W tym miejscu należy wskazać, iż podstawowym wnioskiem z prowadzonej korespondencji i spotkania był fakt, iż zasięg telefonii komórkowej w pociągach jest w ogromnym stopniu uzależniony od samej konstrukcji składów kolejowych, które pod wieloma względami działają jak fizyczna bariera dla fal radiowych, przypominając tzw. klatkę Faraday’a. Współczesne wagony i elektryczne zespoły trakcyjne są budowane z wytrzymałych materiałów – ich pudła powstają ze stali lub aluminium, a szyby są pokrywane specjalnymi, metalizowanymi warstwami termoizolacyjnymi, które mają chronić wnętrze przed nagrzewaniem. Niestety, ta metalowa powłoka oraz gęste zbrojenie konstrukcji niemal całkowicie blokują, odbijają lub drastycznie tłumią sygnał radiowy wysyłany przez stacje bazowe (BTS) operatorów komórkowych. Podobna sytuacja występuje również w przypadku zaniku sieci w windach – przekazał Michał Gramatyka.

Wiceminister cyfryzacji wyjaśnił, iż „sama rozbudowa infrastruktury polegająca na postawieniu nowych stacji bazowych na szlakach kolejowych nie wpłynie na polepszenie zasięgu wewnątrz składów pociągu”. Dlatego przewoźnicy muszą instalować wzmacniacze sygnału.

Instalacja wzmacniaczy sygnału (tzw. repeaterów) bezpośrednio w pociągach to najważniejszy element wpływający na polepszenie zasięgu wewnątrz składów pociągów. Bez nich choćby najgęstsza sieć masztów postawionych przez operatorów wzdłuż torów nie przyniesie pasażerom pełnego komfortu – odpowiedział Gramatyka.

Czyli obserwujemy coś na zasadzie przerzucania się gorącym kartoflem

Trzeba stawiać maszty – mówią przewoźnicy. To nic nie da, potrzebne są wzmacniacze sygnału – słyszą w odpowiedzi. No ale przecież je instalujemy – ripostują. A efekt jest taki, iż podróżni jak narzekali na problem z dostępem do sieci w pociągach, tak przez cały czas to robią.

Posłanka w swoich pytaniach skierowanych do przewoźnika poruszyła też kwestię informacji nt. dostępu do WiFi i ewentualnego braku zasięgu. Jej zdaniem podróżni powinni wiedzieć, na jakich odcinkach można spodziewać się kłopotów. PKP Intercity takich informacji nie planuje jednak udzielać. Według przewoźnika „zasięg zależy nie tylko od rozmieszczenia masztów, ale też od czynników atmosferycznych i awarii infrastruktury – zmiennych zbyt nieprzewidywalnych, żeby je z góry komunikować”, jak mogliśmy przeczytać na stronie Pauliny Matysiak.

W odpowiedzi na pytania posłanki przewoźnik ujawnił, iż spośród 1952 wagonów w flocie ponad 600 nie ma w ogóle instalacji WiFi (stan na 1 stycznia 2026 r.). Za to WiFi dostępne jest we wszystkich elektrycznych zespołach trakcyjnych (Pendolino, Dartach i Flirtach). Plan uzupełnienia reszty wagonów sięga końca II kwartału 2030 roku – przekazała posłanka.

Zdjęcie główne: PKP Intercity

Idź do oryginalnego materiału