
Takiego lata w Tatrach jeszcze nie było, co potwierdza Tatrzański Park Narodowy. Rosnąca liczba turystów to jednak poważne utrapienie.
Jak informuje Radio Kraków, w lipcu i sierpniu Tatrzański Park Narodowy odnotował ponad 2,1 mln wejść na szlaki. Było to prawie 250 tys. więcej wejść niż w analogicznym okresie 2025 r.
Od początku roku do końca sierpnia Tatrzański Park Narodowy odnotował ponad 4,1 mln wejść na szlaki. W całym 2025 r. TPN były to 5 mln 266 tys. 672 wejścia, w 2024 r. 5 mln 81 tys. 842, a w 2020 r. – 3 mln 424 tys. 073. Nie oznacza to jednak, iż właśnie tyle osób odwiedziło Tatry, bowiem jedna osoba może być ujęta w statystykach wielokrotnie, jak wyjaśniła w rozmowie z PAP Magdalena Zwijacz-Kozica z TPN.
TPN podaje liczbę wejść do Parku, a nie liczbę unikalnych osób. Ta sama osoba, o ile w ciągu pobytu lub w ciągu roku wchodzi do Parku kilkukrotnie, jest uwzględniana w statystyce przy każdym wejściu
– Nie dysponujemy danymi pozwalającymi określić wiarygodny średni przelicznik pomiędzy liczbą wejść a liczbą unikalnych osób. Nie ma więc podstaw, aby przyjmować, iż roczną liczbę wejść należy dzielić przez trzy ani przez jakąkolwiek inną z góry założoną wartość – powiedziała Zwijacz-Kozica.
Nie zmienia to jednak faktu, iż liczba wejść rośnie, a co za tym idzie Tatry są coraz bardziej oblegane. Jednak jak potwierdza Radio Kraków, w TPN dalej nie myśli się o wprowadzeniu ograniczeń liczby turystów. Takie propozycje ze strony miłośników przyrody pojawiały się już kilka lat temu.
– Nie powinniśmy dłużej czekać, by odbyć poważną debatę na temat ograniczenia wejść do TPN. Może nie od razu w całe Tatry, ale na początek na te najbardziej zatłoczone szlaki – postulował przyrodnik, krajoznawca i autor książki o Tatrach „Świsty i pomruki” Lechosław Herz cytowany przez zakopiańską „Wyborczą”.
Popularność polskich gór ma jednak swoje poważne konsekwencje. Coraz więcej osób chce przebywać na szlakach choćby w godzinach, kiedy jest to niedozwolone.
Kwitnie tzw. nocna turystyka
Bardzo niekorzystna jest sytuacja, kiedy turyści wchodzą w Tatry przed wschodem słońca i o tej porze pojawiają się na grani. Dlatego w tym roku wprowadziliśmy regularne nocne patrole, żeby wyeliminować ten ruch – wyjaśnił krakowskiej rozgłośni Szymon Ziobrowski z TPN.
To zresztą problem znany nie tylko w Tatrach. W sierpniu pisaliśmy o akcji policjantów i funkcjonariuszy Karkonoskiego Parku Narodowego. Na szczycie Śnieżki zgromadziło się około 500 osób, które chciały zobaczyć wschód słońca. Część poruszała się poza wyznaczonymi szlakami. 23 osoby zostały ukarane mandatami za zejście z trasy i deptanie roślinności porastającej zbocza Śnieżki.
„Nie zostawiajmy śmieci, nie niszczmy roślinności, nie płoszmy zwierząt i przestrzegajmy obowiązujących zakazów” – apelowała wówczas KMP w Jeleniej Górze.
Niestety nie wszyscy stosują się do tych zaleceń
Tatrzański Park Narodowy opublikował filmik pokazujący, co ludzie zostawiają na terenie parku. Na nagraniu załapał się nawet… stary garnek.
„W Tatrzańskim Parku Narodowym nie mamy koszy na śmieci w trosce o dzikie zwierzęta” – podkreśla TPN.
Śmieci przywabiają dzikie zwierzęta, co ma fatalne skutki. Mniejsze z nich (gryzonie, owady) zwabione zapachem niejednokrotnie dostają się do wnętrza butelek, skąd nie potrafią się wydostać, i giną. Większe – jak lisy, łanie czy niedźwiedzie – uczą się kojarzyć zapach śmieci z jedzeniem. Z czasem tracą lęk przed ludźmi i zaczynają szukać łatwego pokarmu w pobliżu szlaków i domów – tłumaczył wcześniej park.
Taka sama zasada panuje w lasach. Lasy Państwowe wyjaśniały, iż ustawienie kontenerów sprawiłoby, iż paradoksalnie odpadów byłoby jeszcze więcej. „Kosze na śmieci zachęcają też do zostawiania większych ilości odpadów – zdarza się, iż obok pojawiają się worki lub całe hałdy śmieci” – argumentowały Lasy Państwowe.
Cieszy fakt, iż ludzie chcą mieć kontakt z przyrodą i coraz częściej odwiedzają polskie góry. Szkoda, iż zapominają o najprostszych zasadach.















