Ukraińskie roboty powstaną w Polsce. Zastąpią ludzi w najgorszych miejscach

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Polska chce wykorzystać ukraińskie doświadczenia z frontu. PGZ rozmawia o wspólnej produkcji bezzałogowych platform naziemnych.

Polska Grupa Zbrojeniowa prowadzi negocjacje z ukraińską firmą w sprawie wspólnej produkcji naziemnych systemów robotycznych. Rozmowy zaszły już dalej niż wstępne deklaracje: w sierpniu podpisano umowę o poufności pozwalającą wymieniać szczegółowe informacje, a kolejnym krokiem ma być umowa o współpracy i przygotowanie konkretnego projektu produkcyjnego.

Najpierw umowa o poufności, później produkcja

Partnera PGZ na razie nie ujawniono. Wiadomo natomiast, iż negocjacje dotyczą bezzałogowych platform lądowych, czyli maszyn mogących wykonywać zadania logistyczne, ewakuacyjne, rozpoznawcze, inżynieryjne, a po odpowiednim uzbrojeniu również bojowe.

Rafał Harmoza, dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej PGZ, poinformował, iż w sierpniu strony podpisały umowę o poufności. Pozwala ona przejść od ogólnych rozmów do wymiany technicznych i biznesowych informacji potrzebnych do stworzenia wspólnego projektu.

Następnym etapem ma być adekwatna umowa o współpracy. Dopiero ona określi konkretny system, zakres produkcji, podział odpowiedzialności między przedsiębiorstwami oraz prawdopodobnie miejsce, w którym maszyny będą powstawały. Dlatego jest to raczej kierunek, do którego PGZ zmierza, a nie informację o uruchomionej już fabryce. Nie podpisano jeszcze umowy produkcyjnej i nie znamy harmonogramu rozpoczęcia montażu.

Nie wiemy jeszcze, którego robota wybrano

To chyba najważniejsza niewiadoma obecnych negocjacji. Ukraina stworzyła w czasie wojny dziesiątki konstrukcji, od niewielkich platform wożących amunicję po cięższe gąsienicowe pojazdy zdolne ewakuować rannych, stawiać miny albo przenosić uzbrojenie.

Tylko w samym pierwszym półroczu 2026 r. ukraińskie Ministerstwo Obrony dopuściło do użycia około 50 nowych modeli naziemnych systemów robotycznych. Na wojskowym rynku pojawiają się kolejne konstrukcje, a sprawdzone systemy są gwałtownie poprawiane na podstawie informacji przekazywanych przez żołnierzy.

Przykładem jest tutaj chociażby Bizon-L, który może przewozić 300 kg ładunku, pokonać do 50 km i działać w błocie, śniegu oraz trudnym terenie. Platformę można wykorzystać do transportu, ewakuacji rannych, minowania, jako nośnik urządzeń walki elektronicznej albo wyposażyć w moduł uzbrojenia z karabinem maszynowym kalibru 12,7 mm.

Nie ma jednak żadnego potwierdzenia, iż to właśnie Bizon, Lynx, Simba czy inna publicznie znana konstrukcja jest przedmiotem rozmów z PGZ. Partner oraz dokładny robot pozostają poufne, więc wskazywanie konkretnej maszyny byłoby dzisiaj zgadywaniem.

Ukraińcy wysyłają roboty tam, gdzie wcześniej szedł człowiek

Ukraińskie roboty naziemne przeszły etap pojedynczych eksperymentów i są wykorzystywane na froncie w skali, której żadna armia NATO nie miała okazji przetestować podczas współczesnej wojny. Tylko do końca lipca ukraińskie wojska odnotowały 66,3 tys. misji wykonanych przez naziemne systemy robotyczne. W styczniu było ich nieco ponad 7,5 tys., w marcu ponad 9 tys., a w maju już ponad 14 tys. miesięcznie.

Maszyny przede wszystkim dowożą wodę, żywność i amunicję oraz zabierają rannych ze strefy, w której każdy samochód i każdy poruszający się żołnierz może zostać zauważony przez drona FPV. Typowy robot logistyczny może przewieźć 200-300 kg, dzięki czemu jeden kurs zastępuje kilka osób narażonych wcześniej na ostrzał.

Ukraina zakontraktowała od początku 2026 r. ponad 22 tys. takich systemów, czyli prawie dwa razy więcej niż przez cały poprzedni rok. Cel Kijowa pozostało ambitniejszy: tam, gdzie będzie to możliwe, logistyka bezpośrednio przy linii frontu ma docelowo zostać przeniesiona na roboty.

Polskie wojsko już sprawdza podobne maszyny

Dla Polski nie jest to zupełnie nowy kierunek. W maju opisywaliśmy szerokie testy naziemnych robotów prowadzone przez polskie wojsko, w których sprawdzano zarówno konstrukcje zagraniczne, jak i polskie.

Wśród wymagań pojawiały się platformy zdolne przewozić co najmniej 150 kg, pracować w trudnym terenie i korzystać z różnych metod łączności. Wojsko interesowało się przede wszystkim modułowością, żeby ta sama baza mogła jednego dnia wozić amunicję, a po zmianie wyposażenia wykonywać inne zadanie.

Jeszcze ciekawszym przykładem jest ukraiński Simba, którego opisywaliśmy podczas ćwiczeń NATO Crystal Arrow 2026. Maszyna wykonywała zadania logistyczne podczas dużych manewrów na Łotwie, czyli już poza ukraińskim środowiskiem bojowym i wspólnie z siłami Sojuszu.

PGZ może więc otrzymać nie tylko projekt pojazdu. Znacznie cenniejsze są tysiące godzin doświadczeń pokazujących, które rozwiązania przeżywają w błocie, przy zakłócanej łączności, pod obserwacją dronów i podczas codziennej eksploatacji przez żołnierzy.

*Źródło zdjęcia wprowadzającego: St. szer. Małgorzata Szymala

Idź do oryginalnego materiału