
Urzędnikom z gminy Goleniów zamarzyły się drogie telefony. jeżeli ktoś zastanawia się, dlaczego wybór padł akurat na Samsungi Z Fold 7, to nieśmiało wyciągamy rękę i przyznajemy się do winy.
Sprawę nagłośnił na swoim facebookowym profilu Kacper Wiśniewski. Jak sam przyznaje, „zakup podstawowych telefonów dla pracowników można zrozumieć”, ale „problem zaczyna się jednak przy szczegółach przetargu”.
I faktycznie: ze specyfikacji wynika, iż gmina Goleniów chce zakupić 6 Samsungów Z Fold 7, jednego Samsunga S26 Ultra i 45 telefonów Galaxy A16 oraz 54 telefonów Galaxy A56. Mem sam wyskakuje: drogie Samsungi są dla wyższego szczebla, gminnego zarządu, a tańsze dla szeregowych pracowników.
Nie tylko ten niesprawiedliwy podział wzbudził złość części komentujących. Główną irytację stanowi sam fakt, iż urzędnicy chcą tak drogich telefonów. Dlaczego? Cóż, nie mamy na to żadnych dowodów, ale pewne podejrzenia są…
Wystarczy zerknąć do naszej recenzji Z Fold 7, aby móc znaleźć inspirację dla pomysłu.
W plusach Maciej Gajewski podkreślił, iż na Z Fold 7 świetnie się czyta. Przyznaję, nie wiem dokładnie, na czym polega praca urzędnika, ale domyślam się, iż przeglądanie pism i dokumentów to jeden z ważniejszych elementów codzienności. Tymczasem na Fold7 da się czytać „godzinami bez zmęczenia, w czym pomagają cudownej jakości wyświetlacze i zaskakująco niskie zużycie energii jak na tak mały akumulator i tak wydajny chipset”.
Zapoznawanie się z uchwałami musi być dużo wygodniejsze na tak dużym i szerokim ekranie. Jasne, równie dobrze można byłoby postawić na tablet czy laptop i zaoszczędzić, ale tu mamy dwa w jednym. Zwykły telefon, a jak potrzeba czegoś więcej, wystarczy rozłożyć wyświetlacz jak starą gazetę. „W kieszeni mieścimy pełnoprawny tablet grubszy od telefonu o zaledwie dziesiąte części milimetra” – dodawał Maciek.
Ogromny ekran ułatwia wielozadaniowość
Szybciutko nauczyłem się multitaskingu na tym ogromnym wyświetlaczu. Tu Outlook, tu Edge, tu Slack, tu coś jeszcze innego, rach, ciach, przesuń, wyślij, wyświetl… One UI 8 i ten ekran to zupełnie nowy sposób wydajnej, wygodnej i przyjemnej pracy. Że nie wspomnę, iż czytanie na tym prasy i e-booków to przyjemność i komfort dla oczu – pisał Maciek.
Narzekacie na wolnych urzędników, którzy wszystkim zajmują się powoli, a kolejki rosną? No właśnie, to rozwiązanie tego problemu kosztuje.
Wygodnie trzyma się go w dłoniach, jest lekki, dobrze leży w kieszeniach. Czyli jest praktyczny. Maciek w swoim tekście pisał, iż „Z Fold7 wygląda jak zupełnie nowy gatunek telefonu: po złożeniu jest cieńszy od większości tradycyjnych modeli premium”. Wymiary przekładają się na realną wygodę noszenia w kieszeni kurtki, marynarki czy choćby dopasowanych jeansów. „Nadgarstek już nie woła o pomoc przy dłuższych rozmowach telefonicznych”, a pewnie urzędnicy spędzają wiele godzin w ciągu roku na telefonicznych konwersacjach.
Samsung deklaruje wytrzymałość składania powyżej 200 tys. cykli, a do tego już przy premierze zapowiedziano, iż Galaxy Z Fold7 otrzyma aż siedem dużych aktualizacji systemu oraz comiesięczne poprawki bezpieczeństwa. A więc mamy do czynienia ze sprzętem na lata, czymś w rodzaju inwestycji. Jednorazowy zakup boli, ale korzyści rozciągnięte są na dłuższy okres.
Pomocną dłoń wyciąga sztuczna inteligencja. „Po otwarciu choćby trzech aplikacji jednocześnie Gemini Live analizuje zawartość wszystkich okien naraz, proponując kontekstowe podpowiedzi i skróty akcji”.
