
Ukrainka z napisem bomba na czole chodziła po Lotnisku Chopina. Zamiast lotu do Zurychu skończyło się na kontroli i mandacie w wysokości 500 zł.
Do tego nietypowego zdarzenia doszło w niedzielę na Lotnisku Chopina. Oczekująca na rejs do Zurychu 29-latka spacerowała po porcie z wyraźnie widocznym na czole napisem bomba. To pracownicy ochrony jako pierwsi zwrócili uwagę na nietypowe zachowanie pasażerki i przekazali informację Straży Granicznej.
Funkcjonariusze natychmiast zareagowali i podjęli interwencję. Podczas czynności służbowych kobieta nie była agresywna i wykonywała polecenia. Strażnicy poinformowali ją jednak, iż w przypadku odmowy współpracy mogą wobec niej użyć środków przymusu bezpośredniego.
Mandat zamiast lotu do Zurychu
Ukrainka została wylegitymowana oraz poddana kontroli osobistej i kontroli bagażu. Dopiero wówczas wyjaśniła, iż napis wykonała dla żartu. Dla służb taki argument nie miał jednak znaczenia – na lotnisku każde potencjalne odniesienie do materiałów wybuchowych traktowane jest poważnie.
Finał tej historii był dla pasażerki wyjątkowo nieudany, chociaż mogła się ona zakończyć znacznie poważniej. Zamiast podróży do Szwajcarii skończyło się na mandacie w wysokości 500 zł oraz cofnięciu możliwości odbycia zaplanowanego rejsu. Linie lotnicze nie zabrały jej na pokład samolotu do Zurychu.
Lotnisko to nie miejsce do żartów. Szczególnie nie takich
Choć cała sytuacja może na pierwszy rzut oka wyglądać po prostu jak nieudany, głupi żart, tak naprawdę jest to przejaw skrajnej nieodpowiedzialności. Lotnisko jest elementem infrastruktury krytycznej, a służby nie mogą pozwolić sobie na zgadywanie, czy ktoś naprawdę stanowi zagrożenie, czy tylko robi sobie bekę z napisem na czole.
29-latka dostała lekcję w wersji bardzo łagodnej. Mandat 500 zł i utracony lot to niewielka cena za zachowanie, które w innym scenariuszu mogło skończyć się dużo poważniej – choćby użyciem siły, zatrzymaniem na dłużej czy zarzutem wywołania fałszywego alarmu.
W czasach wojny za wschodnią granicą, wzmożonych środków bezpieczeństwa i zagrożeń hybrydowych żarty z bombą, choćby narysowaną szminką na czole, są po prostu nie na miejscu. I dobrze, iż tym razem konsekwencją była tylko kara finansowa, a nie ewakuacja terminala i poważny kryzys bezpieczeństwa. Chociaż mandat i tak był wyjątkowo niski. Chyba za niski.
















