Używała kodów do okradania Biedronki. Teraz grozi jej 8 lat więzienia

3 godzin temu

Mieszkanka powiatu śremskiego przez cztery miesiące systematycznie okradała Biedronkę. Sieć zanotowała straty przekraczające pięć tysięcy złotych. Choć sprawczyni liczyła na bezkarność wynikającą z automatyzacji handlu, nowoczesne systemy analityczne oraz monitoring doprowadziły śledczych prosto do jej drzwi.

Kobieta miesiącami korzystała z kodów serwisowych

Proceder trwał od 22 maja do 26 września 2025 roku. W tym czasie podejrzana regularnie odwiedzała ten sam dyskont sieci Biedronka, wypracowując specyficzny sposób omijania zabezpieczeń. Jej działania opierały się na korzystaniu z kodów serwisowych do kas samoobsługowych, w których posiadanie weszła mimo braku uprawnień pracowniczych.

Metoda była prosta: podchodziła do stanowiska z pełnym koszykiem, w którym znajdowała się zarówno droga chemia gospodarcza, jak i artykuły spożywcze. Podczas skanowania wpisywała specjalny kod, który niwelował masę produktów na wadze kontrolnej. Dzięki temu urządzenie nie wykrywało różnicy między towarem w strefie pakowania a tym na liście zakupów.

Manipulowała kasą samoobsługową w Biedronce / Źródło: KPP Śrem

W efekcie, zamiast płacić kilkaset złotych za realną zawartość wózka, kobieta uiszczała symboliczne kwoty za najtańsze produkty, wynosząc zakupy o wartości od 50 do choćby 200 złotych za każdym razem.

Analiza zgromadzonego materiału dowodowego pozwoliła śledczym na odtworzenie pełnej historii aktywności mieszkanki powiatu śremskiego. Łącznie doliczono się 59 przypadków naruszenia prawa. Sumaryczna wartość strat wyniosła blisko 5200 złotych. Przeciętna wartość pojedynczego oszustwa oscylowała w granicach 88 złotych, co prawdopodobnie miało uśpić czujność personelu i systemów kontrolnych.

Kobieta łudziła się, iż pozostanie anonimowa. Natomiast nowoczesny handel detaliczny opiera się na zaawansowanej analityce, która rejestruje każdą nietypową operację na kasie, w tym nieuzasadnione użycie funkcji serwisowych.

Ujęcie z kamery w Biedronce / Źródło: KPP Śrem

Policjanci z Wydziału Kryminalnego zestawili dane z transakcji z zapisami monitoringu, co pozwoliło na precyzyjną identyfikację podejrzanej. Złodziejka nie została zatrzymana w sklepie, ale stawiła się w komendzie 16 lutego 2026 roku po otrzymaniu wezwania. Podczas przesłuchania przyznała się do winy.

To nie oszustwo. To kradzież

Policja przedstawiła kobiecie zarzuty z art. 286 Kodeksu karnego, który dotyczy oszustwa. Zgodnie z tym przepisem, sprawcy grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Przyjęcie takiej kwalifikacji opiera się na założeniu, iż manipulacja kasą jest formą wprowadzenia w błąd podmiotu zarządzającego sklepem w celu uzyskania korzyści majątkowej.

Jednak niektóre sądy (np. Sąd Okręgowy w Zielonej Górze) sugerują, iż ingerencja w kasę to kradzież, a nie oszustwo. Argumentują oni, iż oszukać można jedynie osobę, a nie maszynę. Różnica jest kluczowa dla wymiaru kary.

Kradzież mienia o wartości do 800 złotych jest wykroczeniem, a powyżej tej kwoty przestępstwem zagrożonym karą do 5 lat więzienia. W tym przypadku, ze względu na dużą liczbę czynów i łączną kwotę przekraczającą 5 tysięcy złotych, prokuratura traktuje sprawę jako jedno przestępstwo ciągłe, co znacząco zaostrza sytuację prawną podejrzanej.

Źródło: KPP Śrem, Wiadomości Handlowe / Zdj. otwierające: KPP Śrem, Unsplash (@primepresspl)

Biedronka znów to zrobiła. Ten powerbank kupisz już za 1 zł
BiedronkaKradzieżeoszustwa
Idź do oryginalnego materiału