Używałem iPhone’a 18 Pro Max. Bardzo go chcę, pytanie czy potrzebuję?

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Nie dajcie się zwieść pozorom. Nowe kolory to nie jedyne nowości w iPhone’ach 18 Pro i Pro Max. Tylko czy zmienna przysłona, mniejsza wyspa i lepszy akumulator to wystarczający powód, by je kupić? Sprawdziliśmy.

W tym roku we wrześniu Apple zaprezentował nie jak zwykle cztery, tylko trzy nowe topowe telefony, a dwa z nich, czyli iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max, trafiają do sprzedaży jeszcze we wrześniu. Z obu z nich korzystałem już zaraz po prezentacji w Cupertino, a potem spędziłem już z nimi kilka dni. Pora opowiedzieć o nowościach takich jak zmienna przysłona, nowa Dynamiczna Wyspa i lepszy akumulator, a także zwrócić uwagę na to, czego zabrakło.

iPhone 18 Pro (Max) – recenzja

Rok temu zadebiutowały pierwsze telefony Apple’a o odświeżonej konstrukcji z obudową typu unibody wykonaną z aluminium i ze szklanymi pleckami. W tym roku Apple zdecydował się nie modernizować tego projektu… z zewnątrz. choćby układ guzików też pozostał bez zmian, a to świetne wieści, bo do nowych modeli pasują starsze etui i inne akcesoria, w tym magnetyczne powerbanki i portfele.

iPhone 18 Pro (Max) ma identyczne wymiary, co iPhone 17 Pro (Max)
Różnicę widać dopiero po odblokowaniu; w nowych modelach jest mniejsza Dynamiczna Wyspa
Telefon jest zgodny ze starymi etui oraz akcesoriami typu MagSafe
Do nowych modeli iPhone’ów pasuje również mój pad GameSir G8

W przeszłości zdarzały się już sytuacje, gdy Apple przesuwał ociupinkę przycisk lub zmieniał układ wyspy aparatów tak, iż powodowało to konieczność ponownego zakupu etui po przesiadce. Teraz przeskakując na kolejną generację telefonu można dalej używać starych akcesoriów, albo dokupić je – zarówno z tegorocznej, jak i zeszłorocznej kolekcji, czy od Apple’a, czy to od firm trzecich.

https://www.youtube.com/embed/N6_llGgu2Fc

Sam co prawda na co dzień etui z kolei nie noszę, ale mam w szufladzie case’a marki Quadlock do zeszłorocznego iPhone’a 17 Pro Max, dzięki którego przyczepiam telefon do kierownicy w rowerze, a zaraz obok leży też kontroler marki GameSir. Niezwykle mnie cieszy, iż oba te gadżety do iPhone’a 18 Pro Max pasują, podobnie jak oryginalne etui oraz moje powerbanki z MagSafe.

Z telefonów korzysta się przy tym tak samo (nie)wygodnie, jak z ich poprzedników. Po prawej stronie mamy przycisk blokady oraz umieszczony w okolicy kciuka Camera Control, podczas gdy na lewą krawędź trafiła regulacja głośności wraz z Przyciskiem Akcji oraz slotem na kartę SIM. Do tego dochodzą głośniki stereo oraz port USB-C (USB 3.2 Gen 2) do transferu danych oraz ładowania.

iPhone’y 18 Pro (Max) mają port USB-C działający w standardzie USB 3.2 Gen 2

Nowe kolory iPhone’ów Pro z 2026 r. i pasujące do aluminium szkło

To, co się zmieniło w kontekście designu nowych sprzętów, to paleta barw. Mamy teraz nie trzy, a cztery warianty do wyboru i to niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na model 18 Pro, czy 18 Pro Max. W każdym przypadku szkło na pleckach znacznie mniej się teraz wyróżnia niż ostatnio, a ten wysoki kontrast między dwoma fragmentami obudowy w przypadku 17 Pro i 17 Pro Max mnie uwierał.

Najbardziej przeszkadzało mi to w przypadku zeszłorocznych modeli srebrnych, gdzie płytka była biała, ale i w pozostałych dwóch wersjach szkło w konkretnych warunkach oświetleniowych miewało zupełnie inny odcień niż aluminium. Teraz, poza wspomnianym modelem o nazwie Silver mamy jeszcze trzy, a wszystkie są zupełnie nowe: Burgundy, Glacier oraz Black.

