Używałem Galaxy Z Folda 8 Ultra przez miesiąc. Jest ultra dojrzały, więc czas na ultra zmiany

konto.spidersweb.pl 7 godzin temu

Spędziłem miesiąc z Galaxy Z Fold 8 Ultra. Jak topowy składak Samsunga spisuje się podczas codziennego użytkowania? Jest odczuwalnie lepiej względem poprzednika, ale najwyższy czas na potężne zmiany. Przedni ekran MUSI dostać klasyczne proporcje.

Nowy Galaxy Z Fold 8 Ultra to pierwszy duży składak Samsunga, w którym przestałem spoglądać wieczorami na ikonę baterii. Po ponad miesiącu użytkowania to właśnie efektywność energetyczna – poza rozkładanym ekranem – jest dla mnie największym atutem tegorocznego modelu.

Ulepszenie akumulatora z 4400 do 5000 mAh i szybsze ładowanie to z perspektywy czasu najlepsze ulepszenia

Wzrost pojemności akumulatora o 13% nie jest rewolucyjny, ale właśnie te 13% sprawia, iż telefon kończy dzień bez automatycznego przechodzenia w tryb oszczędzania energii. Zeszłoroczny Fold 7 lądował na stoliku nocnym z 15-20% pozostałej baterii. Czasem choćby mniej, jeżeli straciłem rachubę czasu przy Wuthering Waves. Z Foldem 8 Ultra zapas energii jest większy, co za tym idzie, większy jest komfort użytkownika.

Istotne uzupełnienie pojemniejszego akumulatora stanowi szybsze ładowanie: 45W przewodowo oraz 25W indukcyjnie. Wciąż skromnie z perspektywy możliwości chińskich telefonów, ale odczuwalnie lepiej względem poprzednika. Pół godziny ładowania po kablu sprawia, iż mam grubo ponad 60 proc. energii. Przy 45W szybkie podładowywanie w samochodzie, na przykład w drodze na siłownię, zyskuje sens.

Mimo tych usprawnień, Galaxy Z Fold 8 Ultra nie jest najbardziej pojemnym energetycznie składakiem na rynku. Dwa dni spokojnego użytkowania wciąż są poza zasięgiem urządzenia. Za to pełen dzień intensywnego katowania telefonu, wliczając w to robienie wielu zdjęć oraz granie w wymagające produkcje 3D, nie sprawia w końcu, iż wieczorem musimy szukać kabla USB-C.

Bezkonkurencyjny jest natomiast rozkładany ekran. Ta 8-calowa tafla AMOLED 2X nie ma sobie równych

Kategoria, w której Samsung nosi koszulkę lidera, to jakość wewnętrznego wyświetlacza. Nowy Galaxy Z Fold 8 Ultra podbił rozdzielczość 8-calowego panelu AMOLED 2X do 2504 na 2256 pikseli, co daje ekstremalnie imponujące zagęszczenie 422 ppi. Obraz jest ostry jak brzytwa. Kosmiczna klarowność, co doceniam zwłaszcza czytając na rozłożonym ekranie dokumenty. Czuję, jakbym trzymał w dłoni magazyn wydrukowany na jakościowym papierze.

Do tego rozkładany ekran jest niezwykle jasny, ze szczytowymi 3000 nitami, wobec 2600 nitów w zeszłorocznym modelu. Oczywiście 3k to wartość skrajna, wyświetlana na malutkiej części ekranu, służąc przede wszystkim do zwiększania sugestywności kadru HDR. Jednak wyższa jasność w duecie z nową powłoką antyrefleksyjną sprawia, iż Galaxy Z Fold 8 Ultra jest odczuwalnie czytelniejszy w pełnym słońcu. Różnicę czuć od razu, czytanie stron WWW w ogrodzie podczas południowego słońca nie jest żadnym problemem.

Zestawiając ekran Galaxy Z Fold 8 Ultra ze składakami Honora czy Motoroli, Samsung ma potężną, widoczną gołym okiem przewagę. Jestem użytkownikiem, który sporo czyta i sporo gra. Podczas obu tych czynności AMOLED 2X naprawdę bryluje, mówimy o absolutnie topowym doświadczeniu w świecie telefonów. Gracze docenią też 120 Hz maksymalnego odświeżania.

