Stoisz przed wyborem drukarki do domu, wchodzisz do marketu lub na stronę WWW i widzisz morze modeli w cenach od 150 do 2000 złotych. Którą zatem wybrać? Tę najtańszą, która potem najprawdopodobniej zrujnuje Cię kosztami tuszy? A może inwestować w laser, licząc na lata względnie bezawaryjnej pracy? Może pójść w drogi środek – półprofesjonalny atrament z systemem zbiornikowym, który obiecuje tysiące wydruków za kilkadziesiąt złotych? W 2026 roku rynek oferuje rozwiązania tak różne, iż można by pomyśleć, iż mówimy o zupełnie innych kategoriach sprzętu. I adekwatnie tak właśnie jest. Drukarka za 160 złotych z supermarketu i urządzenie wielofunkcyjne za 1500 złotych różnią się nie tylko ceną, to kompletnie inne filozofie użytkowania, inne koszty ukryte, inna żywotność.