Tym najciekawszym kolorem jest teraz oczywiście burgundowy, który na żywo robił piekielnie dobre wrażenie – ale obawiam się, iż na dłuższą metę mógłby mi się znudzić niemal równie szybko, co zeszłoroczna kosmiczna pomarańcz. Innym zwracającym na siebie uwagę wariantem jest z kolei ten błękitny. Tę barwę ma testowany przeze mnie iPhone 18 Pro i jego fanem akurat nie jestem.

iPhone 18 Pro Max i cztery wersje kolorystyczne

Jestem przy tym przekonany, iż masa osób czekała na ten ostatni, którym jest… czarny. To o tyle istotne, iż w przypadku poprzedniej kolekcji nie było ani czarnego, ani choćby odcieni szarości – w przypadku ciemnej wersji musieliśmy zadowolić się granatem. iPhone 18 Pro Max w tym wykończeniu wygląda świetnie, bo od frontu dookoła wyświetlacza nie przebija się jaśniejszy kolor plecków.

Dynamiczny Archipelag zamiast Dynamicznej Wyspy

Jeśli przy froncie z kolei już jesteśmy, to warto nadmienić, iż praktycznie nie ma zmian w przypadku wyświetlaczy typu OLED. Te mają przekątne o identycznej długości 6,3 cala oraz 6,9 cala, odpowiednio w modelach 18 Pro i 18 Pro Max, co w przypadku poprzedników. Pod kątem parametrów to jak zwykle topowa półka, a 3000 nitów jasności pozwalają komfortowo korzystać z telefonów w słońcu.

Jeśli z kolei chodzi o rozdzielczość, to ta ponownie jest na tyle wysoka, iż nie sposób dostrzec pojedynczych punktów, a zagęszczenie pikseli w obu modelach jest na poziomie 460 ppi. Panele odświeżane są oczywiście z częstotliwością do 120 Hz, obsługują tryb Always on Display, mają dodatkową warstwę antyodblaskową i ponownie chroni je szkło Ceramic Shield 2. generacji.

Dynamiczna Wyspa mieści teraz do trzech aplikacji zamiast do dwóch

Z doświadczenia wiem już, iż to ceramiczne szkło nie jest w pełni odporne na zarysowania, bo w iPhonie 17 Pro Max na panelu pojawiła mi się jedna brzydka rysa, ale to i tak kilka jak na to, co w ostatnim roku ten telefon zniósł – parę razy upadł, a i zdarzyło mi się przez nieuwagę wrzucić do kieszeni z nim klucze. Naklejenie folii lub dodatkowego ochronnego szkła na ekran jak zawsze nie jest złym pomysłem.

Na uwagę zasługuje przy tym nowa, mniejsza Dynamiczna Wyspa. Co ważne, to nie tylko walor estetyczny, ale i użytkowy, bo nazywam ją teraz pieszczotliwie Dynamicznym Archipelagiem. Do tej części ekranu da się teraz zminimalizować nie dwie, jak poprzednio, tylko trzy apki naraz, a do tego iOS 27 pozwala obsługiwać te mini-widżety zarówno w trybie poziomym, jak i pionowym.

Akumulatory z iPhone’ów 18 Pro (Max) robią wrażenie i szybciej się ładują

Nowe telefony Apple’a są cięższe od swoich odpowiedników z poprzedniej kolekcji, co obiektywnie jest wadą, ale tak po prawdzie mi to jakoś szczególnie nie przeszkadza, choćby w przypadku tego większego modelu. iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max ważą odpowiednio 211 g i 249 g, podczas gdy w przypadku iPhone’ów 17 Pro i 17 Pro Max te wartości wynosiły z kolei 206 g i 233 g i zwłaszcza w tym drugim przypadku jest to faktycznie odczuwalne.

iPhone 18 Pro vs iPhone 18 Pro Max

Jako iż od lat korzystam z tych przerośniętych Pro Maksów, które i tak wypychają kieszeń i w niej ciążą, to już się do noszenia cegły przyzwyczaiłem, a te parę gramów nie robi mi różnicy. Cieszy natomiast, iż Apple odszedł od trendu odchudzania swoich topowych telefonów ponad miarę. Teraz zamiast tego wkłada do nich coraz większe akumulatory i to się akurat chwali.

