USA ściągają wojsko na środek Atlantyku. To wygląda jak przygotowanie

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Na małej wyspie Terceira na środku Atlantyku nagle zrobiło się bardzo tłoczno. Do portugalskiej bazy Lajes przyleciały amerykańskie tankowce, transportowce i myśliwce, a wraz z nimi około 400 żołnierzy. Ruchy Pentagonu do złudzenia przypominają przygotowania do ubiegłorocznych uderzeń na irańskie obiekty nuklearne.

Od wtorku do środy na wyspę Terceira w archipelagu Azorów zaczęły lądować kolejne maszyny z amerykańską szachownicą. Według portugalskiej telewizji SIC w krótkim czasie pojawiło się tam kilkanaście samolotów tankowania w powietrzu i transportowców typu Boeing KPC-46, myśliwce F-16 Gwardii Narodowej Karoliny Południowej oraz ciężki transportowiec C-17. Jedna z maszyn miała ulec awarii, ale to nie zmienia obrazu całości: Lajes stało się nagle gęsto zaludnionym przystankiem dla amerykańskiego lotnictwa.

VIDEO: US Deploys 400 Troops and Military Aircraft to Lajes Field in Portugal amid Tensions Linked to Iran Strike#USMilitary #Portugal #LajesField #Iran pic.twitter.com/MKr60XJyLG

— Podium Reporters (@PodiumReporters) February 19, 2026

Agencja Lusa szacuje, iż na Terceirę trafiło około 400 dodatkowych żołnierzy USA. To ponad dwukrotne wzmocnienie dotychczasowego kontyngentu, który według lokalnych mediów liczył wcześniej 165 wojskowych wspieranych przez kilkuset portugalskich pracowników bazy. Dla Portugalczyków taki ruch ma jednoznaczne skojarzenia. Komentatorzy przypominają, iż podobny wzrost aktywności w Lajes poprzedził w czerwcu 2025 r. amerykańskie uderzenia na irańskie instalacje nuklearne.

Lotniskowiec, który nigdy nie tonie

Baza Lajes jest formalnie portugalska, ale od dekad współużytkowana przez Siły Powietrzne USA. Jej znaczenie nie wynika z liczby budynków, ale z położenia. To naturalna kładka między Ameryką Północną, Europą i Bliskim Wschodem. Samoloty lecące z kontynentalnych Stanów mogą tu zatankować, przeprowadzić drobne naprawy, wymienić załogi i ruszyć dalej.

To właśnie ten geograficzny środek Atlantyku w 1949 r. stał się jednym z argumentów za przyjęciem Portugalii do NATO. Od 1995 r. obowiązuje umowa dwustronna, która pozwala USA korzystać z Lajes w ramach operacji Sojuszu Północnoatlantyckiego. Baza wielokrotnie pełniła funkcję cichego hubu logistycznego – od zimnej wojny, przez operacje na Bliskim Wschodzie, po współczesne kryzysy.

Dla Pentagonu Terceira to coś w rodzaju stałego lotniskowca: nie da się go zatopić, nie trzeba go eskortować, a dzięki długiemu pasowi startowemu może przyjmować zarówno myśliwce, jak i ciężkie transportowce oraz samoloty tankowania w powietrzu.

Co mówią liczby i jakie maszyny stoją na Azorach?

Dane mediów portugalskich różnią się w szczegółach, ale pokazują tę samą tendencję: gwałtowne zagęszczenie sprzętu USA. Według SIC do środy na Terceirę dotarło 10 samolotów KPC-46, 4 myśliwce F-16 oraz jeden C-17. Agencja Lusa naliczyła już co najmniej 11 tankowców, 12 F-16 i jeden transportowiec.

Znaczenie takiej konfiguracji jest dość czytelne.

  • Tankowce pozwalają na zbudowanie powietrznego mostu paliwowego nad Atlantykiem i dalej nad Europą czy Morzem Śródziemnym. Bez nich bombowce, myśliwce czy samoloty rozpoznawcze nie mogłyby utrzymać długotrwałej obecności w powietrzu.
  • F-16 Gwardii Narodowej mogą pełnić zarówno funkcję eskorty, jak i brać udział w ewentualnych uderzeniach na cele naziemne lub w zadaniach obrony powietrznej.
  • C-17 to ciężka ciężarówka powietrzna – służy do przerzutu ludzi, części zamiennych, uzbrojenia i sprzętu, które mogą być potrzebne przy dłuższej operacji.

