To będzie niewidzialny skrzydłowy F-35. Lockheed pokazał Vectisa

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Bez ogona, z ukrytym wlotem powietrza i rakietami schowanymi w kadłubie. Vectis ma wejść tam, gdzie wysłanie pilota byłoby zbyt ryzykowne.

Nie ma kabiny, ogona ani uzbrojenia podwieszonego pod skrzydłami. Za to ma polecieć razem z F-35, samodzielnie wykonywać część zadań i zapuszczać się tam, gdzie wysłanie pilota robi się zbyt ryzykowne. Lockheed Martin po raz pierwszy pokazał pełnowymiarowego Vectisa i zdradził kolejne szczegóły swojego bezzałogowego samolotu bojowego. Najciekawsze ukryto dosłownie w jego grzbiecie: silnik oddycha przez głęboko schowany wlot, który ma pomóc dronowi zniknąć z ekranów radarów.

Skunk Works, czyli słynny eksperymentalny oddział Lockheeda odpowiedzialny w przeszłości m.in. za U-2, SR-71 i F-117, ujawnił projekt jeszcze we wrześniu 2025 r. Przez kolejny rok oglądaliśmy jednak głównie grafiki komputerowe i niewielkie modele. Teraz podczas Air, Space & Cyber Conference Lockheed po raz pierwszy wystawił pełnowymiarowy model maszyny i pokazał elementy pierwszego rzeczywistego egzemplarza znajdującego się już w produkcji.

Dron ma około 10,4 m długości i 11,6 m rozpiętości skrzydeł. Nie jest więc małym bezzałogowcem, który da się wrzucić na przyczepę. Rozmiarami zbliża się do niewielkich samolotów odrzutowych. Lockheed określa go jako CCA, czyli Collaborative Combat Aircraft. To klasa autonomicznych samolotów bojowych mających współpracować z załogowymi myśliwcami. Vectis wpisuje się więc w dokładnie ten sam pomysł, który USA rozwijają już z dronami YFQ-42A i YFQ-44A. Różnica polega jednak na tym, iż Lockheed położył wyjątkowo duży nacisk na przeżywalność.

Najdziwniejszy element schowali na grzbiecie

Na nowych materiałach widać detal, którego wcześniejsze wizualizacje nie pokazywały prawidłowo. Wlot powietrza do silnika znajduje się na górze kadłuba i jest głęboko zatopiony w jego powierzchni. Powietrze spływa do niego przez obniżony kanał w kształcie litery V.

Takie nietypowe rozwiązanie ma kilka mocnych zalet. Po pierwsze zmniejsza opór aerodynamiczny, bo z kadłuba wystaje mniej elementów. Po drugie wlot umieszczony na górze trudniej zasysa kamienie i inne zanieczyszczenia z pasa startowego. Przydaje się to, o ile dron ma operować z prowizorycznych lotnisk. Najważniejszy jest jednak trzeci powód: stealth.

Jednym z problemów samolotu odrzutowego jest ukrycie sprężarki silnika przed radarem. Jej obracające się metalowe łopatki bardzo dobrze odbijają fale elektromagnetyczne. Dlatego w konstrukcjach stealth stosuje się odpowiednio ukształtowane kanały, które zasłaniają wnętrze silnika przed radarem patrzącym od przodu. Vectis ma taki kanał, a z materiałów Lockheeda wynika, iż droga powietrza jest dodatkowo zakrzywiona. Równie starannie osłonięto tylną część układu napędowego.

Nie ma choćby pionowego ogona

Cała sylwetka podporządkowana jest tej samej zasadzie. Vectis ma skrzydło przypominające literę lambda i nie posiada klasycznego usterzenia pionowego. Takie stateczniki są bardzo wygodne aerodynamicznie, ale również tworzą powierzchnie dobrze odbijające fale radarowe.

Rezygnacja z nich pomaga ograniczyć sygnaturę, a przy okazji zmniejsza opór. Ceną jest bardziej wymagające sterowanie samolotem, ale tutaj komputer i tak wykonuje pracę, którą w zwykłej maszynie częściowo wykonuje pilot.

Lockheed już wcześniej wybrał dla pierwszego prototypu silnik Williams International FJ44-4. To sprawdzony mały turbowentylator rozwijający ponad 3600 funtów ciągu. Zamiast konstruować nową jednostkę napędową od podstaw, firma chce wykorzystać dojrzały silnik i szybciej doprowadzić cały samolot do lotu. Pierwszy Vectis ma wzbić się w powietrze do końca 2027 r.

F-35 dostanie dodatkową parę oczu i rakiet

Jeżeli buduje się maszynę stealth, to kilka sensu miałoby zawieszenie rakiet na pylonach pod skrzydłami. Vectis dostał więc wewnętrzną komorę uzbrojenia.

Nowy film producenta pokazuje przynajmniej dwa typy przewidywanej broni. W roli powietrze-powietrze dron odpala pociski wyglądające jak AIM-120 AMRAAM, natomiast podczas ataku na cele naziemne wykorzystuje bomby GBU-53/B StormBreaker. Z materiałów wynika również, iż w komorze mieszczą się co najmniej dwa środki bojowe wielkości rakiety średniego zasięgu. Producent potwierdza, iż konstrukcja od początku powstaje zarówno do misji powietrze-powietrze, jak i powietrze-ziemia. Dochodzą do tego rozpoznanie, wskazywanie celów i potencjalnie walka elektroniczna.

Najważniejsze jest jednak to, iż Vectis nie ma walczyć samotnie. Lockheed wprost wymienia F-35 jako jeden z samolotów, z którymi dron ma współpracować. Firma przygotowuje też rozwiązania umożliwiające pilotom F-35 i F-22 kierowanie przyszłymi CCA bezpośrednio z kabiny.

Kilka dronów może więc polecieć przed myśliwcem. Mogą używać własnych sensorów, szukać samolotów przeciwnika, obserwować radary obrony przeciwlotniczej albo zabrać dodatkowe pociski. Pilot pozostaje dalej z tyłu, a bezzałogowce zwiększają obszar, który widzi cały zespół.

Jeżeli pojawi się cel, CCA może dostać zadanie ataku. Amerykanie pokazali już na YFQ-44A Fury, iż taki bezzałogowy skrzydłowy potrafi wykonać autonomiczną sekwencję przechwycenia i odpalić AIM-120. Największa korzyść jest jednak znacznie bardziej prozaiczna. Można wysłać drona bliżej przeciwnika bez ryzykowania życia pilota oraz bardzo drogiego F-35. Vectis ma dodatkowo przetrwać w środowisku, w którym tańszy i łatwiejszy do wykrycia bezzałogowiec gwałtownie zostałby zestrzelony.

*Źródło grafiki wprowadzającej: Lockheed Martin

Idź do oryginalnego materiału