Wedle zapewnień producenta mniejszy iPhone 18 Pro ma oferować dłuższy czas pracy od większego iPhone’a 17 Pro Max, a nowy iPhone 18 Pro Max ma działać z dala od gniazdka o choćby 6 godz. dłużej od poprzednika. Ma się to przekładać na do 45 godz. oglądania wideo z iTunes Store w trybie HDR oraz do 30 godz. tzw. „typowego użytkowania” (na bazie tego, co użytkownicy iPhone’ów zwykle robią).

iPhone’y 18 Pro i Pro Max nieco szybciej się przy tym ładują – wedle specyfikacji od zera do połowy akumulator ładowarką o mocy od 60 W w górę uzupełnimy w zaledwie kwadrans i pokrywa się to z testami w praktyce. przez cały czas nie są to wartości osiągane przez chińską konkurencję, ale w praktyce są wystarczające do tego, by zapewnić użytkownikowi komfort oraz spokój ducha.

iPhone 18 Pro Max destroyed the battery test

It has the largest battery capacity on an iPhone, combined with the new efficient 2nm A20 Pro chip

I hope he used a brand new S26 Ultra for the test pic.twitter.com/3v9bibokoc

— CID (@theonecid) September 16, 2026

Na nasze długodystansowe testy ogniwa przyjdzie czas, gdy dane się ułożą i wszystko się poindeksuje. W przypadku iPhone’a 17 Pro Max, gdy wykorzystywałem go do kręcenia wideo, zwykle i tak w połowie dnia musiałem szukać w plecaku powerbanka, ale pod kątem czasu pracy nowych modeli jestem dobrej myśli. Na pokładzie mamy w końcu nie tylko szybszy, ale i jeszcze bardziej energooszczędny procesor.

Co nowego w chipie Apple A20 Pro?

Chipem, który napędza wszystkie nowe telefony Apple’a, jest Apple A20 Pro, który w benchmarkach wręcz bryluje. Wykonany został w procesie technologicznym 2 nm i ponownie ma 6 rdzeni CPU, w tym dwa zapewniające wysoką wydajność. Ma to zapewniać choćby 20-procentowy skok dostępnej mocy obliczeniowej względem układu A19 Pro z iPhone’ów 17 Pro i 17 Pro Max.

Do tego w nowym chipie Apple A20 Pro pojawiło się nie 6-rdzeniowe, a 7-rdzeniowe GPU, zapewniające o 40 proc. wyższą wydajność w porównaniu do chipu poprzedniej generacji, w tym ze sprzętową obsługą Ray Tracingu. Mamy też podwójne NPU, czyli łącznie 32 rdzenie. Do tego pamięć montowana w nowych urządzeniach komunikuje się z układem typu SoC o połowę szybciej niż do tej pory.

A ile tej pamięci mamy? Na pokładzie znalazło się ponownie 12 GB RAM-u, co oczywiście biorąc pod uwagę rosnące lawinowo koszty tego komponentu akurat nie dziwi. Na szczęście historycznie system iOS od zawsze radził sobie lepiej z wykorzystaniem zasobów od konkurencyjnego Androida. Pozostaje jedynie żywić nadzieję, iż za kilka lat ta ilość nie okaże się wąskim gardłem…

Tak czy inaczej pod względem wydajności Apple dał nam kolejny przełom. W utrzymaniu telefonu na wysokich obrotach przez dłuższy czas ma pomagać przeprojektowana komora parowa o trzykrotnie większej powierzchni niż rok temu. Do tego kość pamięci umieszczono teraz obok pozostałych komponentów, a nie zaraz nad nimi, by jeszcze bardziej poprawić efektywność cieplną.

A po co aż tyle mocy w telefonie? Z jednej strony możemy odpalać gry ze wspieranym sprzętowo śledzeniem promieni, a z drugiej uruchamiać lokalnie duże modele językowe, co pozwala korzystać z AI bez konieczności wysyłania danych do chmury. Do tego potężny procesor w telefonie potrzebny dziś jest do tego, by… robić dobre zdjęcia i kręcić profesjonalnie wyglądające filmy.

iPhone 18 Pro (Max) z aparatem, który umie nowe sztuczki

Algorytmy stale przetwarzają w tle masę danych dotyczących każdego kadru i od lat „lepią” docelową fotografię z kilku różnych ujęć. W przypadku wideo stale analizują zawartość kadru, w tym od dzisiaj poprzez np. skupianie się na postaci w danej scenie choćby w chwili, gdy ta znajdzie się poza kadrem; jak tylko pojawi się w nim ponownie, to system będzie wiedział, co robić.