Czy urzędnicy faktycznie zapoznali się z naszą recenzją i dlatego pokochali Folda 7?
Tego rzecz jasna nie wiemy, ale byłoby nam bardzo miło – na wszelki wypadek pozdrawiamy, nie tylko pracowników z gminy Goleniów. Jednak takie spojrzenie na sprawę pozwala pokazać, iż zakup drogich telefonów dla urzędników dałoby się spróbować uargumentować. Ja sam po odświeżeniu sobie tekstu Maćka zaczynam zastanawiać się, dlaczego to nie jest standard w urzędach.
Podkreślę raz jeszcze: nie wiem, jak pracują urzędnicy. Być może znajdą się i tacy, którzy sami przyznają, iż składany telefon nie jest potrzebny do realizacji ich zadań. A może będą tacy, którzy teraz kiwną głową i stwierdzą, iż rzeczywiście byłoby im łatwiej, gdyby mieli do dyspozycji takie narzędzie.
Wyobraziłem sobie bardzo utopijny scenariusz, kiedy to oprócz ściany tekstu związanej ze szczegółami przetargu dostajemy proste wyjaśnienie, dlaczego wybrano akurat takie urządzenia. W krótki i zwięzły sposób wytłumaczono by, jakie opcje pomogą w wykonywaniu następujących obowiązków. Dlaczego dana cecha telefonu będzie ułatwieniem i przyspieszy pracę.
Pewnie i takie argumenty dałoby się łatwo zbić, wskazując na inne, tańsze modele, ale przynajmniej mielibyśmy do czego się odnieść. A tak łatwo krzyczeć, iż drogo, iż niepotrzebnie, iż co oni sobie wyobrażają.
Nie wykluczam, iż składany telefon w gminie może być przerostem formy nad treścią
Tym bardziej iż w naszej recenzji Maciej musiał hamować swój entuzjazm i sam przed sobą przyznawał, iż to towar luksusowy. choćby entuzjasta wykorzystanych rozwiązań patrzył na cenę. A tego właśnie wymagamy od urzędników, by nie szastali pieniędzmi, jeżeli nie ma takiej potrzeby.
Zwolennicy taniego państwa łapią się za głowę, ale przecież cyfryzacja jest u nas na wysokim poziomie. Trudno oczekiwać, by urzędy zostawały w tyle, a pracownicy korzystali z najtańszych dostępnych rozwiązań. Jakość też kosztuje.
Oczywiście to nie oznacza, iż trzeba od razu sięgać po Foldy 7, o ile takiej potrzeby nie ma. Chodzi po prostu o inną dyskusję. Bo przecież może się okazać, iż urzędnikom wystarczyłby zupełnie Fold 6, w którym np. sztuczna inteligencja pomaga pisać maile. Szymon w swoim tekście chwalił, iż suchy komunikat został zamieniony w piękną wiadomość do żony. A teraz wyobraźcie sobie, iż urzędnik wklepuje hasło „odpisz mu tak, żeby się odczepił”, a petent dostaje piękną odpowiedź i jest zadowolony z kulturalnej, wyczerpującej deklaracji.
Od lat co jakiś czas rodzi się podobna afera. Opinia publiczna ma pretensje, bo urzędnicy szaleją i chcą kupować drogie sprzęty. Od lat nie dostajemy jednak wyjaśnień, dlaczego – może się przecież okazać, iż to rzeczywiście będzie krok naprzód. Chęć udoskonalenia pracy urzędu, a nie zwykła ludzka chciwość, by przytulić fajny gadżet za publiczne pieniądze. Pewnie jestem naiwniakiem, ale urzędnik nie zawsze musi być sprytnym uczniem, który nawija rodzicom makaron na uszy, iż komputer służyć będzie do nauki.
Chcemy nowoczesnego państwa. Chcemy sprawnej cyfryzacji. To może niekoniecznie trzeba od razu oburzać się, iż urzędnicy sięgają po wydajne, „użyteczne cudeńka”, jak opisał Folda 7 Maciek. Albo tanie państwo, albo nowoczesne.
Nie twierdzę, iż każdy urząd musi mieć taki telefon. Zastanawiam się tylko, czy dyskusja na ten temat może wyglądać inaczej.







