
Administracja Donalda Trumpa nie lubi migrantów, robi wszystko, żeby się ich pozbyć i zniechęcić do nielegalnego przekraczania granicy. Teraz zatwierdziła użycie nowej broni, która dosłownie przypala ludzi.
Donald Trump podczas swojej pierwszej kadencji mówił o wielkim i pięknym murze na granicy USA i Meksyku, ale jego historia jest znacznie wcześniejsza. Pierwsze ogrodzenia powstały jeszcze w latach 90. XX wieku. Kolejni prezydenci rozbudowywali ogrodzenie na granicy, ale dopiero Donald Trump zażyczył sobie mur, który zastąpił zwykłe słupki i siatki. To właśnie za jego czasów przeznaczono miliardy dolarów na wzmocnienie granicy z Meksykiem.
Mur już dawno przestał być tylko konstrukcją budowlaną, stał się doskonałym miejscem do testowania i wdrażania nowych rodzajów technologii. Połowa odcinka liczącego kilkaset kilometrów jest patrolowana przez drony. W części odcinków umieszczono czujniki nacisku, które wykrywają kroki człowieka. Inne są strzeżone za pośrednictwem wież strażniczych, kamer noktowizyjnych, systemu rozpoznawania twarzy, a ostatnio testowano choćby psy roboty.
To poligon doświadczalny dla wielu firm, które mogą testować swoje produkty na żywych organizmach, a mało kto się sprzeciwia, bo to organizmy migrantów. Najnowsze doniesienia z Pentagonu i Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego wskazują jednak na to, iż komuś odpięły się wrotki i zamierza palić skórę migrantom nielegalnie przekraczającym granicę. Nowa broń Trumpa to realizacja chorych wizji wypaczonego umysłu.
Broń, której boi się armia wycelowana w migrantów. Trump nie ma litości
Pentagon dał pozwolenie na testowanie i opracowanie taktyk operacyjnych dla broni, która nazywana jest maszyną promieni bólu, chociaż lepszym określeniem byłoby broń cieplna. O co chodzi? Broń emituje niewidzialne dla oka fale cieplne, zasada działania podobna jest do mikrofalówki, ale mówimy o innym rodzaju fal. Skierowane na człowieka podgrzewają skórę i wywołują niesamowity ból. Podgrzany człowiek ma uciec z wiązki i oddalić się. Zasięg tej broni to aż 1000 metrów, więc mówimy o jednym z większych dla broni niezabójczych. Teoretycznie ta broń została opracowana w celu tłumienia zamieszek i kontrolowania tłumów. Jak każda chora broń dostała niewinną nazwę: Active Denial System – system aktywnego blokowania/odmawiania dostępu.
Została przetestowana w Afganistanie, ale wojsko ostatecznie wycofało się z jej używania, bo jej działanie było gorsze niż zakładano – miała być w gruncie rzeczy mało szkodliwa, a potrafiła doprowadzić do oparzeń, które groziły śmiercią.
W teorii broń nagrzewa skórę człowieka, ale nie wywołuje poparzeń i nie wywołuje trwałego uszczerbku na zdrowiu. Potraktowany wiązką mikrofalową człowiek ma się wycofać z protestu/zamieszek. Tyle teorii, bo okazało się, iż żeby broń nie wywoływała poparzeń, to musi zostać użyta przez krótki okres i z odpowiedniej odległości. W trakcie testów amerykańskiej armii pięciu ochotników dostało trwałych oparzeń, a jeden z nich musiał być hospitalizowany. Według wojska było to efektem błędnej kalibracji, ale to tylko potwierdza, iż broń jest niebezpieczna, bo jej działanie zależy od człowieka wciskającego przycisk i ustawienia mocy.
Broni przyjrzeli się fizycy, w tym Jurgen Altmann i ostrzegli, iż przy większej mocy oparzenia drugiego i trzeciego stopnia z całkowitą martwicą występują już po 2 sekundach od ekspozycji. o ile wiązka zostanie wysłana jeszcze raz, to może doprowadzić do zgonu. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, kto wciska przycisk na maszynie.
W 2010 r. została zainstalowana w więzieniu w Los Angeles, ale nie została użyta. Teraz trafi na granicę na okres siedmiu miesięcy. Co interesujące – przy wydawaniu zezwolenia wskazano, iż urzędnicy nie odpowiadają za ewentualne urazy wywołane użyciem broni. I od razu rodzi pytania o humanitarność i czy naprawdę trzeba palić migrantom skórę?
Administracja Trumpa mówi wprost: granica z Meksykiem jest instalacją wojskową i laboratorium bojowym do testowania nowych systemów. Migranci wchodzą tam na własne ryzyko, więc muszą się liczyć z konsekwencjami. Oczywiście może być tak, iż ten system będzie stał bezczynnie, ale w takim razie czy warto go instalować? Nie wiem, ale wpisuje się to w brutalizację podejścia do migrantów i traktowanie ich jako króliki doświadczalne.

