Pod kątem sprzętowym nowości też nie zabrakło. W tym roku usprawniony został w iPhone’ach 18 Pro i 18 Pro Max aparat główny, a konkretnie obiektyw nazywany szerokim (portretowy i ultraszerokątny mają te same parametry, co rok temu, tak jak kamerka do selfie). Oba nowe modele robią też identyczne zdjęcia, więc nie musimy brać przerośniętego modelu dla ciut lepszego aparatu, jak to czasem bywało.

Obiektyw szeroki, tak jak pozostałe dwa na pleckach, chwyta kadry o wielkości do 48 Mpix przy zachowanym z poprzedników ekwiwalencie ogniskowej 24 mm. To, co jest nowością, to pierwszy fizyczny mechanizm zmiennej przysłony w telefonie Apple’a, który w domyślnym trybie działa, rzecz jasna, automatycznie. Da się jednak wymusić zmianę manualnie na jeden z czterech presetów:

  • f/1.48;
  • f/1.8;
  • f/2.8;
  • f/4.0.

Ta główna matryca ma tę samą wielkość, co ostatnio, czyli 1/1.28”, ale szeroki obiektyw jest jaśniejszy. W przypadku iPhone’ów 17 Pro i Pro Max wartość przysłony wynosiła f/1.8, a tu może być zarówno niższa, jak i wyższa, więc możemy modyfikować optyczny efekt bokeh. A czy wpływa to jakoś diametralnie na jakość zdjęć? Nie, bo te i rok temu wychodziły świetnie, ale pasjonaci fotografii z pewnością to docenią.

Możliwość zmiany przysłony nie jest jedyną nowością przygotowaną w systemowej aplikacji Aparat z myślą o profesjonalistach. iOS 27 pozwala przypiąć w jej górnym obszarze dodatkowe kontrolki, w tym np. histogram, regulację migawki oraz korektę balansu bieli. Do tego w każdym z trybów możemy dodać te dodatkowe opcje. iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max poprawiły się również pod kątem wideo.

iPhone 18 Pro Max, przysłona f/4.0
iPhone 18 Pro Max, przysłona f/2.8
iPhone 18 Pro Max, przysłona f/1.8
iPhone 18 Pro Max, przysłona f/1.48
iPhone 18 Pro Max – ręczna zmiana przysłony, sample pomniejszone do 1280 px na dłuższym boku
iPhone 18 Pro Max sample photo, dzień 0.5x
iPhone 18 Pro Max sample photo, dzień 1x
iPhone 18 Pro Max sample photo, dzień 2x
iPhone 18 Pro Max – przykładowe zdjęcia dzienne, sample pomniejszone do 1280 px na dłuższym boku
iPhone 18 Pro Max sample photo, noc 0.5x
iPhone 18 Pro Max sample photo, noc 1x
iPhone 18 Pro Max sample photo, noc 2x
iPhone 18 Pro Max sample photo, noc 4x
iPhone 18 Pro Max – przykładowe zdjęcia nocne, sample pomniejszone do 1280 px na dłuższym boku

Wideo filmowe od dzisiaj w 60 FPS-ach i nowości dla muzyków

iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max nauczyły się wreszcie nagrywać timelapse’y w 4K z obsługą trybu HDR oraz wreszcie nagrywają wideo w trybie filmowym z rozmyciem tła nie tylko w 24 lub 30, ale i w 60 kl./s. Tę nowość doceniam, bo przyda mi się w pracy – wcześniej z tego trybu nie korzystałem podczas kręcenia rolek na nasze profile, bo wolałem wyższą płynność.

Co ciekawe, rozmycie tła możemy teraz dodać choćby do klipów nakręconych w klasycznym trybie i to już po zarejestrowaniu materiału, jeżeli po drodze zmieni się nam koncepcja. Nie mamy co prawda wtedy wszystkich bajerów związanych ze śledzeniem konkretnych postaci w ramach tej samej sceny, ale i tak można w ten sposób uatrakcyjnić lub wręcz uratować wiele zwykłych nudnych ujęć.

Oczywiście podobnie tak jak poprzednio profesjonaliści mogą pójść o krok dalej i skorzystać z nagrywania w trybie ProRes RAW z LOG-iem 2. generacji, aczkolwiek wybranie tej najwyższej możliwej jakości przez cały czas wymaga podpięcia do telefonu zewnętrznego nośnika danych. Możliwości w tym zakresie, jakie daje tam niepozorne urządzenie, jak telefon, są jednak naprawdę ogromne.

