
Nothing prezentuje wokółuszne słuchawki Headphone (1) Pro z potrójnymi przetwornikami xMEMS i ANC 46 dB. W Polsce model wyceniono na 1599 zł. Czy warto go kupić?
Nothing to powołana do życia przez Carla Peia brytyjska marka technologiczna, która od pierwszego dnia postanowiła rozruszać skostniały rynek elektroniki użytkowej. Zamiast powielać utarte schematy gigantów z Cupertino czy Seulu, ekipa postawiła na retrofuturystyczny sznyt, przezroczyste obudowy obnażające elektronikę i podświetlenie Glyph.
Poza ciekawym wzornictwem kluczem do sukcesu okazał się sprzęt z dopracowanym, czystym softem i funkcjami znanymi ze znacznie droższych konstrukcji, co gwałtownie kupiło serca entuzjastów.
Choć od debiutu pierwszego urządzenia minęła zaledwie chwila, Nothing wskoczyło do mainstreamu i z niszowej ciekawostki wyrosło na globalnego gracza. Portfolio spuchło w zawrotnym tempie: od chwalonych pchełek z linii Ear, przez wyraziste telefony Phone, aż po tańszą podserię CMF by Nothing.
Zręczny marketing w social mediach, bezpośredni dialog z użytkownikami i obecność na półkach największych elektromarketów udowodniły, iż brytyjski brand potrafi sprzedawać nie tylko modne gadżety, ale kompletny, spójny ekosystem na co dzień.
Uderzenie w segment premium i rynkowi wyjadacze

Nowo pokazane słuchawki Nothing Headphone (1) Pro to mocny ruch Peia w świecie dźwięku oraz wejście w segment premium. Sprzęt wyceniono na 1599 zł, co oznacza lądowanie na głębokiej wodzie. I bezpośrednie starcie z największymi wyjadaczami na rynku.
Mowa o flagowych Sony WH-1000XM6, Bose QuietComfort czy Bowers & Wilkins PX7 S3, które od lat dzielą i rządzą w kategorii wokółusznych nauszników. Nothing nie zamierza jednak nadrabiać dystansu samym odważnym wyglądem i wytacza działa… specyfikacyjne!
Potrójne przetworniki i mastering z Metropolis Studios

Sercem konstrukcji jest rzadko spotykana w konsumenckiej półce architektura potrójnych przetworników. Wewnątrz każdej z muszli upchnięto trzy przetworniki: niskotonowy, precyzyjny oraz xMEMS, który bierze na siebie najwyższe rejestry pasma.
Takie zestrojenie ma – według Nothing – zapewnić detaliczność i separację ścieżek na poziomie odsłuchu studyjnego. W dopieszczeniu profilu akustycznego palce maczała londyńska ekipa z Metropolis Studios. Efektem tej współpracy jest między innymi dedykowany tryb Flat EQ aktywowany fizycznym przełącznikiem na lewej muszli, a także profil dźwięku przestrzennego Dynamic Spatial Audio z ulepszonym śledzeniem ruchów głowy.
Redukcja hałasu: 10 mikrofonów i 46 dB wyciszenia

Solidny lifting przeszedł system aktywnej redukcji szumów. Układ napędza teraz zespół aż 10 mikrofonów – po pięć na stronę (3 jednostki feed-forward oraz 2 feedback). Z deklaracji producenta wynika, iż pozwala to uzyskać do 46 dB tłumienia hałasu, dając o 40 proc. szerszy zakres wygaszanych częstotliwości w zestawieniu z bazowym modelem.
Headphone (1) Pro is so over-engineered. There’s three drivers to boost details you didn’t know existed.
One makes bass deeper.
Another gives vocals more texture.
The third plays instruments like they’re live. pic.twitter.com/WYlOWGpZPb
Barierę pasywną uzupełnia nowa, 8-milimetrowa silikonowa przegroda akustyczna oraz dwuwarstwowe nauszniki, które mają ucinać wiatr i fizycznie odcinają uszy od wielkomiejskiego jazgotu.
Tytanowe ramiona, szkło Panda Glass i tradycyjne przyciski
Introducing Headphone (1) Pro
w/ Global Brand Ambassador V
Our most ambitious audio project brings studio-grade tools to everyday listening. Headphone (1) Pro has a triple driver architecture for deeper bass, textured vocals and richer instruments. Our strongest Active Noise… pic.twitter.com/T75LNB421c
W konstrukcji obudowy sięgnięto po sensowne materiały. Bo za 1599 zł oczekujemy czegoś więcej:
- Szkielet konstrukcji: muszle z jednolitej bryły aluminium oraz ramiona ze stopu tytanu odchudzone o 45 proc. względem poprzednika,
- Przezroczyste akcenty: tafla pancernego szkła Panda Glass o twardości 9H, odsłaniająca wnętrze elektroniki,
- Wygoda noszenia: pałąk poszerzono o 10 proc. i obłożono grubszą pianką, a same poduszki muszli mają być o 50 proc. miękksze, dzięki czemu nie będą uwierają osób noszących okulary.
Do sterowania multimediami zachowano to, co użytkownicy lubią najbardziej: precyzyjne mechaniczne przełączniki. Pod palcami znalazła się rolka do płynnej regulacji głośności i trybów ANC, suwak do przewijania playlisty oraz odbierania połączeń, a także konfigurowalny klawisz funkcyjny do wywoływania asystentów głosowych.
Bluetooth 6.1, do 68 godzin grania i szybkie ładowanie
Na pokładzie zamontowano najświeższy standard łączności Bluetooth 6.1 z technologią Auracast, obsługę kodeka LDAC, certyfikat Hi-Res Audio oraz bezstratne odtwarzanie do 24-bit / 192 kHz po kablu USB-C. Słuchawki wspierają standardy Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair do błyskawicznego parowania ze sprzętem.
Wbudowane ogniwo o pojemności 1060 mAh pozwala na:
- do 30 godzin grania z włączonym ANC,
- do 68 godzin pracy bez układów wyciszania hałasu.
Codzienne użytkowanie ułatwia szybkie ładowanie – wystarczy 5 minut pod kablem, by zyskać kolejne 4 godziny odsłuchu. Całość uszczelniono normą odporności na pył i zachlapania IP52, a fabryczny zestaw domyka usztywniane etui ze szlufkami na smycz lub karabińczyk.
Nothing Headphone (1) Pro: cena w Polsce

W polskich sklepach Nothing Headphone (1) Pro wyceniono na 1599 zł. To kwota lądująca zauważalnie obok flagowców od Sony czy Bowers & Wilkins, co przy tej kombinacji przetworników i materiałów daje bardzo mocną kartę przetargową.
Klienci dostają do wyboru dwa klasyczne kolory: czarny oraz biały, oba doprawione przezroczystymi wstawkami z hartowanego szkła.
The @nothing Headphone (1) Pro are here.
More drivers, better ANC, higher quality build.
Time for these to join my EDC bag. pic.twitter.com/gEinzuV6pH
Oficjalna sprzedaż startuje od wtorku, 29 września. Sprzęt można zamawiać prosto z oficjalnej platformy nothing.tech (z darmową dostawą i 30-dniowym okresem na darmowy zwrot), a także w autoryzowanych sieciach z elektroniką (w momencie pisania tego tekstu, jeszcze nigdzie nie pojawiły się poza nothing.tech).








