
Rynek telefonów właśnie wpadł w pułapkę, z której trudno będzie się wydostać. Najnowsze prognozy pokazują, iż kolejne generacje urządzeń mogą oferować mniej niż ich poprzednicy, mimo identycznej lub wyższej ceny.
Eldorado, w którym z roku na rok telefony – choćby te z najniższej półki – były lepsze od swoich poprzedników, a współczesny średniak dorównuje 3 lub 4 letniemu flagowcowi dobiegają końca. Tak przynajmniej wynika z najnowszego raportu firmy analitycznej Omdia, według którego gwałtowny wzrost cen pamięci DRAM i NAND zmienia ekonomię produkcji telefonów. Producenci coraz częściej stają przed wyborem: podnieść ceny urządzeń albo ograniczyć ich specyfikację.
Analitycy ostrzegają, iż za tę samą cenę producenci telefonów będą oferować mniej
Analitycy Omdii wskazują, iż pamięć stała się jednym z najdroższych elementów budżetowych telefonów. W pierwszym kwartale 2026 r. koszt pamięci odpowiadał już za blisko 60 proc. całkowitego kosztu produkcji (BOM) telefonów sprzedawanych za mniej niż 400 dol – ok. 1500 zł. W najtańszych modelach kosztujących poniżej 99 dol. (ok. 373 zł) udział ten przekroczył 64 proc.
Jeszcze kilka kwartałów wcześniej sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Omdia wylicza, iż pomiędzy trzecim kwartałem 2025 r. a pierwszym kwartałem 2026 r. udział kosztów pamięci w strukturze produkcji niemal się podwoił w urządzeniach kosztujących mniej niż 400 dol. Podwyżki dosięgnęły także wyższe półki cenowe, gdzie wydatki na pamięć wzrosły o ponad 100 proc.
Najmocniej odczują to konsumenci szukający tańszych urządzeń. Według prognoz Omdii globalna liczba telefonów kosztujących do 400 dol. spadnie w 2026 r. o ponad 22 proc. rok do roku. Głównym powodem jest rosnąca nieopłacalność produkcji takich modeli przy utrzymaniu atrakcyjnych cen detalicznych.
Jak zauważa Zaker Li, jeden z głównych analityków firmy Omdia, sytuacja będzie się pogarszać wraz z dalszym wzrostem cen pamięci w kolejnych kwartałach. Według niego producenci, tacy jak Transsion, OPPO, vivo, Honor czy Xiaomi, już podnoszą ceny swoich urządzeń, aby utrzymać choćby niewielkie marże.
Rynek tanich telefonów jest wyjątkowo wrażliwy na podwyżki
Jak zauważa Omdia, klienci kupujący urządzenia z niższej półki znacznie częściej rezygnują z zakupu po wzroście ceny niż nabywcy droższych modeli. Z tego powodu wielu producentów stopniowo wycofuje się z segmentu najtańszych telefonów.
Prognozy dla całego rynku również nie napawają optymizmem. Omdia przewiduje, iż globalny rynek telefonów skurczy się w 2026 r. o 12 proc. rok do roku. Jednocześnie segment urządzeń kosztujących powyżej 400 dol. ma zwiększyć dostawy o 5,7 proc. Analitycy wskazują trzy przyczyny tego zjawiska: producenci coraz mocniej koncentrują się na droższych modelach, kolejne podwyżki przesuwają wiele urządzeń do wyższych przedziałów cenowych, a klienci kupujący telefony premium są mniej wrażliwi na wzrost cen.
Droższe telefony dają producentom większe możliwości szukania oszczędności w innych podzespołach. Omdia przewiduje, iż część firm będzie rezygnować z paneli LTPO OLED na rzecz tańszych wyświetlaczy LTPS OLED, co może obniżyć koszt produkcji o 3-5 dol. (ok. 11-19 zł) na każdym urządzeniu. Możliwe są również zmiany w konfiguracji aparatów poprzez zastosowanie mniejszych sensorów lub ograniczenie liczby kamer.
Oszczędności mogą objąć także procesory. W telefonach kosztujących powyżej 600 dol. (ok. 2260 zł) układ SoC pozostaje najdroższym komponentem, dlatego producenci mogą częściej sięgać po platformy z poprzedniej generacji. Według Omdii taki ruch pozwala ograniczyć koszty choćby o 30-40 proc.
Innymi słowy, w tym roku nabywcy mogą spodziewać się, iż za daną cenę otrzymają urządzenie o mniejszych możliwościach, niż mogliby się wcześniej spodziewać – a wszystko to z powodu bańki na rynku sztucznej inteligencji, która spowodowała gwałtowny wzrost popytu na układy pamięci.
Innymi słowy, wszystkie osoby planujące kupić nowego telefona w tym roku mogę się spodziewać, iż za zapłaconą cenę otrzymają urządzenie o mniejszych możliwościach, niż rok czy dwa lata temu. A wszystko to z powodu bańki na rynku sztucznej inteligencji, która spowodowała gwałtowny wzrost popytu na pamięć potrzebnej do budowy infrastruktury dla AI. Kołem ratunkowym w tej sytuacji jest skierowanie się w stronę urządzeń używanych i odnowionych, ale i tu należy liczyć się z podwyżkami cen wynikającymi ze wzrostu popytu