Już sam fakt ściągnięcia na niewielką wyspę jednocześnie tankowców, myśliwców, transportowca i kilkuset żołnierzy sugeruje, iż chodzi o coś więcej, niż tylko rutynowe ćwiczenia. Taka kombinacja środków tworzy gotową infrastrukturę do wsparcia dużej operacji powietrznej – niezależnie od tego, czy jej celem będzie Bliski Wschód, Afryka Północna, czy zachodnia część Rosji.

Widmo Iranu i pamięć o czerwcu 2025

To, iż portugalscy komentatorzy od razu sięgają pamięcią do czerwca 2025 r., nie jest przypadkiem. Wówczas Stany Zjednoczone przeprowadziły serię uderzeń na irańskie obiekty nuklearne i elementy infrastruktury wojskowej, tłumacząc operację koniecznością powstrzymania programu, który miał zbliżać Teheran do posiadania broni jądrowej.

Zachodnie analizy wskazywały, iż do przeprowadzenia tak złożonej akcji konieczna była właśnie sieć baz pośrednich – od Europy, przez śródziemnomorskie lotniska, po węzły na Atlantyku takie jak Lajes. Gdy baza nagle zapełnia się samolotami i żołnierzami, gdzieś w Pentagonie zbliża się moment podjęcia decyzji.

W 2026 r. napięcie wokół Iranu wcale nie opadło. Program nuklearny Teheranu pozostaje przedmiotem sporów, a w regionie wciąż dochodzi do ataków na statki, bazę infrastruktury energetycznej i cele powiązane z sojusznikami USA. Dla administracji Donalda Trumpa, która wróciła do Białego Domu z hasłem twardej polityki wobec przeciwników Ameryki, to naturalne pole demonstracji siły.

Od Karaibów po Bliski Wschód

Stany Zjednoczone równolegle prowadzą rozbudowę sił w innych regionach, w tym w basenie Morza Karaibskiego, gdzie trwa operacja Southern Spear wymierzona w sieci przemytnicze powiązane z reżimem w Wenezueli. W jej ramach angażowane są grupy lotniskowcowe i siły powietrzne, które w razie potrzeby można gwałtownie przerzucić na inne teatry działań.

Podobne koncentracje tankowców i maszyn wsparcia widać w tej chwili również w Grecji czy we Włoszech. To buduje wrażenie układanki: rozsiane po Europie i Atlantyku węzły, które w ciągu kilku dni mogą stać się kręgosłupem dużej operacji powietrznej – ofensywnej albo odstraszającej.

W tym sensie Lajes jest jednym z wielu elementów globalnej sieci, ale elementem wyjątkowo ważnym. Bez takiego przystanku na Oceanie Atlantyckim każda operacja między kontynentami byłaby logistycznie znacznie trudniejsza i droższa.

Czego możemy się spodziewać?

Czy nagłe wzmocnienie bazy na Azorach oznacza, iż w najbliższych dniach zobaczymy kolejne uderzenie na Iran albo inny spektakularny ruch USA? Tego na razie nikt poza wąskim gronem decydentów w Waszyngtonie nie wie.

Z perspektywy militarnych procedur to, co widzimy na Terceirze, wygląda jak klasyczne rozgrywanie scenariusza. Najpierw buduje się zaplecze logistyczne i paliwowe, potem dokłada się środki uderzeniowe i rozpoznawcze, a na końcu (jeśli zapadnie decyzja) uruchamia się faktyczną operację. Czasem taki łańcuch kończy się wyłącznie demonstracją siły i komunikatem politycznym. Innym razem jest wstępem do ataków.

Ważne jest też to, iż obecność USA w Lajes jest legalnie umocowana w umowie z Portugalią i ramach NATO. Oficjalnie baza może służyć zarówno operacjom sojuszniczym, jak i działaniom mającym wzmocnić bezpieczeństwo regionu. To daje Waszyngtonowi dużą swobodę, ale też budzi niepokój części portugalskich polityków, którzy boją się, iż Terceira staje się automatycznym celem ewentualnego przeciwnika.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału