Mam wrażenie, iż routery mobilne zostały w większości zastąpione przez telefony. W końcu wystarczy stworzyć mobilny hotspot na telefonie, by cieszyć się połączeniem z internetem na wielu urządzeniach. Czy w takim razie sprzęty, takie jak ZTE MU5120, mają jeszcze w ogóle sens? Sprawdzamy.
Router mobilny z powerbankiem
Do okazjonalnego udostępniania internetu z pewnością nie potrzeba osobnego urządzenia i wystarczy telefon. Nie do końca jest to jednak wygodne, bo telefon w trybie hotspotu gwałtownie rozładowuje baterię, więc trzeba go podłączyć do gniazdka elektrycznego. A to nie zawsze przecież jest pod ręką.

Jeśli jednak często korzystamy z połączenia mobilnego i rozpowszechniamy je na inne urządzenia w domu (np. podczas regularnych wyjazdów do domku letniskowego czy na działkę), ZTE MU5120 może rzeczywiście mieć sens, choć przez cały czas uważam, iż to sprzęt dla bardzo sprecyzowanej grupy odbiorców.
ZTE świetnie to sobie wymyśliło i dodało do swojego routera funkcję powerbanku. Dzięki temu można go wykorzystywać po prostu do ładowania telefonu czy innych urządzeń, a przy okazji mieć możliwość wygodnego udostępniania internetu.
Router odznacza się baterią o pojemności 10000 mAh. Wystarczy więc do pełnego naładowania telefonu, a dzięki temu sam też potrafi działać w trybie 5G przez kilkanaście godzin. Na cały dzień używania w zupełności wystarczy.

Nic nie stoi oczywiście na przeszkodzie, by podłączyć go do prądu dzięki kostki dołączonej do zestawu (na szczęście tu jeszcze ekologia nie dotarła i producent dodaje ładowarkę i kabelek). Wtedy może działać jak tradycyjny router wpinany w sieć. Mobilność jest jednak fajniejsza, bo można znaleźć miejsce w domu, gdzie zasięg sieci jest najlepszy.
Pokaźna bateria idzie jednak w parze z dość dużymi rozmiarami i wagą. Sprzęt jest wielkości typowego telefona, ale jego grubość przekracza rozmiar przynajmniej dwóch telefonów. Waga 240 gramów skutecznie zniechęca do zabierania go ze sobą w kieszeni czy choćby w plecaku na każde wyjście. Traktowałbym go raczej jako router wyjazdowy.
Podoba mi się minimalizm konstrukcji. Z przodu zastosowany został niewielki, kolorowy i dotykowy wyświetlacz, który jakością nie grzeszy, ale spełnia swoje zadanie. Możemy na nim wyklikać praktycznie wszystkie najważniejsze ustawienia routera.
Na prawej krawędzi producent umieścił przycisk zasilania, a na lewej złącze do ładowania i slot na kartę SIM. Na dolnej znalazł się port USB-A służący do ładowania innych urządzeń i to w zasadzie tyle. Minimalizm w pełnej krasie.

Tylna część obudowy jest przyjemnie chropowata i imituje ekoskórę, dzięki czemu chwyt urządzenia jest nieco lepszy, a router nie powinien się aż tak ślizgać po różnych powierzchniach.
Obudowa nie spełnia żadnych norm odporności, więc wystawianie jej na deszcz czy cięższe warunki atmosferyczne nie będzie dobrym rozwiązaniem.
Niezwykle prosta obsługa
Duży plus należy się za prostotę obsługi. Z aktywacją połączenia poradzi sobie choćby mniej obeznana z technologiami osoba. Właściwie wystarczy wsadzić kartę SIM z aktywnym połączeniem internetowym i… poczekać minutę, po czym cieszyć się bezproblemowym działaniem sieci.
Równie prosto producent przemyślał podłączanie się do sieci Wi-Fi. W przypadku telefonów z Androidem wystarczy przytknąć do routera telefona z aktywnym NFC, by od razu nawiązać połączenie. Oczywiście nie działa to na iPhonie, ale tutaj wystarczy zeskanować kod QR lub skorzystać z funkcji WPS. Nie trzeba więc wklepywać haseł manualnie.

Kolejna pochwała należy się za obsługę. Praktycznie wszystkie potrzebne funkcje można wyklikać bezpośrednio z wyświetlacza urządzenia (choć czasami działa on nieco topornie). Zobaczymy tu m.in. wykorzystane w tym miesiącu dane pakietu internetowego, skonfigurujemy główną sieć i jej hasło, włączymy sieć dla gości, sprawdzimy liczbę podłączonych urządzeń (router maksymalnie obsługuje aż 64 sprzęty jednocześnie), skompilujemy czarną listę urządzeń, które nie mogą się łączyć z siecią, włączymy limit danych czy choćby wybierzemy preferowane pasma sieci.
Router obsługuje też roaming danych, zarówno krajowy, jak i zagraniczny, więc będzie świetną opcją na wakacyjne wyjazdy. Jest choćby możliwość włączenia trybu niskiego prądu dla powerbanku, jeżeli chcemy ładować urządzenia wymagające takiego prądu (np. opaski sportowe).
Wszystko, co potrzeba w kwestii łączności
Zarządzaniem siecią i częstotliwościami zajmuje się procesor Snapdragon X62. Muszę przyznać, iż bardzo sprawnie radzi sobie z tym zadaniem. Router automatycznie wykrywa najlepsze połączenie (można też wybrać manualnie), nadając priorytet temu, które zaoferuje w danym momencie najszybszą łączność.
Sprzęt nie łapie zadyszki choćby w przypadku kilku jednocześnie podłączonych urządzeń. Z powodzeniem obsłuży więc zapotrzebowanie dużego domostwa z kilkoma domownikami, a choćby niewielkiego biura.

W kwestii łączności 5G router obsługuje tryby NSA oraz SA i umożliwia automatyczne przełączanie się pomiędzy 5G i 4G w celu zapewnienia stabilnego połączenia. Producent deklaruje, iż jego maksymalna przepustowość to 2.716 Gb/s w trybie NSA 5G Sub + LTE Band, ale to oczywiście w przypadku optymalnych warunków, o których realnie można co najwyżej pomarzyć.
W prawdziwym zastosowaniu w mieście około 10 tys. mieszkańców przy pełnym zasięgu router z powodzeniem oferował prędkości internetu na poziomie 200 Mb/s. To w zupełności wystarcza, aby z sieci swobodnie korzystało choćby kilka osób jednocześnie. Oczywiście wynik ten z pewnością byłby lepszy, gdyby podłączyć się pod przekaźnik w jednej z dużych aglomeracji.
Nic do zarzucenia nie można natomiast powiedzieć w kwestii nadawanego Wi-Fi AX3600, gdzie maksymalna przepustowość to choćby 3600 Mb/s.
Panel z dodatkowymi ustawieniami
Logując się do panelu administratora przez przeglądarkę lub dzięki aplikacji ZTE, otrzymujemy dostęp do większej liczby ustawień. Można tu np. ustawić router w tryb bridge, skonfigurować serwer DHCP, a choćby zarządzać prostym firewallem, w którym można filtrować adresy MAC, IP i portów, a także URL czy przekierowywać porty.
Producent przewidział choćby możliwość dostosowania siły nadawanego Wi-Fi. jeżeli nie potrzebujemy dużego zasięgu, można zdecydować się na krótszy, który oszczędza baterię routera.
Z poziomu panelu można też odczytać SMS-y, które przychodzą na kartę SIM czy gwałtownie zweryfikować, jakie urządzenia podłączone są do sieci.
Podoba mi się, iż panel daje całkiem rozbudowane funkcje, jak na urządzenie tego typu. Z drugiej strony, jeżeli ktoś nie ma potrzeby grzebania w bardziej zaawansowanych ustawieniach, w ogóle nie musi się do niego logować. Wszystko, co potrzebne, znajdzie bowiem bezpośrednio w menu routera.
Świetny, ale drogi router
ZTE MU5120 to bardzo udany router. adekwatnie trudno się tu do czegoś przyczepić i jeżeli na siłę miałbym coś znaleźć, to może zbyt „ceglaste” wymiary, przez co nie można go nazwać sprzętem w pełni kompaktowym. Z drugiej jednak strony dzięki temu urządzenie działa długo na baterii i ma funkcję powerbanku.

Największym mankamentem jest cena. Niespełna 1000 złotych to kwota, za którą można przecież kupić telefona, a on w okrojonym zakresie może pełnić podobną funkcję, oferując przy okazji znacznie więcej możliwości. A tu otrzymujemy – solidny – ale wciąż tylko router i powerbank.
Z tego względu ZTE MU5120 to propozycja dla bardzo ścisłego grona odbiorców. Świetnie sprawdzi się u osób, które często przemieszczają się z miejsca na miejsce i potrzebują stabilnego dostępu do internetu mobilnego na wielu urządzeniach jednocześnie. Do okazjonalnego użytku zakup tego sprzętu nie ma bowiem sensu.
Mocne strony:
- funkcja routera i powerbanku
- pojemna bateria 10000 mAh zapewnia kilkanaście godzin działania
- bardzo prosta konfiguracja i obsługa
- szybkie łączenie z siecią przez NFC
- dotykowy wyświetlacz z najważniejszymi funkcjami pod ręką
- obsługa 5G NSA/SA i automatyczne przełączanie między 4G/5G
- Wi-Fi AX3600 z przepustowością do 3600 Mb/s
- rozbudowany panel administracyjny
Słabe strony:
- przeciętna jakość wyświetlacza
- stosunkowo wysoka waga
- wysoka cena

4 godzin temu





