To dlatego Haribo robi żelki, a nie powerbanki. Amazon ostrzegł klientów

13 godzin temu

Haribo od lat kojarzy się z kolorowymi żelkami, dziecięcą euforią i prostą przyjemnością. Kiedy więc na rynku pojawiły się powerbanki i słuchawki sygnowane marką Haribo, wielu klientów uznało to za sympatyczny gadżet. Połączenie słodyczy z technologią. Powerbank o pojemności 20 000 mAh i wadze zaledwie 286 gramów wygląda jak marzenie każdego backpackersa. Lekki, pojemny, a do tego z uroczym żelkiem na obudowie. Słuchawki, zarówno te z redukcją szumów, jak i prostsze modele douszne, również przyciągały uwagę. Problem w tym, iż pod kolorową etykietą kryje się elektronika, której jakość była zwyczajnie mierna.

Badania tomograficzne: co kryje wnętrze powerbanków Haribo?

Badania tomograficzne przeprowadzone przez Lumafield ujawniły poważne wady konstrukcyjne. W powerbankach elektrody nie tworzyły zwartego bloku, ale układały się w falisty wzór, co świadczyło o chaotycznym montażu i braku stabilizacji podczas produkcji. Takie nierówne warstwy zwiększają ryzyko lokalnych naprężeń i punktowego nagrzewania, a w konsekwencji mogą prowadzić do awarii. Co gorsza, wszystkie przebadane egzemplarze miały podobne defekty, co sugeruje, iż problem nie był jednostkowy, ale systemowy – cała seria korzystała z ogniw od jednego, niskiej jakości dostawcy.

Nierówne krawędzie powerbanku Haribo / Źródło: Lumafield

W słuchawkach wykryto inne, równie niepokojące błędy. Katody były miejscami rozerwane, co wskazuje na brak kontroli jakości podczas cięcia i montażu. Jeszcze poważniejszym problemem okazał się tzw. nawis anody. W bateriach litowo-jonowych anoda powinna wystawać poza katodę, tworząc margines bezpieczeństwa. Dzięki temu choćby jeżeli lit zacznie się nierówno osadzać, nie dochodzi od razu do kontaktu z katodą, który mógłby spowodować zwarcie. Standard branżowy to około pół milimetra. Tymczasem w słuchawkach Haribo zmierzono zaledwie 0,072 mm – praktycznie brak bufora, który chroniłby przed niebezpiecznym zwarciem.

Tomografia baterii słuchawek / Źródło: Lumafield

Amazon US gwałtownie zareagował na sygnały o problemach. Powerbanki Haribo zostały wycofane ze sprzedaży, a zamówienia anulowane. Klienci otrzymali lakoniczną informację o „potencjalnym problemie z bezpieczeństwem lub jakością”. Producent – DC Hong Kong Global – nie wydał żadnego oświadczenia, pozostawiając konsumentów bez wyjaśnień. Co ciekawe, w europejskich sklepach Amazon urządzenia wciąż były dostępne, jakby problem dotyczył wyłącznie rynku amerykańskiego.

Producenci powinni zostawiać swoje logo tylko na produktach, na których się znają

Popularne firmy często wpadają na pomysł, który po czasie okazuje się niewypałem. To efekt co-brandingu i merchandisingu – kiedy marka znana z jednej kategorii próbuje sił w zupełnie innej. Coca-Cola wypuszcza głośniki Bluetooth, Haribo sygnuje powerbanki i słuchawki, a inne brandy rozdają pendrive’y czy kubki termiczne. Problem w tym, iż logo nie zastąpi jakości – a gadżet, który miał być sympatycznym dodatkiem, potrafi stać się symbolem marketingowej porażki.

Źródło: Notebookcheck, Lumafield / Zdj. otwierające: Haribo, DCHK

Ryzyko pożaru i poparzenia. Anker wycofuje pół miliona powerbanków
Amazonpowerbankitechnika
Idź do oryginalnego materiału