Wykrywanie osoby w kadrze działa jak trzeba!
A co w sytuacji, gdy ta osoba zniknie z kadru?
iPhone 18 Pro (Max) ją zapamięta!
Po powrocie do kadru od razu ją wychwyci!
Nie musimy ponownie ustawiać punktu skupienia ostrości manualnie.

Warto też dodać, iż Apple pomyślał o… muzykach. od dzisiaj algorytmy oczyszczania ścieżki audio w trybie Studyjnym mogą wykrywać dźwięki instrumentów i zachowywać ich brzmienie tak, jak głosu, przy wycinaniu hałasu z nagrania. Wisienką na torcie jest zaś fakt, iż działa to zarówno przy nagrywaniu wideo, jak i w systemowej aplikacji Dyktafon (po zarejestrowaniu klipu trzeba wejść w menu edycji).

Co jeszcze warto wiedzieć o specyfikacji iPhone’ów 18 Pro i 18 Pro Max?

W obudowach zmieściły się nowoczesne moduły łączności, w tym Wi-Fi 7 rozpędzające się w praktyce do 1,5 Gb/s przy pobieraniu danych z użyciem routera Funbox 10 oraz Bluetooth 6.0. Do tego mamy oczywiście NFC, GPS i UWB 2. generacji do precyzyjnego namierzania sprzętów i ludzi, a także awaryjny moduł łączności satelitarnej. To jednak wszystko już było i w poprzednich modelach.

Warto przy tym dodać, iż istnieją różnice sprzętowe w zależności od tego, czy zdecydujemy się kupić iPhone’a w Europie, czy też w Stanach Zjednoczonych. Ponownie na rodzimym rynku dostępne są wyłącznie modele z modemami 5G od Qualcomma z obsługą mmWave. Na naszym rynku mamy do dyspozycji modemy produkcji własnej Apple’a, czyli C2, przez cały czas bez obsługi mmWave.

iPhone 18 Pro Max

Dla klientów z Polski mam też jedną złą wiadomość. iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max z dystrybucji europejskiej przez cały czas wyposażone są w fizyczny slot na SIM-a. Dla osób, które i tak korzystają z wirtualnej karty, to wada, bo amerykańskie modele, obsługujące wyłącznie eSIM, mają… ciut większe akumulatory. A to i tak nie koniec złych wiadomości, bo hardware to jedno, a software drugie.

Słoń, tzn. Siri w europejskim pokoju

Specyfikacja sprzętowa w przypadku telefonów to podstawa, ale na co nam te megapiksele i gigaherce, jeżeli oprogramowanie nie robi z nich użytku? Na szczęście w przypadku iOS 27, zwłaszcza w kontekście foto i wideo, nie mamy na co narzekać, bo te telefony są jednymi z najlepszych aparatów i kamer, jakie dziś da się schować w kieszeni. Jest jednak jedno duże „ale” w postaci nowej Siri i AI.

Asystent głosowy firmy z Cupertino pojawił się wraz z iPhone’em 4s już 15 lat temu, a do dziś nie doczekał się polskiej wersji językowej. Apple z kolei rozwija swoje Apple Intelligence oraz nową wersję Siri AI w formie dopakowanego funkcjami chatbota bazującego na Google Gemini, ale i ten nie jest oficjalnie dostępny w Polsce. Wszystko przez spór korporacji z Unią Europejską.

iPhone 18 Pro

To naprawdę frustrujące, bo okazało się, iż sam chatbot Siri… na życzenie po polsku rozmawiać może, o ile przebywamy poza Unią oraz mamy ustawiony główny język iPhone’a na angielski. Nam pozostają „zwykłe” aplikacji AI od firm trzecich, które z systemem Apple’a w tak silny sposób się nie integrują. No i możemy zapomnieć o cyfrowym podpisywaniu zdjęć poprzez funkcję Apple Reference Image. Ech…

W rezultacie iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max sprzedawane na naszym rynku są programowo wykastrowane z tych najciekawszych nowości, w tym z asystenta analizującego na żywo obraz z kamery oraz choćby treści wyświetlane na ekranie. Póki jednak Apple się z urzędnikami nie dogada, póty możemy o Apple Intelligence i Siri AI w Polsce zapomnieć, płacąc za sprzęty oczywiście pełną cenę.

