Trasy maratonów podkrakowskich już mało kto pamięta, to było ok 20-25 lat temu, inne czasy, inne rowery inni ludzie. Dzisiaj postanowiłem sobie przypomnieć jedną z nich, oczywiście nie w całości strikte, raczej chciałem sprawdzić najciekawsze miejsca przejezdność..
Celem najdalszym był Mników, obok przepiękny wąwóz zjazdowy..... przestrzeń pól okolicznych , takie kółeczko niedzielne.
Trasę w danych latach się trenowało choćby co tydzień, urokliwa i szybka.
Co teraz, dojazdowa część to same grube szutry teraz były, choćby z n gravelu nie przejezdne, kamienie wielkości jakby ktoś specjalnie chciał rowerzystów zniechęcić , miejscami moje 29" miało dość, ale po pewnych cierpieniach reszta trasy warta była tego.






Wyjechałem rano więc towarzystwa żadnego w trasie, pusto tereny wolne od snujących się turystów, za to w Dolinie Mnikowskiej tłumy nieprzebrane,,,,,, jakość przeżyłem.
Powrót polami Kryspinowskimi, szutrami piachowymi. kierunek na Widok i powrót na serwis na Krowodrzy.
Ponad 50 km spokojnej w tempie ok 120 0 145 heart bite, na koniec nagroda , zrobiłem sobie sałatke z jajkiem i cebulką, trzeba dostarczyć dobrych składników do organizmu.
A teraz odpoczynek......
Spike😎
Sklep i serwis rowerowy
Dodatkowo proste naprawy elektryczno-elektroniczne.
Naprawy plastykowych elementów.
email: [email protected]