To świetna okazja, aby porozmawiać o bruździe ekranowej. Moje doświadczenia są inne od większości testerów

Przeglądając recenzje, zwłaszcza zagraniczne, napotykam na zachwyty związane z gładką taflą rozkładanego wyświetlacza. Środkowa bruzda rzekomo ma być już niemal niewidoczna. Może to kwestia mojego egzemplarza, ale mam inne odczucia. Wgłębienie Galaxy Z Fold 8 Ultra jest praktycznie tak samo głębokie, jak w poprzednim modelu. Po czasie nieco się „wypełnia”, ale nie znika. Uważam, iż pod tym względem Honor ma przewagę.

Natomiast samo działanie zawiasu jest tip top. Galaxy Z Fold 8 Ultra rozkłada się jeszcze łatwiej niż poprzednik. Oznacza to, iż wprawny użytkownik składaków bez problemu otworzy ten telefon jedną dłonią. Mechanizm zawiasu jest płynniejszy, stawia mniejszy opór i nie budzi jakichkolwiek zastrzeżeń. Technologia ewidentnie dojrzała.

Samsung wyłapuje natomiast potężnego minusa za kategorię ochrony. W 2026 roku IP48 w składaku to po prostu za mało. Zaczynamy się już przyzwyczajać do IP68. Nie tylko w chińskich modelach, ale także zachodnich Pixelach. Koreańczycy muszą podkręcić tempo. Nie może być tak, iż wciąż boję się korzystać z topowego telefonu na miejskiej plaży albo na brzegu basenu.

Moje największe zastrzeżenie – poza IP48 – to przedni ekran. W kolejnych Foldach Ultra musi się on zmienić

Wyświetlacz frontowy nie jest już tak wąski jak w starszych Foldach, ale wciąż odbiega proporcjami od klasycznego telefonu. Tymczasem inni producenci oferują już przednie panele w klasycznych wymiarach. Ze złożonego Galaxy Z Folda 8 Ultra jak najbardziej da się korzystać, ale nie jest to ten sam poziom komfortu, co w klasycznym telefonie. Albo choćby co w składakach „portfelowych” jak fenomenalny Fold 8 bez Ultra w nazwie.

Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która MUSI zmienić się w przyszłorocznym Galaxy Z Fold 9 Ultra, byłby to właśnie przedni wyświetlacz. choćby IP48 tak mi nie przeszkadza jak wąski, ograniczający przestrzeń roboczą panel. Złapałem się na tym, iż jestem w stanie otwierać składaka choćby podczas pisania SMS-ów (!), byle nie korzystać z przedniego ekranu.

Na koniec zostawiam solidny aparat. Po miesiącu jedyne, co mnie w nim uwiera, to zoom

Główny obiektyw 200 MP z Samsunga Galaxy S26 oraz ulepszony obiektyw ultraszeroki 50 MP sprawiają, iż testowany telefon to pierwsza liga mobilnego foto. Nie jest to ten sam poziom co u fotograficznych modeli Oppo czy Vivo, ale z perspektywy urządzenia „uniwersalnego” dostajemy świetne zdjęcia. Z głębokim nasyceniem oraz mocno podkręconym kontrastem, ewidentnie skalibrowane pod media społecznościowe.

Z aparatu w Galaxy Z Fold 8 Ultra korzystam naprzemiennie z iPhone’em 17 Pro i nie mam wątpliwości: Samsung zjada Apple w takich obszarach jak fotografie w stylu makro oraz portrety. Tu oczywiście warto docenić możliwość wykonania selfie z głównego obiektywu, widząc podgląd na wielkim ekranie.

Za to obiektyw telefoto powinien już przejść na emeryturę. Samsung jest znany z ekstremalnych cyfrowych przybliżeń, więc na tym tle maksymalny zoom x30 w składaku wypada co najwyżej przeciętnie. Ewidentnie mamy do czynienia ze telefonem do fotografowania jedzenia, portretów oraz ładnych widoczków. Natomiast nowy tryb nocny działa świetnie. To chyba zasługa lepszego ultraszerokiego obiektywu, bo poziom szumu drastycznie spadł, za to ostrość jest imponująca.

Zdjęcia x1
Zdjęcia w stylu makro

Klasyczny Fold doszedł do ściany, czas na zmiany

Samsung ma w ofercie najlepszego składaka na rynku. Tyle tylko, iż to Galaxy Z Fold 8, bez Ultra w tytule. Tamten „portfelowy” kształt przekłada się na kapitalne wrażenia z użytkowania, wzmocnione rewelacyjnymi panelami Samsunga, dopracowanym systemem oraz masą funkcji AI oddanych w ręce polskich użytkowników. Na tym tle Ultras wyraźniej niż kiedykolwiek potrzebuje zmian. Zwłaszcza w zakresie przedniego ekranu oraz kategorii ochrony.

Idź do oryginalnego materiału