Dostępność, wersje i ceny nowych topowych iPhone’ów

Apple dał swoim urządzeniom różne nazwy, ale to tak naprawdę te same urządzenia różniące się jedynie gabarytami. iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max dostępne są przy tym, jak już wspominałem, w czterech wersjach kolorystycznych, a do tego dla wszystkich z tych ośmiu modeli dochodzą po cztery warianty różniące się pojemnością: 256 GB, 512 GB, 1 TB i 2 TB (po raz pierwszy w tym małym modelu).

iPhone 18 Pro Max

Niestety tak jak specyfikacja prezentuje się świetnie, tak mam złą wiadomość dotyczącą cen. iPhone 18 Pro w bazowej wersji 256 GB wyceniony został na 6299 zł, podczas gdy za iPhone’a 18 Pro Max o tej samej pojemności zapłacimy 6799 zł. Ceny obu modeli są wyższe o 500 zł (i o 100 dol. w Stanach Zjednoczonych) w porównaniu do kwot, za które na premierę mogliśmy kupić poprzednie modele.

Nie jest też lekko, jeżeli chodzi o dopłaty do wyższych wersji pojemnościowych. jeżeli chcemy mieć dostęp do 2 TB pamięci wewnętrznej, musimy dołożyć kolejne 6 tys. zł, podnosząc bazową cenę niemal dwukrotnie. Mimo to na egzemplarze telefonów, które Apple przygotował na nasz rynek, chętni są; czas oczekiwania wynosi już od 2 do 3 tygodni na iPhone’a 18 Pro i od 3 do 4 tygodni na iPhone’a 18 Pro Max.

iPhone 18 Pro (Max) – czy warto kupić?

A czy w kontekście wspomnianych wyżej cen i braków nowe sprzęty można polecić? Tak, ale jak zawsze pod paroma warunkami. To bez dwóch zdań najpotężniejsze telefony, jakie Apple kiedykolwiek stworzył, a do tego zamknięto je w sprawdzonej już obudowie, a także usprawniono w nich bebechy oraz aparat.

Jeśli kogoś stać, by wysupłać tak dużą kwotę na telefon, to z pewnością będzie zadowolony, ale z czystym sumieniem mogę je polecić tym osobom, które potrzebują tak dobrego aparatu do codziennej pracy. iPhone’y 18 Pro to z jednej strony produkty premium, a z drugiej – prawdziwe woły robocze.

Firma postawiła w tym roku nie na jakieś niesprawdzone wodotryski, tylko na usprawnienie dotychczasowego projektu. I chwała jej za to, bo od narzędzia do pracy, jakim w moim przypadku jest telefon, oczekuję przewidywalności i powtarzalności. iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max zapewniają mi właśnie to.

Jednocześnie trzeba mieć na uwadze, iż chociaż płacimy krocie, to otrzymujemy pod pewnymi względami produkt niepełnowartościowy. Nie ma żadnej gwarancji, iż Apple Intelligence i Siri AI pojawi się w Europie w przewidywalnej przyszłości. Na polskiego asystenta czekamy już półtorej dekady.

Pamiętajmy też, iż już w przyszłym miesiącu do sprzedaży trafi iPhone Duo, czyli pierwszy składany iPhone w historii, a ten zapowiada się naprawdę smakowicie. Miałem okazję z niego korzystać i od razu urzekł mnie jakością wykonania, jak i dopasowanej do niej nowej odsłony iOS-a z przeprojektowanym interfejsem.

Za ten model zapłacimy od 10 tys. bez złotówki w górę, czyli o mniej-więcej połowę więcej niż za iPhone’y 18 Pro i Pro Max, a aparat ma rodem z kosztującego ok. 3x mniej iPhone’a 17e. Mimo to, ze względu na nowy format nazywany paszportowym, jest wręcz magiczny. Zupełnie jakby pochodził z przyszłości.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone nowościom Apple’a:

Z tego powodu jestem przekonany, iż osoby poszukujące luksusowego telefonu z segmentu premium, będą zachwycone iPhone’em Duo i to w niego powinny celować. jeżeli jednak jakość zdjęć i filmów chwytanych telefonem jest kluczowa, to iPhone’y 18 Pro i 18 Pro Max, mimo braków programowych, będą strzałem w dziesiątkę.

Idź do oryginalnego materiału